Historia II RP: „Poseł nie może być redaktorem odpowiedzialnym”

Dziś taki dzień, że wypada skrobnąć parę zdań o II Rzeczypospolitej.
Taka ciekawostka, która rzuciła mi się w oczy przy okazji tworzenia bryka z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora: w Konstytucji RP z 17 marca 1921 r. (tzw. konstytucja marcowa) interesująco wygląda art. 23, w myśl którego poseł nie może być redaktorem odpowiedzialnym.

Literalnie:

art. 23 Konstytucji RP z 1921 r.:
Poseł nie może być redaktorem odpowiedzialnym.

Brzmi to ciekawie, zwłaszcza, że ówczesne prawo nie wprowadzało aż tylu zakazów i nakazów jak dziś — właściwie sprowadzały się one do zakazu prowadzenia interesów z państwem i przyjmowania odznaczeń od Rządu (z wyjątkiem odznaczeń wojskowych) oraz jasną zasadą, że utratę mandatu powoduje objęcie płatnej służby państwowej (z wyjątkiem posad ministerialnych oraz profesorskich).

Natomiast redaktor odpowiedzialny… Tak, przypomniała mi się ta opowieść, że w sanacyjnej (a nawet przedsanacyjnej) Polsce na winiecie każdego periodyku pojawiało się nazwisko redaktora odpowiedzialnego — odpowiedzialnego dosłownie, czyli osoby, która w przypadku dopatrzenia się przez władze jakichś nieprawomyślności, szła za kraty. Krótka kwerenda (cofając się na osi czasu) doprowadziła mnie do takiej konkluzji:

  • ustawa prawo prasowe z 1984 r. uchyliła dekret Prezydenta RP z 1938 r. prawo prasowe (Dz.U. z 1938 r. nr 89 poz. 608), chociaż ten akt został wydany już pod rządami konstytucji kwietniowej (z 1935 r.) to przynosi kilka ciekawych postanowień — obowiązek podawania nazwisk redaktorów, odpowiedzialność redaktora, który nie uznany za sprawcę, podżegacza lub pomocnika, odpowiada za dopuszczenie przez nieoględność do ogłoszenia w czasopiśmie utworu” (sic!) mógł trafić do aresztu nawet na 3 lata za publikację tekstu zawierającego znamiona przestępstwa;
  • wcześniej było chyba podobnie — dekret z 1938 r. zastępował kilka aktów prawnych o intrygująco brzmiących tytułach (m.in. „ustawa prasowa z dnia 17 grudnia 1862 r. (Dz. u. p. austr. z 1863 r. Nr 6); obowiązujące jeszcze przepisy ustawy z dnia 15 października 1868 r. (Dz. u. p. austr. Nr 142); 3) ustawa z dnia 9 lipca 1894 r. (Dz. u. p. austr. Nr 161); 4) cesarskie rozporządzenie z dnia 11 sierpnia 1914 r. (Dz. u. p. austr. Nr 215)” — ten ostatni pachnie Wielką Wojną, nieprawdaż?
  • a także wydany Naczelnika Państwa w 1919 r. Dekret w przedmiocie tymczasowych przepisów prasowych. (Dz.U. z 1919 r. nr 14 poz. 186) — „Prasa jest wolna” (art. 1). I tu mamy m.in. nowelizację ówczesnego kodeksu karnego (czyli jakiego??), do którego dodano m.in. przepis, w myśl którego winny publikacji zakazanego ogłoszenia ulegnie grzywnie do tysiąca marek lub miesięcznemu aresztowi…

Skomplikowane, ale chodziło chyba o to, że skoro konstytucja z 1921 roku przewidywała istnienie immunitetu parlamentarnego — a przepisy o wydawaniu prasy sankcje pozbawienia wolności za uchybienie normom o publikacji tekstów — to chyba trzeba było zapobiegać temu, żeby parlamentarzysta wędrował sobie za kraty prawie z automatu…

Aha, pozbawieni czynnego prawa wyborczego byli wojskowi w służbie czynnej (czyli nie wolno było im głosować) — wiadomo, że w II RP mundur oznaczał naprawdę bardzo-bardzo wiele (ale wolno było im ubiegać się o mandat poselski), natomiast lokalni urzędnicy mogli kandydować, ale tylko poza okręgiem służby. To chyba dobry pomysł.

  • To właśnie z Austrii pochodzi stanowisko `sitzredaktora’ – tzn. pozornego redaktora naczelnego, który odsiadywał wyroki – tak by nie odsiadywał ich faktyczny naczelny, bo to by dezorganizowało pracę redakcji.

  • Dzięki za informację, nie wiedziałem. Aczkolwiek po CK można było się spodziewać wszystkiego — to jeden z tych bardziej biurokratycznych pomysłów.

  • Nie tylko CK…

    `
    – Czy nie potrzebujecie prezesa? – spytał Funt.
    – Jakiego prezesa?! – zawołał Bender.
    – Oficjalnego. Czyli szefa firmy.
    – Ja sam jestem szefem.
    – I zamierza pan osobiście odsiadywać wyroki? Trzeba było tak od razu gadać. Niepotrzebnie od dwóch godzin zawracam sobie głowę.

  • maho

    nie wiem czy nie wykazuję się pożałowania godną ignorancją, ale google nie znajdują frazy, proszę więc o namiar skąd cytat.