Kara za obrazę uczuć religijnych zgodna z konstytucją (SK 54/13)

Co za dzień, co za dzień! W wydanym dziś wyroku Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż art. 196 kodeksu karnego — przewidujący karę nawet 2 lat więzienia za obrazę uczuć religijnych — nie narusza konstytucji (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 października 2015 r., SK 54/13).


Obraza uczuć religijnych

Czy to już obraza czy tylko chamstwo? (fot. Olgierd Rudak, 2008 r., wsz.pr.zastrz.)


Przypomnijmy (o sprawie pisałem trzy miesiące temu, bo wówczas temat miał trafić na wokandę — por. Karalność obrazy uczuć religijnych w Trybunale (SK 54/13), że skarżąca, którą jest znana pieśniarka Dorota Rabczewska, została oskarżona o znieważenie uczuć religijnych — przez to, że w wywiadzie prasowym padła z jej ust fraza o naprutych winem autorach Pisma Świętego (a ponadto, że bardziej wierzy w dinozaury niż Biblię — no ale za to chyba się nie dostaje 5 tysiaków grzywny!?).

art. 196 kk:
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zdaniem Doroty Rabczewskiej ustawodawca się pomylił, ponieważ istnienie w kodeksie karnym przepisu penalizującego coś tak nieostrego i zależnego od sposobu postrzegania świata i oceny obserwatora jak obraza uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotów kultu czy miejsc kultu jest sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami wolności sumienia, wolności słowa oraz obowiązku ścisłości i pewności przepisu karzącego jakieś zachowanie.

W dzisiejszym wyroku TK stwierdził, że art. 196 kk „w zakresie, w jakim penalizuje obrazę uczuć religijnych innych osób przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej, podlegającą karze grzywny”:

  • jest zgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP,
  • nie jest niezgodny z art. 53 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP,
  • jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Zdaniem Trybunału wysunięte przez Dorotę Rabczewską zarzuty wobec art. 196 kk są nietrafne: pojęcia obrazy uczuć religijnych i przedmiotu czci religijnej są wystarczająco jasne, ponieważ ich przedmiot został ustalony w orzecznictwie i doktrynie — a jeszcze mniej wątpliwości budzi w odczuciu społecznym (w danym kontekście kulturowym, „przynajmniej w odniesieniu do religii powszechnie wyznawanych w danym miejscu i czasie”). Ponadto przepis nie godzi w istotę wolności wyrażania poglądów albowiem trudno uznać, iż

istota swobody wypowiedzi sprowadza się do wyrażania poglądów znieważających czy obrażających uczucia innych osób, a więc okazywania pogardy za pomocą obraźliwych lub poniżających sformułowań, gestów, które nie podlegają kwalifikacji w kategoriach prawdy i fałszu.

Owszem, penalizacja publicznego znieważenia przedmiotów kultu stanowi ograniczenie konstytucyjnej swobody wypowiedzi, ale takie działanie ustawodawcy jest całkowicie uprawnione, albowiem przepis pozwalający na wtrącenie do więzienia nawet na 2 lata kogoś, kto powiedział coś zniesławiającego ma za zadanie

przeciwdziałać takiemu rodzajowi „krytyki”, który polega na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych – zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie.

Interesująco wyglądają też dalsze rozważania Trybunału Konstytucyjnego, który wyraził pogląd, iż kara grzywny jest adekwatna i nie nadmiernie dolegliwa — owszem, Dorota Rabczewska została ukarana grzywną, zatem TK oceniając jej przypadek nie mógł wyjść poza granice skargi — jednak warto mieć w pamięci, że art. 196 kk przewiduje także karę pozbawienia wolności za naruszenie uczuć religijnych… I tu zdaniem Trybunału („poza zakresem rozpoznawania”) samo zagrożenie taką karą może być oceniane jako środek zbyt dolegliwy.
Myśl tę należy oceniać jako wskazówkę — dla ustawodawcy, ale i dla ewentualnych przyszłych skarżących — że jeśli trafi skarga osoby, która dostała wyrok więzienia, to Trybunał uzna taką sankcję za sprzeczną z konstytucją.

Tytułem komentarza: szkoda, że się nie pomyliłem — ale nie spodziewałem się niczego innego, aczkolwiek nie dlatego, iżbym podzielał pogląd Trybunału. Rażąco niedzisiejszo brzmią dla mnie rozważania o wyznawanej „tu i teraz” wierze — domyślam się, że sędziowie TK zauważyli już istnienie i luteranizmu, i religii niechrześcijańskich, ale ciekawe jak wyglądałyby ich miny gdyby kolejną skargę wniósł wyznawca pastafarianizmu, Ra, lub po prostu kamieni polnych?
Nie rozumiem też opartych na XX-wiecznym postrzeganiu wolności słowa dywagacji o tym, że owszem, wolno mieć wolne słowo — ale tylko w zakresie tego co miłe i przyjemne, względnie możliwe do oceny według kryterium prawdy/fałszu.

Sęk właśnie w tym, że zagrożenie jakąkolwiek karą za jakiekolwiek słowa — przypominam, że Dorota Rabczewska nie podarła Biblii, nie rzuciła pomidorem w ołtarz i nie zrobiła jeszcze paru innych rzeczy, lecz po prostu coś powiedziała — nie mieści się w moim pojęciu państwa cywilizowanego. Od tego jest powództwo cywilne, ochrona dóbr osobistych, takie tam — ale państwo nie powinno być angażowane w roztrząsanie sporów czy jakieś słowa są znieważające dla jakiegoś pojmowania dowolnej religii…

A na zakończenie dodam, że owszem, zgadzam się z tym, że takie słowa mogą być niepotrzebnie jątrzące, że być może zamiarem Rabczewskiej było wyłącznie szokowanie i zwrócenie na siebie uwagi — być może nawet jej działania nie są uprawnione z punktu widzenia swobody ekspresji artystycznej (wypowiedź padła w wywiadzie, nie w piosence) — jednak sprawa jest prosta: mówimy o prokuratorze, wyroku, karze — czyli rzeczach, które powinny być zastrzeżone dla naprawdę najpoważniejszych czynów.
Po prostu tam gdzie jest mowa o przekonaniach i światopoglądzie — o ekspresji dotyczącej tych przekonań — oraz o obyczajowości — kodeks karny nie powinien mieć zastosowania.

PS Wszystkie cytaty za notatką prasową po rozprawie