Ustawa o związkach zawodowych — tekst jednolity 2015

Kontynuując tradycję omawiania co ciekawszych promulgacji w Dzienniku Ustaw — czyli czegoś pomiędzy łapaczką z Gógla a ściągawką dla studentów prawa — czas na opublikowany wczoraj tekst jednolity ustawy o związkach zawodowych (obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 22 października 2015 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o związkach zawodowych, Dz.U. z 2015 r. poz. 1881).

W ustawie warto zwrócić uwagę na następujące przepisy:

  • zgodnie z definicją związek zawodowy to dobrowolna i samorządna organizacja ludzi pracy, powołana do reprezentowania i obrony ich praw, interesów zawodowych i socjalnych;
  • prawo tworzenia i wstępowania do związków zawodowych mają wszyscy pracownicy, emeryci i osoby bezrobotne (pewne ograniczenia dotyczą funkcjonariuszy takich służb jak m.in. policja) — warto jednak pamiętać o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w którym uznano za sprzeczny z konstytucją przepis ograniczający prawo członkostwa w związkach zawodowych innych osób (wyrok K 1/13);
  • obowiązkiem związku zawodowego jest reprezentacja interesów wszystkich pracowników, nie tylko będących członkami danej organizacji (art. 7 ustawy);
  • związek zawodowy może zostać powołany uchwałą podjętą przez co najmniej 10 osób. Założyciele uchwalają statut związku zawodowego i wybierają komitet założycielski. W ciągu 30 dni wniosek o rejestrację powinien zostać złożony do KRS (jest to warunek nabycia osobowości prawnej przez związek zawodowy);
  • reprezentatywna organizacja związkowa jest uprawniona m.in. do opiniowania projektowanych aktów prawnych, które dotyczą materii objętej zadaniami związków zawodowych (tryb konsultacji określa art. 19 ustawy), a także występować z wnioskami w zakresie zmiany prawodawstwa (art. 20 ustawy);
  • natomiast uprawnienia zakładowej organizacji związkowej zależą od liczby członków u danego pracodawcy — musi być ich co najmniej 10, przy czym liczbę tę należy potwierdzać raz na kwartał (art. 25(1) ustawy); ważne: przepis mówi o informacji o łącznej liczbie członków, nie o nazwiskach członków;
  • taka organizacja związkowa jest upoważniona m.in. do zajmowania stanowiska w sprawach pracowniczych dotyczących zakładu pracy oraz sprawowania kontroli nad warunkami BHP w zakładzie, a także kierowanie społeczną inspekcją pracy w zakładzie pracy. W przypadku przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę (w trybie art. 23(1) kp) pracodawca ma obowiązek powiadomić własną organizację związkową o terminie przekazania zakładu, a także „jego przyczynach, prawnych, ekonomicznych oraz socjalnych skutkach dla swoich pracowników, a także zamierzonych działaniach dotyczących warunków zatrudnienia tych pracowników” (art. 26(1) ustawy);
  • co więcej zgodnie z art. 38 kp pracodawca ma obowiązek skonsultować ze związkiem zawodowym zamiar wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony (co ciekawe nowelizacja kodeksu pracy dotycząca umów na czas określony nie ruszyła art. 38 kp). Sprzeciw związku nie oznacza zakazu wypowiedzenia umowy o pracę — ale często daje szansę czmychnięcia pracownika na zwolnienie lekarskie;
  • interesująco wyglądają przywileje funkcyjnych organizacji związkowych: jeśli pracownik zostanie powołany do pełnienia funkcji poza macierzystym zakładem pracy, pracodawca musi mu udzielić urlopu bezpłatnego na ten czas (art. 25 ust. 1 ustawy o związkach zawodowych);
  • mało tego: członek zarządu zakładowej organizacji związkowej zwolniony jest z obowiązku świadczenia pracy — najczęściej z zachowaniem prawa do wynagrodzenia — przez całą swoją kadencję! Zgodnie z art. 31 ust. 1 ustawy przywilej ten przysługuje: (1) częściowo jednemu pracownikowi w miesięcznym wymiarze godzin równym liczbie członków zatrudnionych, w zakładzie pracy, gdy ich liczba jest mniejsza od 150; (2) jednemu pracownikowi, gdy związek liczy od 150 do 500 członków zatrudnionych w zakładzie pracy; (3) dwom pracownikom, gdy związek liczy od 501 do 1000 członków zatrudnionych w zakładzie pracy; (4) trzem pracownikom, gdy związek liczy od 1001 do 2000 członków zatrudnionych w zakładzie pracy; (5) kolejnemu pracownikowi za każdy rozpoczęty nowy tysiąc, gdy zakładowa organizacja związkowa liczy ponad 2000 członków zatrudnionych w zakładzie pracy; a nawet (6) w niepełnym wymiarze godzin i wtedy może ono być udzielane większej liczbie pracowników, zgodnie z zasadami zawartymi w punktach poprzedzających;
  • mało tego: członkom zarządu przysługuje immunitet związkowy — jeśli pracodawca chce rozwiązać umowę o pracę lub wypowiedzieć warunki pracy i płacy — musi uzyskać na to zgodę zarządu tej organizacji (art. 32 ust. 1 ustawy);
  • mało tego: immunitet związkowy może przysługiwać większej liczbie pracowników: reprezentatywna organizacja związkowa może wskazać większą liczbę pracowników podlegających ochronie przed zwolnieniem z pracy — całkiem ciekawy algorytm przynosi art. 32 ust. 3-4 ustawy plus art. 34(2) ustawy;
  • składka związkowa: obowiązkiem pracodawcy jest, na wniosek organizacji i za zgodą pracownika, potrącać składkę z wynagrodzenia pracownika;
  • wolność związkowa nie byłaby wolnością gdyby nie przepisy karne: przestępstwem jest m.in. przeszkadzanie w utworzeniu organizacji związkowej, utrudnianie wykonywania działalności związkowej oraz dyskryminacja pracownika z powodu przynależności do związku — jak i ze względu na brak przynależności do związku (warto zauważyć, że czynu tego może dopuścić się każdy — tak pracodawca, jak i dowolny pracownik, jak i członkowie związku zawodowego).

