Marquês de Borba 2012 — dobre wino wytrawne za 30 złotych

A skoro dwa tygodnie temu było o tym jak reklamować piwo, żeby nie popaść w problemy z prawem — dziś dwa akapity i tym jakie wino warto postawić na świątecznym stole. (A może, z racji tego, że znawcą ni koneserem nie jestem — po prostu lubię wino i wiem co mi smakuje — a że nie samą kawą człowiek żyje, warto chyba podzielić się z P.T. Czytelnikami informacją jakie ciekawe wino udało mi się niedawno odkryć.)

I bez owijania w bawełnę: moim odkryciem ostatnich dni jest Marquês de Borba 2012 — portugalskie wino wytrawne czerwone, które wchodzi mi w tak sympatyczny sposób, że aż strach :-)


marques de borba

Marquês de Borba 2012 to ciekawe czerwone wino wytrawne. Można je kupić w popularnej sieci handlowej za 30 złotych (bez grosika). (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Eksperci piszą, że Marquês de Borba jest OK, więc mylić się nie mogą — ponoć czuć jakieś porzeczki, jagody — od siebie mogę dodać, że bardzo przyjemnie wchodzi i na mojej prywatnej liście przebojów zajmuje (ex-aequo) pierwsze miejsce (to drugie wino postaram się zrecenzować za czas jakiś).
A jeśli ktoś na hasło „wino wytrawne” dostaje gęsiej skórki, to spieszę donieść, że Borba nie jest winem wytrawnym-wytrawnym: śmiało można spożyć lampkę wieczorem, przy ciekawej książce albo przy lepszym filmie.

Wino Marquês de Borba 2012 można kupić w popularnej (nb. portugalskiej) sieci handlowej za 29,99 złotych co osobiście uważam za górną przyzwoitą cenę wina spożywanego na co dzień (mój dotychczasowy numero uno kosztuje tyle, że za te przysłowiowe trzy dyszki można kupić… trzy butle). Jednak od czasu do czasu można się szarpnąć.

(Zaś co do świąt: tak, wiem, że na Boże Narodzenie raczej rybę się spożywa, a ryba lubi białe — ale co ja poradzę, że osobiście za białym nie przepadam? Jeśli już to różowe, ale jeśli różowe to zdecydowanie bardziej wytrawne. No ale o tym może też kiedy indziej.)

A teraz niech się wpisują miasta, które to wino znają i cenią (a także te, które nie przepadają).

PS Niniejszy tekst został opublikowany jako 666 w Lege Artis. Nadaje się albowiem jak wiadomo alkohol i szklana to dzieło szatana.

  • b52t

    Recka, recką, ale pytanie jest jak zwykle nie o wino samo w sobie (w sensie „markę”), ale o rocznik 2013 może być gorszy niż 2012. ;-)
    Inna inszość, że mając okazję porównać te same wina z tego samego rocznika, jedno kupione w „normalnym” sklepie z winami, a drugie z dyskoncie (to w niemiecki), to wyszło, że jednak jest różnica w smaku. Przy czym cena – 20 czy 25 zł za dyskontowe.

  • Czyżby nieszanujący się producenci wytwarzali także wino drugiej jakości? ;-)

    Co do roczników: nie wypowiadam się, choćby dlatego, że wino zapoznałem w ostatnich dniach. Poza tym pewnie musiałbym skitrać jakąś butlę i poczekać na kolejny rozlew.

    A w ogóle to kiszę 3 butelki piwa Komes, chcę sprawdzić na ile zapewnienia browaru są prawdziwe:

    http://www.browarfortuna.pl/images/potrojny_zloty_wykres.png

  • b52t

    Nie, nie chodzi o to, że się przetrzyma (choć takie coś może się przydać do porównywania roczników), ale o różnice między rocznikami: w jednym roku mogło padać więcej, zima mogła być bardziej łagodna, lato mniej słoneczne, et cerata. Jednym zdaniem: żadne roczniki nie będą takie same.

  • b52t

    Uprzedzając, to też może zależeć od sposobu przetrzymywania wina.
    I uzupełniając: miałem ostatnio okazję bawić się w porównywanie trzech roczników tego samego wina i mimo, że daleko mi do bycia ekspertem, to różnice da się dość łatwo wyczuć.

