Małżeństwo żołnierza w II Rzeczypospolitej — za zgodą dowództwa i po przedstawieniu zaświadczenia moralności narzeczonej

A kilkanaście dni temu było o tym, że sędzia musi mieć zgodę na zamieszkanie w innej miejscowości niż siedziba sądu, to dziś będzie o tym, że żołnierz (oficer, marynarz, szeregowy) musiał mieć zgodę przełożonych na zawarcie małżeństwa ze swoją wybranką. (Spokojnie, dzisiejszy wpis ma charakter historyczny i opowiada o czasach Drugiej Rzeczypospolitej.)


małżeństwo żołnierza II RP

Małżeństwo żołnierza II RP wymagało m.in. zgody dowódcy oraz przedstawienia świadectwa moralności narzeczonej (fot. z archiwów NAC)


Podczas krótkiej kwerendy zwróciłem uwagę na kilka aktów prawnych, w których mówiło się o

Na początek niechaj idzie Tymczasowa ustawa o powszechnym obowiązku służby wojskowej z dnia 27 października 1918 r. (opublikowana w Dzienniku Praw Królestwa Polskiego nr 13 poz. 28), z której art. 113 wynika coś co wygląda na generalny zakaz zawierania małżeństw przez żołnierzy.

art. 113 Zawieranie małżeństwa przez żołnierzy, odbywających służbę w wojsku stałem, względnie w zapasie, zasadniczo jest wzbronione.
W wyjątkowych wypadkach, godnych uwzględnienia, może tym osobom zezwolić na małżeństwo Minister Spraw Wojskowych. O zawarciu małżeństwa ma być zawiadomiona powiatowa komenda uzupełnień, która fakt ten uwidoczni w listach. (…)

Później było nieco lżej — już ustawa z dnia 23 marca 1922 r. o podstawowych obowiązkach i prawach oficerów Wojsk Polskich (Dz.U. z 1922 r. nr 32 poz. 256) wprowadzała zasadę, że oficer, który chciał wziąć ślub powinien był otrzymać zezwolenie przełożonych. A jeśli zdecydował się na ów desperacki krok, to od 1934 r. groziło mu nawet postępowanie dyscyplinarne oraz karne przeniesienie do rezerwy (Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 24 października 1934 r. w sprawie zmiany ustawy z dnia 23 marca 1922 r. o podstawowych obowiązkach i prawach oficerów Wojsk Polskich, Dz.U. z 1934 r. nr 95 poz. 856).

art. 25 Dla zawarcia małżeństwa oficer w stanie czynnym lub nieczynnym obowiązany jest otrzymać zezwolenie władzy przełożonej.
Przepis powyższy dotyczy również oficerów-inwalidów, pozostających w zakładach, utrzymywanych przez Państwo.
art. 76 Oficer może być przeniesiony do rezerwy przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Ministra Spraw Wojskowych: (…)
d) w przypadku zawarcia małżeństwa bez wymaganego zezwolenia władzy wojskowej,- w przeciągu 6 mieszący od dnia uprawomocnienia się wyroku skazującego lub wymierzenia kary dyscyplinarnej.

Nie oznacza to, że wolną rękę jeśli chodzi o przysięgę małżeńską mieli zwykli żołnierze — oto stosowne przepisy ustawy z dnia 18 lipca 1927 r. o podstawowych obowiązkach i prawach szeregowych Wojska Polskiego (tu nawet mamy tekst jednolity — Dz.U. z 1927 r. nr 68 poz. 603) nakazywały uzyskanie zezwolenia dowództwa w przypadku szeregowych i podoficerów (ten drugi musiał uderzać aż do dowódcy pułku).

art. 21 Na zawarcie związku małżeńskiego obowiązany jest szeregowy otrzymać zezwolenie władzy przełożonej.
Zezwolenie może być udzielone w wyjątkowych uwzględnienia godnych wypadkach. (…)
art. 69 Na zawarcia związku małżeńskiego obowiązany jest podoficer zawodowy otrzymać zezwolenie przełożonego, posiadającego uprawnienia co najmniej dowódcy pułku. (…)

Natomiast szeregowi kadeci — uczniowie szkół wojskowych — w ogóle nie mogli liczyć na taką zgodę.

art. 110 Szeregowi uczniowie szkół wojskowych podczas pobytu w szkole nie mogą otrzymać zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego.