Tyle teorii, a w praktyce… Niezależnie od tego co powie najnowocześniejsza z lewic (BTW czy prawica „obchodząca z lewej” lewicę naprawdę jest prawicą? ;-) związki zawodowe w obecnej postaci to przeżytek i wypaczenie. W praktyce bowiem ich rola najczęściej sprowadza się do płacenia niezłych pensji działaczom związkowym — którzy zwykle są na lata przyspawani do swoich stołków — oraz ewentualnie jako trampolina polityczna (schemat „ze związku do parlamentu” znamy aż za dobrze). Co gorsza rolę związków zawodowych rozumie się najczęściej jako blokowanie jakichkolwiek zmian w zakładzie pracy — i nawet jeśli sami związkowcy uważają, że takie właśnie postawiono przed nimi zadanie — można też zauważyć, że prawidła ekonomii są dość nieubłagane, a zatem skoro to nie od mieszania herbata staje się słodsza…

  • b52t

    Czy aby czasem w tzw. międzyczasie nie było wyroku TK, który pozwolił na bycie członkiem ZZ nie będąc zatrudnionym na podstawie umowy o pracę?
    A co do prawicy obchodzącej z lewej strony. Jednak taka partia, która mocno macha flagą biało-czerwoną i krzyżem, a dodatkowo mówi coś o równości i sprawiedliowści społecznej, a także jakiejś repolonizacji – mi taki miks kojarzy się, jakby nie było, z narodowym socjalizmem (bo są dwa składniki, choć na szczęście nie ma „judeosceptycyzmu”), ale może ktoś inny może powiedzieć, że to chadecy w duchu rerum novarum i chrześcijańskiej polityki społecznej.

  • warto jednak pamiętać o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w którym uznano za sprzeczny z konstytucją przepis ograniczający prawo członkostwa w związkach zawodowych innych osób (wyrok K 1/13)

    por.: http://czasopismo.legeartis.org/2015/06/wolnosc-zwiazki-zawodowe.html

  • Zaś co do obchodzenia: mnie się to kojarzy z Kisielem i jego Chrześcijańską Unią Jedności…

  • b52t

    Taki …. ;)

    A mnie to się marzy, że w Polsce powstała Partia Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa

  • b52t

    Kuffa, znów. No tschuss.

