Rhinowares — test młynka do kawy (jak miecz z kuźni Hattoriego Hanzo)

Jak zrobić pyszną kawę? To bardzo proste: odważ dokładnie 18,6 g kawy palonej w temperaturze 191-193 st. C, zmiel kawę tak, by uzyskać przemiał nie mniejszy niż 0,095 ale nie większy od 0,105 mm — i pamiętaj, by użyć wody o temperaturze 88,5-92 stopni…

..albo nie, wróć. Parzenie kawy to przyjemność, nie poszukiwanie kamienia filozoficznego (jeśli już to picie kawy porównałbym do filozofowania na luzie) — a na pewno nie laboratorium. Nie chodzi przecież o gramy, dżule i inne kelwiny — lecz o zwykłą codzienną drobnostkę, która powinna przynosić tyle przyjemności ile się da.


młynek rhinowares test

Estetyka młynka Rhinowares jest na najwyższym poziomie: na zewnątrz tylko lśniąca stal (i gumowa opaska poprawiająca chwyt). To urządzenie przypomina sprzęt z dawnych dobrych czasów techniki, których w Polsce nie było. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Przechodząc zatem od ogółu do szczegółu — czyli od rozważań nad przyczynami wyższości kawy samomielonej nad zmieloną przez urządzenie na prąd (nb. o tym samym pisałem w tekście poświęconym zegarkowi) — czas dojść do propozycji na dziś czyli testu młynka Rhinowares.

Można zapytać: co tu testować? Jest sobie pucha, do puchy sypiesz kawę, zakręcasz gałką, kawa zmielona. I słuszna racja: kawa została zmielona, co oznacza, że można zameldować: panie prezesie, zadanie zostało wykonane! Grunt bowiem to mielić z głową.


młynek rhinowares test

Do młynka można załadować kawy „na dwa razy w makinetce”. Zmielenie takiej ilości ziarenek zajmuje nie więcej niż 3 minuty. Gimnastyka gratis! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Ale mimo tego, że mawiają, iż faceta poznaje się po tym jak kończy, nie zaczyna, warto zacząć od początku. A skoro jest to test młynka Rhinowares, to chciałem zwrócić uwagę P.T. Czytelników na następujące cechy przemawiające za tym wyrobem:

  • ten młynek to naprawdę solidny kawał stali nierdzewnej, co zwiastuje długoletnią i pomyślną współpracę. W sieci można znaleźć testy obsługiwania go przy pomocy wiertarki (!), czyli daje radę;
  • konstrukcja korpusu jest przyjemnie kompaktowa — dzięki czemu zapewnia wygodny chwyt, który dodatkowo ułatwia karbowany gumowy pasek. Mocny chwyt jest ważny, bo przy kręceniu korbką młynek naprawdę chce pofrunąć gdzieś na bok;
  • młynek Rhinowares jest na tyle niewielki, że można wziąć go ze sobą wszędzie. Mi przyszedł on do głowy ze względu na plany wakacyjne (ba, dumałem nawet nad zabieraniem go ze sobą na szlak, ale stwierdziłem, że to już byłby nadmiar ekscentryzmu), ale w podróży jest to niedoceniony sposób na przyrządzenie sobie właściwej kawy;
  • w domu Rhinowares działa dokładnie tak samo — a dzięki łatwej regulacji można go ustawić po mielenie kawy od bardzo drobnego prawie-pyłu (tak mielę kawę pod kafeterkę), poprzez nieco większy przemiał (tak mielę kawę pod AeroPress), aż po całkiem solidne wióry (ponoć tak się mieli kawę pod różne hipsterskie wynalazki; nie wiem, nie próbowałem);
  • przy czym jego konstrukcja jest tak prosta i łatwa do ogarnięcia — nie ma prztyczków, przycisków, przełączników, wodomierzy, transformatorków. Raczej nie ma się co zepsuć — osobiście też to cenię.

