O tym czy faktycznie kara umowna za zerwanie umowy telekomunikacyjnej jest niezgodna z prawem

W ostatnich dwóch dniach dostałem parę listeli od P.T. Czytelników zwracających uwagę na rzekomo przełomowy wyrok jakiegoś sądu, który miał oddalić roszczenia operatora komórkowego od klienta rozwiązującego umowę zawartą na czas określony — bo kara umowna za zerwanie umowy telekomunikacyjnej ma być niezgodna z prawem. (A dokładnie, jak podaje „Dziennik Internautów”, operator zastrzegł karę umowną za „nieutrzymywanie w aktywności kart SIM” — a tymczasem karta SIM jest własnością operatora i to w jego gestii leży jej aktywność.)


kara umowna zerwanie umowy telekomunikacyjnej

Za zerwanie umowy telekomunikacyjnej operator może dochodzić od abonenta zwrotu przyznanej ulgi.


Przyznam, że trudno się dyskutuje o orzeczeniu sądowym wyłącznie na podstawie jakichś tam fusów prasowych (DI powołuje się na Gazetę Lubuską, w której ponoć brak jasnych informacji — mówię ponoć, bo tekst jest za ścianą zapłaty) — czy to naprawdę wyrok? czy może referendarz się pochylił na etapie wydania nakazu, a klient poleciał z tym do mediów? a jeśli jednak wyrok, to czy prawomocny? — niemniej skoro vox populi chce, bym się odniósł do fusów, czas na moje własne fusy:

  • jeśli orzeczenie faktycznie dotyczy kary umownej i to „za nieutrzymanie karty SIM” — czyli tak operator opisał roszczenie w umowie (regulaminie) — to rozstrzygnięcie może wynikać właśnie z tegoż babola przedsiębiorcy telekomunikacyjnego;
  • jakby bowiem na to nie patrzeć zgodnie z art. 57 ust. 6 PT operator może dochodzić od abonenta zwrotu przyznanej mu ulgi (proporcjonalnie do okresu o jaki umowa zostaje skrócona) — jeśli klient jednostronnie rozwiąże umowę zawartą na czas określony, no i o ile jakaś ulga została klientowi przyznana (por. notka na stronie UOKiK).

art. 57 ust. 6 ustawy prawo telekomunikacyjne
W przypadku zawarcia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych, w tym o zapewnienie przyłączenia do publicznej sieci telekomunikacyjnej, związanego z ulgą przyznaną abonentowi, wysokość roszczenia z tytułu jednostronnego rozwiązania umowy przez abonenta lub przez dostawcę usług z winy abonenta przed upływem terminu, na jaki umowa została zawarta, nie może przekroczyć wartości ulgi przyznanej abonentowi pomniejszonej o proporcjonalną jej wartość za okres od dnia zawarcia umowy do dnia jej rozwiązania. Roszczenie nie przysługuje w przypadku rozwiązania przez konsumenta umowy przed rozpoczęciem świadczenia usług, chyba że przedmiotem ulgi jest telekomunikacyjne urządzenie końcowe.

No właśnie: operator nie może dochodzić żadnej kary umownej za coś, co zastrzegł sobie wbrew prawu. Ale może dochodzić „zwrotu niewykorzystanej ulgi” — jeśli ją przyznał.

Ergo wstrzymajcie drukarki, nie składajcie wypowiedzeń — radość może być zdecydowanie przedwstępna.

  • Adam314

    A więc – jeśli podpiszę umowę na abonament na X miesięcy ale nie będzie tam żadnych ulg to de facto mogę ją rozwiązać bez konsekwencji? Dobrze wiedzieć :)

  • Tak, stąd też operator pisze, że wprawdzie sprzeda Ci abonament za 29 złotych, ale bez rabatu kosztowałoby 129 złotych — i o ten rabat się rozchodzi ;-)

  • Nottenick

    Najciekawsze jest to, że mimo iż taka umowa jest zawarta na czas określony i wiąże OBIE strony to tylko jedna strona ( operator ) może zmienić zdanie w każdej chwili i uznać, że za 29 złotych to mu się nie opłaca świadczyć tej usługi i że od teraz będzie za to pobierał 39 zł. Abonent jedyne co może zrobić to albo zaakceptować tę zmianę, albo umowa zostaje rozwiązana bez konsekwencji dla żadnej ze stron.