  • ajax

    mnie wystarczyłaby Partia Zdrowego Rozsądku :-D

  • ajax

    No dobra. Będzie skojarzenie: Partia Zdrowego Politycznego Rozsądku ;-P

  • raf50

    Czy autor artykułu należy do jakiegoś związku zawodowego, może działał i pomagał ludziom którzy cały miesiąc za per….ją za 1500 zł , czy może po prostu naczytał się tylko teorii teoretyków?????????????

  • Autor nie należy do związków zawodowych. Autor nie uważa, żeby związki zawodowe zajmowały się pomaganiem ludziom, którzy pracują za 1.5 tys.

  • raf50

    Jeśli weźmiemy sytuacje Pana artykułu dosłownie i poważnie to jako praktyk mogę się z Panem
    zgodzić, że związki zawodowe powinny być poza zakładem pracy, bo wtedy nie jak to się wydaje niektórym cynicznym Liberałom (dopóki im się nie skończą pieniądze za które mogą tak twierdzić bo
    idei nie znają i umierać za nią też nie chcą ) związki przestaną istnieć, tylko wtedy będzie prawdziwa niczym nie skrępowana równowaga. Sarkastyczne odpowiedzi ” autor nie uważa” jak by się bał powiedzieć ” ja nie uważam” to tylko świadczą o Panu, bo niestety ale w Polsce w nie których firmach nagradzanych za przedsiębiorczość ludzie tyle zarabiają.

  • Pozwolę sobie odpowiedzieć w punktach, bo wątków jest parę:

    – nie napisałem, że ZZ „powinny być poza zakładem pracy” — oczywiście, że powinny być w zakładach i z pracownikami (i dla pracowników), natomiast niestety wcale nie tak rzadko się to wypacza,
    – „jako praktyk” mogę powiedzieć, że owo wypaczenie polega czasem np. na ustalaniu przez szefa organizacji z pracodawcą takich zwolnień wśród pracowników, żeby zwolnić z roboty kogo trzeba — albo niewygodnego podwładnego w związkach (wówczas góra „daje zgodę”), albo po prostu zmniejszyć liczbę pracowników (spadek reprezentatywności),
    – forma „autor uważa” wzięła się z Pańskiego pytania: generalnie preferuję, w internetach, bezpośredni zwrot w pierwszej osobie liczby pojedynczej („Ty uważasz”). Ale mam też zasadę, że z profesorem po profesorsku, z kolegą po koleżeńsku, z prostakiem po prostacku (nie ujmując niczego nikomu),
    – co do tego ile ludzie zarabiają to jest stara zasada, czy to się komuś podoba czy nie, że każdy towar kosztuje tyle, ile ktoś chce za niego zapłacić. Jakbym tyle zarabiał (a był czas, że zarabiałem naprawdę niedużo, w dodatku pracując na umowie terminowej ;-) to bym zrobił wszystko, żeby to zmienić.
    Dodam, że do tego nie trzeba być prawnikiem :o)

    Ukłony!

  • PZ

    Myślę że „autor powinien” zatrudnić się w „Biedronce” lub na budowie jako ochroniarz,
    zapisać się do związku zawodowego (lub go utworzyć), dogadać się jako związkowiec z szefem, a wtedy dopiero niech wypisuje takie bzdury. Jeżeli chce się o czymś pisać to trzeba mieć o tym chociaż blade pojęcie. W Szwecji do związków zawodowych należy blisko 90% pracowników i dlatego żyją o jakieś trzy poziomy lepiej niż my.

  • W PRL do związków należało znacznie więcej pracowników niż dziś — i co z tego wynika?

    Może zostałem też troszkę źle zrozumiany: właściwie to do związków nic nie mam. Nie wiem jednak co ma przyjść dobrego owej kasjerce z Biedronki z faktu, że przewodniczącemu jej struktury przysługują jakieś przywileje?

    Dodam, że ładnych kilkanaście lat temu miałem możność negocjować — jako przedstawiciel pracodawcy — ze związkami i stąd wiem, że od sprzedajności i interesowności nie jest wolny nikt.