Sprostowanie prasowe a przytoczenie twierdzeń innych osób

Dawno nie było nic o sprostowaniu prasowym, a temat jest o tyle interesujący dla P.T. Czytelników, że pojawiają się czasem pytania: czy przytoczenie twierdzeń innych osób — do czego odnosić się ma żądanie sprostowania? — zwalnia mnie od obowiązku jego publikacji? Nawinął mi się pod rękę wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 16 czerwca 2015 r. (sygn. akt VI ACa 459/15), jest dobry, więc poszedł na tapetę.

Sprawy miały się następująco: w tygodniku (drukowanym) oraz przytygodnikowym portalu ukazały się dwa artykuły nieprawdziwie opisujące jakieś zdarzenia. Powód wystąpił do redaktora naczelnego tygodnika z żądaniem opublikowana sprostowania, jednak naczelny odmówił wskazując na uchybienia: brak rzeczowości nadesłanego sprostowania, które w dodatku nie odnosiło się do wydrukowanego artykułu.

Spór trafił do sądu, który — tak w pierwszej jak i w drugiej instancji — uwzględnił żądania powoda. Zdaniem sądu redaktor naczelny nie miał prawa odmówić publikacji sprostowania albowiem ta instytucja (art. 31a-33 prawa prasowego) opiera się na założeniu, że zainteresowanej osobie przysługuje prawo do przedstawienia subiektywnego obrazu — przyczyną odmowy zamieszczenia sprostowania nie może być nieprawdziwość tezy zawartej w sprostowaniu. Sprostowanie ma służyć zapewnieniu możliwości przedstawienia stanowiska drugiej strony — w ten sposób realizując obowiązek rzetelności dziennikarskiej — skoro zatem można sprostować fakty na podstawie przeświadczenia o ich nieprawdziwości, to redaktor naczelny nie może odmówić publikacji sprostowania wychodząc z założenia, że lepiej zna prawdę.

Obiektywna prawdziwość faktu stanowiącego przedmiot sprostowania nie stanowi przesłanki uzasadniającej odmowę sprostowania, prawdziwość, bądź nieprawdziwość faktu zawartego w materiale prasowym nie podlega badaniu w toku postępowania.

Nie będzie miało przy tym znaczenia, że dziennikarze wyłącznie przytaczali twierdzenia innych osób lub informacje o wniesionych zawiadomieniach do organów ścigania, zwłaszcza, że w spornym tekście dziennikarze posługiwali się „niedomówieniami, aluzjami, supozycjami i sugestiami”.

Nie ma także wymogu — takie było stanowisko pozwanego w procesie — formułowania sprostowania w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Kto prostuje informacje jego zdaniem nieprawdziwe zawsze będzie wynikało z podpisu pod tekstem.