Rozporządzenie o psuciu zegarków

Kto sarka na przestawianie zegarków: paluszek do budki! Zwykle zajmuje mi blisko tydzień dostrojenie organizmu do zmienionego rytmu dobowego; zawsze mnie też wpienia jakim to cudem oszczędności ma przynieść trzymanie się kajzerowskiego pomysłu na zwiększenie wydajności fabryk (Ententa wygrała — czy to nie wystarczający przyczynek do porzucenia durnej idei psucia zegarków w imię sam nie wiem czego?).


zmiana czasu

Zdjęcie sprzed paru tygodni, kiedy miałem trochę czasu żeby cyknąć takie coś (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zastanawiacie się czy nieszczęsna zmiana czasu z letniego na prawidłowy (oraz wiosenne odkręcanie) ma podbudowę normatywną? A jakże, przecież teraz na wszystko musi być przepis — nie od dziś mi się wydaje, że w powszechnym wyobrażeniu wartość dowolnej idei, branży, czynności znacząco wzrasta, jeśli dotknie jej czarodziejska laska marszałkowska (stąd m.in. projekty ustawy o osobach starszych lub o dniu sprzedaży bezpośredniej; kurdę — przegapiłem, to było 17 października, a ja zamiast czcić i wychwalać, jakieś przedstawienie recenzowałem…).

Nie inaczej jest z przepisami o psuciu zegarków. Mamy o tym aż dwa akty normatywne:

  • ustawę z 10 grudnia 2003 r. o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej („czasem urzędowym jest czas środkowoeuropejski albo czas letni środkowoeuropejski w okresie od jego wprowadzenia do odwołania” i „czas środkowoeuropejski jest czasem zwiększonym o jedną godzinę w stosunku do uniwersalnego czasu koordynowanego UTC(PL)”);
  • oraz rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 5 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2012–2016 (Dz.U. z 2012 r. poz. 33).

Tak… nie, nie powiem czyja to wina [uwaga, treść felietonu może ulec modyfikacji po zakończeniu ciszy wyborczej, tj. po 21.00 czasu środkowoeuropejskiego]; niemniej jak wół tam stoi napisane, że to właśnie dziś — a kolejna zmiana (z czasu zimowego na wiosenny) będzie 27 marca 2016 r., zaś kolejne odwołanie czasu letniego środkowoeuropejskiego 30 października 2016 r.

(Zaczynacie się zastanawiać: co by było gdyby jakiś premier kiedyś nie zdzierżył albo zapomniał? W komentarzu wieczorem (po zakończeniu ciszy wyborczej) przypomnę nazwisko premiera, który kiedyś-kiedyś tak się chyba obraził na rzeczywistość, że nie chciał podpisać stosownego rozporządzenia — i groziło nam pozostanie w limbo czasu zimowego… To było w czasach przedinternetowych, szukałem w archiwum POLITYKI… nie ma… )

Tak czy inaczej mnie ten cały cyrk pt. „zmiana czasu” naprawdę zdrowo wkurza: normatywne rozregulowywanie zegarków to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. W dodatku to jesienne przestawianie wymusza ode mnie sporo kręcenia (automaty nie lubią przestawiania wskazówek w tył…)

PS publikację tekstu ustawiłem na 3:00, ciekawe o której pójdzie w rzeczywistości ;-)