Nadużywanie pozycji dominującej a nieważność postanowień umowy

A skoro było jakiś czas o tym, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zapowiedział publikację także tych wyroków, w których odmówiono mu racji — dziś orzeczenie z tezą, która brzmi na tyle kontrowersyjnie, że od niej właśnie postanowiłem zacząć (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 stycznia 2015 r., sygn. akt VI ACa 1611/14):

Sprzeczność zapisu umowy z bezwzględnie obowiązującym przepisem prawa powoduje nieważność tego zapisu z mocy prawa, a zatem skoro taki zapis nie jest wiążący dla stron, to nie może być kwalifikowany w zakresie prawa publicznego jako zakazana praktyka naruszająca interesy konsumenta. Skoro postanowienia umów sprzeczne z ustawą nie wywołują skutków prawnych, to trudno uznać, aby powód mógł narzucać ich stosowanie.

Sprawy miały się następująco: decyzją wydaną w sylwestra 2009 r. (tam chyba też mają jakieś targety ;-) UOKiK uznał za praktykę ograniczającą konkurencję nadużywanie przez lokalne przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne pozycji dominującej. Monopoliście zarzucono m.in. wyłączenie we wzorcu umowy odpowiedzialności za zawinione przerwy w dostawie wody i zawinione utrudnienia wynikające z konieczności przeprowadzania napraw.

Przedsiębiorstwo dostało karę za naruszenie przepisów zakazujących stosowania praktyk ograniczających konkurencję. Poszło odwołanie do SOKiK, od wyroku II instancji była skarga kasacyjna — sprawa wróciła do Sądu Apelacyjnego, który tym razem decyzję UOKiK uchylił w całości. Poszło o to, że zastrzeżenie we wzorze umowy, że ten kto nie wykona lub nienależycie wykona umowę w sposób zawiniony nie ponosi odpowiedzialności odszkodowawczej jest nieważne w rozumieniu art. 58 par. 1 par. 3 kc zatem skoro jakieś postanowienie wzorca umowy jest nieważne ex lege, to nie może stanowić zakazanej praktyki nadużywania pozycji dominującej — ergo powód nie może domagać się jego unieważnienia.

W ponownym orzeczeniu Sąd Apelacyjny powtórzył za Sądem Najwyższym: skoro art. 471 kc za minimalny warunek odpowiedzialności dłużnika uznaje istnienie winy, to nieważne jest zastrzeżenie umowne zwalniające dłużnika za szkodę wyrządzoną z winy własnej. A skoro jakiś element umowy jest nieważny z mocy samego prawa, to nie da się powiedzieć, żeby dominujący przedsiębiorca odnosił z tego jakiekolwiek korzyści (nie jest wiążący i nie może być dochodzony w sądzie; ja bym dodał od siebie, że bodajże księgowo przychód z nieważnej czynności też jest problemem). Celem ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów jest ochrona ich praw przed silniejszymi uczestnikami rynku, ale jeśli podobny skutek odnoszą inne przepisy (art. 58 kc właśnie), to nie ma potrzeby uciekania się aż do interwencji w postaci decyzji UOKiK i nałożenia kary za nadużywanie pozycji dominującej.

PS i krótki komentarz ;-) to dość dziwne orzeczenie, które wynika zapewne z dość formalistycznego podejścia do prawa (każdy prawnik wie, że jeśli coś jest nieważne z mocy prawa, to tego „nie ma” — ale nie każdy prawnik pamięta, że prawo pisze się dla ludzi, nie dla prawników). Jakby na to nie patrzeć skutkiem zakwalifikowania jakiegoś postanowienia pod kątem art. 58 kc nie oznacza, że znika ono samoistnie z druczków podtykanych przez przedsiębiorców do podpisu klientom — no i nie myślę, żeby ów przedsiębiorca, w przypadku sporu, nie powoływał się na te klauzule pamiętając, że wsadził w treść umowy adhezyjnej jakiegoś babola (na marginesie: wyłączenie odpowiedzialności za winę umyślną jest nieważne nie tylko jako klauzula w umowie adhezyjnej i nie tylko w umowach zawieranych z konsumentami!) Stąd też moim zdaniem właśnie stosowanie postanowień, co do których jest oczywistą oczywistością, że są nieważne ex lege powinno być traktowane jako szczególna postać nadużywania pozycji dominującej…

  • Krzysztof | konsumentwsieci.pl

    Brakuje mi Olgierd twojego komentarza do tego orzeczenia. Zgadzasz się z nim? Niedługo może będzie tak, że postanowienia sprzeczne np. z ustawą o prawach konsumenta i tak są z mocy prawa nieważne (art.7 u.p.k.) a więc jak mogą naruszać zbiorowe interesy konsumentów? Ehh…

  • mall

    Ja to rozumiem tak: UOKIK w takiej sytuacji nie jest w stanie dyscyplinować firmy nadużywającej pozycji monopolistycznej więc wszelkie wątpliwości klienci winni wyjaśniać sobie drogą sądową z firmą-monopolistą.
    Dobrze rozumiem?

  • b52t

    Pytanie praktyczne (bo teoria istnieje): w razie sporu, który nie wyjdzie poza przedsądowy, spółka/przedsiębiorca będzie się powoływać na taki zapis, podkreślając z pewnością: przecież Pan/Pani podpisał/a umowę, a zatem zapoznała się z treścią; Jest wyłączenie? No jest. Więc proszę nie jątrzyć i do nory. Gdyby dotknął to sąd, to musiałby rozważyć czy aby nie narusza to przepisów (w teorii), ale tak to raczej słabo dla konsumenta, który korzysta z usług (lokalnego) monopolisty.

  • Kompletnie się z nim nie zgadzam!

    Z tą nieważnością z art. 58 kc też nie jest przecież tak, że palec boży je wygumkowuje. Przedsiębiorca nadal je stosuje, nadal się zapewne na nie powołuje w kontaktach z klientami — pewnie nadal księguje przychód z tego tytułu (chociaż można mówić o bezpodstawnym wzbogaceniu).

    Ba, uważam, że właśnie stosowanie klauzul dotkniętych nieważnością ex lege powinno być traktowane jako kwalifikowana postać nadużywania pozycji dominującej.

  • Tak, tak to należy rozumieć.
    W przypadku sporu klient powinien umieć znaleźć odpowiedni przepis w kodeksie cywilnym i go odpowiednio zakwalifikować pod kątem art. 58 kc. I jasne, że w przypadku 99,99% sporów indywidualnych tak to wygląda (przecież jeśli jakaś sprawa z tym związana trafiła do sądu, to na pewno wod-kan się powołał na swoje druczki). Ale w tej sytuacji wygląda to po prostu niepoważnie.

  • Dobra, dopiszę jeszcze akapit :)

  • mall

    Cholernie to smutne. :/

  • b52t

    Tu się zgadzam, bo to nie jest takie tam ustawianie umowy tylko pod siebie (co w naszych realiach jest zupełnie normalne), ale jawne działanie sprzeczne z przepisami powszechnymi. Tępić to ogniem i mieczem.