„Trzej muszkieterowie” w Teatrze Capitol — recenzja zafascynowana

Po dłuższej przerwie czas na kolejną recenzję teatralną na łamach Lege Artis — doskonałą po temu przyczyną jest spektakl „Trzej muszkieterowie„, który właśnie trafił na deski wrocławskiego Teatru Capitol. I nie będę dłużej trzymał P.T. Czytelników w niecierpliwości: w moich subiektywnych oczach „Trzej muszkieterowie” to po prostu spektakl doskonały.


Trzej muszkieterowie Teatr Capitol recenzja

„Trzej muszkieterowie” w Teatrze Capitol to spektakl autentycznie zapierający dech w piersiach!


Czterogodzinna bez mała opowieść o starych wartościach: „honorze, lojalności i przyjaźni” — poprowadzona z perspektywy Plancheta (który został krawcem i przy okazji tłumaczy klientowi dlaczego brunatne koronki są passé) — została zrealizowana w sposób zapierający dech w piersiach — ale nie przytłaczający. Myślicie, że cztery godziny to za długo? Nie, spektakl trwa dokładnie tyle ile powinien trwać, by opowieść zaczęła się i skończyła dokładnie tam, gdzie powinna; nie ma ani chwili dłużyzn, ani jeden moment nie jest niepotrzebny, sztuka nie zyskałaby na pominięciu choćby jednego wątku czy sceny. (A przecież to nie jest takie oczywiste: vide Koniec świata w Breslau czy Melancholia/Violetta Villas, nie mówiąc o Joplin, w którym całe dwa kwadranse powinno się wyciąć ;-)

Uprzedzając wątpliwości: nie trzeba być miłośnikiem prozy Dumasa, nie trzeba kochać historii, aby doskonale się bawić podczas całego spektaklu. To nie jest tak jak z filmami sci-fi, gdzie znajomość reguł fizyki raczej przeszkadza — po prostu „Trzej muszkieterowie” to opowieść uniwersalna, nie historyczna. Opisuje zdarzenia historyczne (wojna hugenocka naprawdę, podczas wojny La Rochelle było oblężone i upadło), ale to nie jest wykład dla historyków.

Dołóżmy do tego świetne efekty — muszkiety naprawdę strzelają, deszcz naprawdę pada — przy czym sama scenografia w znacznej mierze składa się z paru wielofunkcyjnych przesuwanych i obracanych wież (przesuwanych manualnie — to też świetny pomysł, że Capitol w barokowym spektaklu nie użył całej komputerowej machinerii do regulacji sceny) — a okazuje się, że mamy przedstawienie dosłownie dla każdego: akcja, miłość, śmierć, zdrada, przyjaźń.

„Trzech muszkieterów” naprawdę polecam, zachęcam i polecam.

  • Portos

    Czyli też mówisz, że warto na to iść? Internet tak pieje z zachwytu, że mam jakieś wątpliwości..

  • Portosie, czyżbyś zwątpił? ;-)

    Warto, warto, naprawdę — to taki Mad-Max ale bez komputerów ;-)

  • Jacek

    Szkoda, że biletów już nie ma

  • To prawda, w Capitolu bilety na rarytasy idą jak świeże bułeczki.