Marynarz to może i może mieć kobietę na każdym morzu (albo w porcie) — ale to wcale nie oznaczało, że miał swobodną rękę jeśli chodzi o ślub. A wynikało to z rozporządzenia Ministra Spraw Wojskowych z dnia 12 września 1929 r. w sprawie wykonania rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 7 marca 1928 r. o podstawowych obowiązkach i prawach szeregowych marynarki wojennej (Dz.U. z 1928 r. nr 27 poz. 251), zgodnie z którym szeregowy marynarki „nie wolno zasadniczo” było zawierać małżeństw, chyba że zachodziły szczególne przesłanki (w przypadku marynarzy zawodowych liczył się też odpowiedni wiek i stopień, wiadomo).

W takim przypadku należało jednak złożyć stosowne podanie i właściwie je umotywować — w tym załączyć świadectwo moralności narzeczonej (sic!). Mało tego: zgodnie z hellerowskim par. 22 szeregowy marynarki, który planował ubieganie się o awans na stopień oficerski, powinien był być poinformowany, że zawarcie małżeństwa (jak rozumiem z nie taką narzeczoną o jaką chodziło) może stanowić w przyszłości przeszkodę dla uzyskania tego awansu.

§ 16 Szeregowym marynarki wojennej służby czynnej, tudzież szeregowym nadterminowym marynarki wojennej, nie wolno zasadniczo wstępować w związki małżeńskie. Tylko w wyjątkowych, godnych uwzględnienia wypadkach (np. konieczność oddania swego gospodarstwa rolnego pod nadzór, zaopiekowanie się sierotami, potrzebującemi opieki matczynej, małżeństwo na łożu śmierci lub w ciężkiej chorobie, grożącej śmiercią i t. p. lub względy natury moralnej) mogą oni otrzymać od przełożonego, wskazanego w § 18 zezwolenie na zawarcie małżeństwa.
§ 17 Prośbę o zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego należy zgłosić przy raporcie u dowódcy pododdziału, który składa odpowiedni meldunek przełożonemu dowódcy, uprawnionemu do udzielania tych zezwoleń, załączając do prośby:
1) stwierdzone przez powiatową władzę administracji ogólnej dowody, iż zachodzi konieczność zawarcia małżeństwa,
2) świadectwo moralności narzeczonej,
3) świadectwo wojskowo-lekarskie, stwierdzające stan zdrowia danego szeregowego. (…)
§ 22 Szeregowych marynarki wojennej, którzy aspirują do stopnia oficerskiego i mają do tego uprawnienia (o czem bezpośredni przełożony danego szeregowego powinien się upewnić) należy przed udzieleniem zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego uprzedzić, że zawarcie przez nich związku małżeńskiego zostanie rozpatrzone przez oficerską komisję małżeńską przed ewentualnem wstąpieniem do szkoły oficerskiej, co ewentualnie — w razie ujemnego orzeczenia oficerskiej komisji małżeńskiej — będzie przeszkodą do osiągnięcia przez nich stopnia oficerskiego.
§ 133 Zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego otrzymać mogą ci szeregowi zawodowi marynarki wojennej, którzy ukończyli 25 lat życia, posiadają co najmniej stopień rzeczywistego bosmanmata, oraz odbyli co najmniej 3 lata wojskowej służby zawodowej. (…)

Dokumentem idealnym z punktu widzenia dzisiejszego wykładu jest rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 1 kwietnia 1932 r. o małżeństwach oficerów (Dz.U. z 1932 r. nr 29 poz. 295): pan oficer nadal potrzebuje zezwolenia, o które może się ubiegać pod warunkiem osiągnięcia wieku 24 lat i noszenie oficerskich epoletów od przynajmniej 5 lat, zaś sama oficerska narzeczona powinna była cechować się nieposzlakowaną opinją, a także poziomem umysłowym i towarzyskim odpowiadającym stanowisku żony oficera (stanowisku!).