młynek rhinowares test

To właśnie te maciupkie ceramiczne ziarenka odpowiedzialne są za całą dobrą robotę, którą robi Rhinowares. Rozstaw mielenia można ustawić — od drobnego pyłu do całkiem sporych ździebeł. Pod każdy sprzęt do parzenia kawy. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Podsumowując: młynek Rhinowares nie jest sprzętem ze świata jaki znamy — świata elektro-gadżetów, które już na półce sklepowej stają się elektro-śmieciem. To element świata zegarków automatycznych, stalowych Inbredów i wiecznych piór — i nawet jeśli dobrze wygląda na zdjęciach prezentowanych na Fejsbóku, i jeśli nawet do twarzy mu z iPadem — to najbliżej mu do miecza Hattoriego Hanzo.
Gdyby Bond mielił kawę, na pewno byłby to taki młynek…


młynek rhinowares test

Osobiście mam dość elektro-auto-wszystkiego. Testowany młynek Rhinowares przypomina mi solidny kawał sprzętu. Bliżej mu do Leathermana czy stalowej zębatki do roweru niż fikuśnych elektro-gadżetów. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A jeśli ktoś marzy o czasach kiedy lodówka będzie za niego robiła zamówienie — mam dobrą wiadomość: być może nadejdą czasy, kiedy sprzęt AGD będzie lepiej od człowieka wiedział czego mu potrzeba. Na szczęście na pewno zostanie kilka enklaw dla prawdziwych oldskólowców, którzy lubią pewne rzeczy robić tak jak kiedyś… ;-)

PS sponsorem dzisiejszego odcinka jest sklep Świeżo Palona (swiezopalona.pl), który specjalnie dla Czytelników Lege Artis przygotował promocję — klienci korzystający z tego linka dostaną przesyłkę za darmo.

 

 

  • Borek

    Coś mi się wydaje że Hattori Hanzo był przywódcą klanu shinobi, więc dla niego miecz był „tylko” kawałkiem takiej sobie stali o bardzo wielu zastosowaniach. Kolejnym narzędziem w arsenale, często zastępowanym następnym egzemplarzem w przypadku zniszczenia poprzedniego. ;)

    Gdyby tak Masamune…

  • Z tym, że mnie po łbie ten popkulturowy Hanzo chodził, od Tarantino.

  • Borek

    Ach, to trzeba było od razu że chodzi o tego od sushi. :D

  • Tomek

    A ja kupuję kawę już zmieloną. To źle?

  • Nie wiem czy źle. Też kiedyś tak robiłem, kawa mi smakowała. Teraz robię inaczej — kawa smakuje mi bardziej. Pewnie dlatego, że sam decyduję w jaki sposób ją sobie mielę (sposób mielenia mogę zmieniać co chwila), a przecież nawet sposób mielenia ma wpływ na smak napoju.

    Więc prawidłowa odpowiedź powinna chyba brzmieć: coś na tym tracisz :)

  • Tomek

    Wolałym, żeby wypowiedział się ktoś obiektywny.

  • Ktoś ma obiektywnie stwierdzić czy mi jakaś kawa smakuje mniej lub bardziej?

    Nie wiem nawet czy jest taka specjalność lekarska ;-)

  • b52t

    To zależy co uznamy za „smakuje”. Jeśli głębia smaku, cierpkość, gorycz, „i t. d.”, to tak – Barista.

  • Ale przecież nawet teoretycznie obiektywna wypowiedź „głębia smaku jest prawidłowa” albo „gorycz jest prawidłowa” — jest podważalna. Jak np. piję piwo typu IPA to mówię „poziom goryczy jest prawidłowy”, ale większość konsumentów powie „nieprawidłowy”.

  • b52t

    Element sub/obiektywizmu jest tutaj tyleż oczywisty, co poważający ideę tego typu zawodów (też: kiper, somelier).

  • …recenzent literacki…

  • b52t

    prawnik, ekonomista. ;-)

  • Kucharz. No chyba że będziemy go rozliczać zero-jedynkowo: klient przeżył i się nie rozchorował, znaczy się — dobry kucharz ;-)

  • b52t

    Idąc w takim duchu to łapie się pod to i lekarz.
    Fizyk teoretyczny to już w ogóle.

  • Luigi

    Mam ten młynek i uważam, że jest naprawdę świetny. Z czasem wyrabiają się plastikowe „uszczelnienia” pojemnika na zmieloną kawę ale t onie przeszkadza.