Zmieniona tożsamość bohatera książki a naruszenie dóbr osobistych

Wybory za pasem, coś mi mówi, że w kampanii gdzieś tam odżyje wątek śmierci Marka Papały. Na pierwszy rzut idzie zatem proces o książkę, w której dość przypadkowo (jak rozumiem z uzasadnienia) pomówiono jakiegoś człowieka o związek z tym zamachem (na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 3 października 2014 r., sygn. akt I ACa 402/14). Czyli o tym czy zmieniona tożsamość osoby wzmiankowanej w książce może zwalniać autora lub wydawcę z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych.


zmieniona tożsamość bohatera książki

Mówią, że Kapuścińskiemu nie raz zdarzyło się podrasować rzeczywistość w jego książkach. Tak czy inaczej uważam, że są świetne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawy miały się następująco: powód (J.N.) uznał, że w wydanej w styczniu 2008 r. książce Anny Marszałek „Kto zabił Papałę? Moje prywatne śledztwo” pomówiono go o związek ze śmiercią generała Papały, wystąpił więc przeciwko wydawcy z powództwem o ochronę dóbr osobistych i zapłatę 200 tys. złotych zadośćuczynienia. Dziennikarka napisała o związku powoda (acz opisała go pod zmienionym nazwiskiem) z zabójstwem Marka Papały na podstawie informacji o sprawdzaniu J.N. (który był też oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą — co ciekawe chodziło o strzelaninę pracowników konkurencyjnych agencji ochroniarskich… słodkie lata 90-te…) przez policję.
O ukazaniu się książki (oraz wzmiance o jego osobie) powód dowiedział się od przyjaciela w 2010 r. — ważne z puntu widzenia sporu o przedawnienie roszczenia.

Sądy obu instancji oddaliły powództwo J.N.: owszem, roszczenie majątkowe nie uległo przedawnieniu, albowiem termin z art. 442(1) kc należy liczyć od dnia kiedy powód dowiedział się o książce — a że twierdził, że był to 2010 r., to taką datę należało przyjąć (a jeśli pozwany chciał wykazać, że na pewno miało to miejsce już w 2008 r., to zgodnie z zasadą rozkładu ciężaru dowodu powinien był to wykazać) — ale jednak za oddaleniem powództwa przemawiał fakt dochowania przez autorkę należytej staranności dziennikarskiej oraz działanie w uzasadnionym interesie społecznym.

Nie oznacza to, że dozwolone jest publikowanie nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji wiążących niewinne osoby ze śmiercią generała Papały — autorka wyraźnie napisała, że „wątek J.N.” został w śledztwie odrzucony, natomiast prawdą jest też, że powód był oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą (a że sprawa została umorzona ze względu na niepamięć pokrzywdzonej, to inna sprawa). (Co ciekawe tutaj zdaniem Sąd II instancji brak jest uzasadnionego interesu publicznego w opisywaniu zdarzeń sprzed 12 lat, co do których postępowanie zostało prawomocnie umorzone, nawet jeśli osoba powoda występuje w książce pod zmienioną tożsamością.)

No i właśnie: zastosowanie przez autorkę książki zabiegu w postaci zmiany nazwiska — przez co praktycznie nie istniała możliwość identyfikacji osoby powoda z postacią wzmiankowaną w książce — dało efekt w postaci oddalenia powództwa. To właśnie dlatego przez przeszło dwa lata po wydaniu książki powód nie miał żadnej informacji, że został w niej opisany — został on skojarzony przez przyjaciela na podstawie drugorzędnych wskazówek.
Dopiero od tego momentu o książce i naruszeniu dóbr osobistych powoda dowiedzieli się jego przyjaciele i rodzina — powód sam powiadamiał ich, że został opisany i demonstrował oburzenie. Nie sposób zatem przyjąć, że został faktycznie oczerniony wśród sąsiadów i kontrahentów, którzy jeśli w ogóle się dowiedzieli o książce poświęconej okolicznościom śmierci Papały i rzekomemu związkowi J.N. z jego śmiercią — to od samego powoda. Oznacza to, że ewentualny rozmiar naruszenia dóbr osobistych był bardzo znikomy.

Stąd też roszczenia powoda zostały całkowicie oddalone: zadośćuczynienie należy się tylko w sytuacjach opisanych w art. 448 kc (a takie przesłanki w sprawie nie zaszły), żądanie wycofania książki z obiegu było bezprzedmiotowe (od jej wejścia na rynek upłynęły lata) — ale co najważniejsze górę wzięła przywołana przez sąd wolność słowa, czyli fakt, że książka dotyczyła tematu od lat budzącego ciekawość społeczeństwa — oraz kontrowersje. Pojawienie się J.N. w indeksie gangsterów, w dodatku pod zmienioną tożsamością, nie zmienia oceny sytuacji.

PS Sąd tak ładnie zanonimizował w opublikowanym orzeczeniu co się dało, ale pod koniec puścił babola — „Poświęcono mu kilka linijek tekstu, przypominając sprawę terespolską”.

  • MR

    Hm, może w okolicach Terespola wydarzyło się tak wiele spraw i kręciło się tak wielu przedsiębiorców (gangsterów?), że anonimizacja była zbędna?

  • Teresa i Pola

    Pewnie mieszkańcy Terespola nie są z tego powodu zbyt szczęsliwi.