    Druga strona tej umowy ( abonent ) nie ma takich uprawnień, bowiem jaki będzie skutek prawny wysłania analogicznego pisma przez abonenta do operatora, że od przyszłego miesiąca będzie płacił 19 zł zamiast 29 zł i jeśli operator akceptuje tę zmianę to niech wystawia mniejsze faktury, a jak nie akceptuje to umowa zostaje rozwiązana bez konsekwencji dla żadnej ze stron. Domyślam się, że jedyną reakcją operatora na takie pismo, byłby ewentualny listel z ładnie w słowa ubranym zdaniem „spadaj na drzewo”.

    Szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem dysproporcję praw i obowiązków dla takich umów, które powinny chyba obowiązywać obie strony w takim samym zakresie?

  • Ta dysproporcja wynika z adhezyjnego charakteru umów oraz przeświadczenia ustawodawcy, że usługodawca wie lepiej. Z tym, że faktycznie — bilet do kina drożeje, ale to jest jednorazowo konsumująca się umowa.

    Natomiast przyznam, że przegapiłem chyba moment, w którym „umowy na czas nieokreślony, w których zatrzeżono n-miesięczny okres, w którym abonent nie może jej rozwiązać” stały się ponawianymi (?) umowami na czas określony.

    Aż muszę zajrzeć do moich kontraktów, jak to tam jest z terminami.

  • Nottenick

    Nie za bardzo rozumiem analogię z tym biletem do kina. Jak kupię jednorazowy bilet za 29 zł zł na sobotni seans ( tym samym zawrę umowę z kinem ) to mam chyba prawo skorzystać z tej usługi w tej cenie. Jak w piątek kino podniesie ceny biletów do 39 zł, to czy ta zmiana może obowiązywać także dla już zawartych umów ( sprzedanych biletów ) i w sobotę kino może żądać ode mnie dodatkowych 10 zł dopłaty, albo ewentualnie anulowanie umowy ( zwrot 29 zł za zakupiony bilet)? Sorry, ale nie rozumiem…

  • Bilet do kina przedstawiłem w opozycji („jednorazowo konsumująca się”).

  • Nottenick

    Co ma to tego adhezyjność umowy? Chodzi o prawa PO PODPISANIU obowiązującej obie strony umowy i asymetryczność praw i obowiązków ( jedna strona może się z umowy w każdej chwili wycofać, druga nie ma takiego prawa ).

    Abonent zawiera umowę z operatorem, że abonent będzie przez najbliższych 12 miesięcy płacił 29 zł miesięcznie, w zamian operator przez 12 miesięcy będzie świadczył usługi telekomunikacyjne na rzecz abonenta. Jest zobowiązanie do świadczenia usługi w zamian za zobowiązanie miesięcznej płatności przez 12 okresów rozliczeniowych. Sytuacja jest jasna, prawda?

    Problem jest taki, że tylko jednak strona może się wycofać bez żadnych konsekwencji z tej umowy, uznając na przykład po 4 miesiącach że mu się ona nie opłaca. Abonent nie ma takiego prawa i może się wycofać dopiero po pełnych 12 okresach.

  • Adhezyjność chyba ma związek — takie numery są generalnie dopuszczalne w przypadku masowych usługodawców (tudzież prąd, gaz, woda, etc.).

    Ale mechanizmy podwyżki należności bodajże dotyczą także opłat czynszowych (najem lokali?). Nie pamiętam.

  • Proto

    To nie operator jest problemem, ale GŁUPI klient, który widzi wpisane słowo rabat i rozumie je zerojedynkowo, jako chwilowa korzyść majątkowa.
    Nie widzi natomiast zasadzki, w postaci konieczności zapłaty tego rabatu w przypadku zerwania umowy.

    A rabat, jak w przypadku telefonów, może być liczony od ceny przekraczającej rynkową. Dla przykładu P…, ma w ofercie za 1299 telefon, który można kupić w sklepie za 699.

  • Proto

    Ależ może.

    Pod warunkiem, iż dopilnuje, że abonament nie jest objęty rabatem (wymagającym wyrównania w przypadku zerwania umowy) z kosmicznej ceny, której nie ma w ogóle w ofercie operatora.

    CZYTAĆ k… umowy.

  • prawoczylewo.blogspot.com

    Hmm… Ciekaw jestem, jaki tam był dokładnie zapis w tej umowie. Czy chodziło o utrzymanie KART SIM czy utrzymanie AKTYWNEGO NUMERU? http://prawoczylewo.blogspot.com/2015/12/kara-umowna-od-operatora-za-utrzymanie.html