  • Nie wiem czy w przypadku niedrogich produktów z popularnej sieci handlowej można mówić o jakiejkolwiek powtarzalności (lub trzymaniu pionu jeśli chodzi o jakość) — przeto chyba mogę tylko dodać, że przypadkowo spróbowałem i na tyle mi posmakowało, że poszedłem po jeszcze.

    Produkt jest aktualnie dostępny na półkach, jaki to rocznik widać na etykiecie — postaram się znaleźć 2013 i następne, może coś z tego wywnioskuję.

    Aczkolwiek myślę, że musiałbym te lampki zaraz po sobie zapalać, żeby naprawdę móc się odnieść…

  • b52t

    Jasne, nie ma co oczekiwać czegoś po winie za małe pieniądze. Jeśli subiektywnie jest dobre, to subiektywnie jest dobre.
    Tak tylko mędrkowałem.

  • Tomasz Minkiewicz

    Czy ten dochczasowy numero uno za dyszkę to nie będzie przypadkiem boas vinhas? Od wieków go nie trafiłem (chyba przestali sprowadzać :(), ale nigdy nie zapomnę pierwszego razu – wygrzebywałem z kosza paragon, żeby się upewnić że za takie wino naprawdę chcieli tylko 9.99. :)

  • b52t

    Recka na dotrzechdych rocznika 2009 jest dość brutalna, ale jeśli wino tylko wchodzi i mało po nim zostaje.

  • Aż sprawdzę jaką datę produkcji nadrukowano na etykietkach tego, co stoi u mnie w barku.

    Inna sprawa, że kubki smakowe ludzie też mają różne — ja na przykład mielonego do ust nie wezmę. Ale znam takich co dadzą się dosłownie posiekać!

  • b52t

    Zarzut jest dość prosty: nijakie, bez większego smaku czy zapachu, ale nie kiepskie, czyli przeciętne wino, które nie zaskoczy kubki smakowe niczym i nie pozostawi jakiś większych wrażeń, bo nie ma wyrazu. To już lepiej zacząć picie wina od jakiś perfumowanych win z „nowego świata”, a potem stopniowo w stronę bardziej klasycznych, subtelniejszych.
    Pan/Pani z zatrzydychy miał porównanie do rocznika 2006 tego wina, więc tym bardziej jest in minus zaskoczony.

  • nijakie, bez większego smaku czy zapachu, ale nie kiepskie, czyli przeciętne wino, które nie zaskoczy kubki smakowe niczym i nie pozostawi jakiś większych wrażeń, bo nie ma wyrazu

    No nie, jak tak, to rzeczywiście nie ma o czym mówić.

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    ;-)

  • b52t

    Przytoczyłem recenzję wina ze wspomnianej strony.
    Nie mniej, piłem takie wina więc rozumiem temat.

  • b52t

    Z drugiej strony, znów chcę oczekiwać czegoś więcej od wina z niecałą dychę. Jeśli wino za taką cenę da się wypić i nie wykrzywia mordy, to już jest dobrze.

  • IMHO nie ma wina obiektywnie dobrego — nawet nie-wiem-jaki-konseser może powiedzieć dużo o być może czynnikach obiektywnych — ale niekoniecznie o tym czy takie wino będzie komuś smakowało.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że z winami jest zapewne jak z serialami TV (jak nie „M jak miłość” czy inne „Na wspólnej” to Fresco czy El Sol czy inny Gino Rossi) — jednak co zrobić, że lubię Bonda chociaż nie jest zapewne szczytem kunsztu — oraz Tempranillo Mezquiriz, chociaż zdaniem znawców jest kiepskie? ;-)

    Poza tym TO WINO KOSZTUJE DYCHACZA, więc można je traktować w kategorii droższego soku. Na boga, to jest cena droższego piwa rzemieślniczego…

  • b52t

    Dokładnie to napisałem, zreflektowałem się, że nie mówimy o winie za choćby 50 zł, tylko tanim czymś.
    To wino nie zostało określone jako kiepskie, ale też nie dobre.
    Na zdrowie!

  • maho

    myślę jednak że można pokusić się o to że są wina obiektywnie złe. Tak jak seriale.

    No chyba że serial wpadnie do kategorii „tak zły że aż przez to dobry”. Czy wino może wpaść do takiej kategorii?