W toku postępowania o udzielenie zgody badano m.in. nazwiska, zajęcie i miejsce zamieszkania rodziców narzeczonej (nawet jeśli kobieta była pełnoletnia) oraz dokumenty potwierdzające podwyższone uposażenie oficera planującego małżeństwo (rodzina to, wiadomo, większe wydatki).

Teraz już z górki: już tylko dowódca ogłaszał prośbę podległym sobie oficerom, prosząc o przekazanie mu ewentualnych uwag przeciwko małżeństwu (pewnie chodziło o obadanie, czy aby któryś z panów oficyjerów „zapoznał” panienkę uprzednio). Badanie tych informacji trwało 3 miesiące, po czym udzielana była zgoda (lub nie, od czego odwołanie nie przysługiwało). Wnioski generalskie rozpatrywał Minister Spraw Wojskowych. No i kolejne pół roku na sam ślub, bo jeśli młodzi nie zdążyli, zgoda wygasała. A po ślubie kolejne 14 dni na złożenie raportu (wraz z metryką ślubu) dowódcy.

§ 1 Oficer w stanie czynnym, w stanie nieczynnym, oraz oficer inwalida, pozostający w zakładzie utrzymywanym przez Państwo, powinien na zawarcie małżeństwa uzyskać zezwolenie władzy wojskowej. Zezwolenie to jest jedynie stwierdzeniem, że ze strony wojska nie zachodzą przeszkody do zawarcia małżeństwa.
§ 3. Do otrzymania zezwolenia na zawarcie małżeństwa wymagane są następujące warunki:
a) ukończenie przez oficera 24 lat życia, oraz posiadanie stopnia oficerskiego przez okres co najmniej pięciu lat;
b) dla podporuczników, poruczników i kapitanów (rotmistrzów) wojska i marynarki wojennej, zabezpieczony należycie dochód miesięczny, zwiększający uposażenie przywiązane do danego stopnia oficerskiego co najmniej do poborów samotnego majora (komandora podporucznika) na stanowisku dowódcy baonu (równorzędnego);
c) nieposzlakowana opinja narzeczonej;
d) poziom umysłowy i towarzyski narzeczonej, odpowiadające stanowisku żony oficera. (…)
§ 5 W raporcie należy wyszczególnić:
1) nazwisko i imiona rodziców bądź opiekunów narzeczonej, ich zajęcie, oraz miejsce zamieszkania,
2) wykształcenie i ewentualne zajęcie narzeczonej.
Do raportu należy dołączyć: (…)
4) dokument, stwierdzający w sposób niewątpliwy zabezpieczenie dochodu miesięcznego w wysokości wymaganej w § 3 ust. 1 p. b.
§ 6 Dowódca formacji (równorzędny) po otrzymaniu raportu, o ile odpowiada on warunkom wymienionym w § 4, ogłasza niezwłocznie na odprawie podległemu korpusowi oficerskiemu prośbę oficera o zezwolenie na zawarcie małżeństwa i podaje dane dotyczące osoby narzeczonej, żądając zgłoszenia do swej wyłącznie wiadomości, ewentualnych zastrzeżeń przeciw projektowanemu małżeństwu. (…)
§ 12 Zezwolenie na zawarcie małżeństwa traci swoją moc, jeśli małżeństwo nie zostało zawarte w przeciągu sześciu miesięcy od dnia doręczenia oficerowi zezwolenia. (…)
§ 13 O zawarciu małżeństwa powinien oficer w stanie czynnym złożyć dowódcy formacji (równorzędnemu) w terminie dni 14, licząc od dnia ślubu, pisemny raport z dołączeniem odpisu aktu ślubnego (metryki ślubu). (…)

I to by było chyba tyle na tyle.

  • Miało to praktyczne zalety:
    `- Człowieku, zastanów się, co chcesz zrobić! Masz dziewiętnaście lat!
    Goligowski chodzi wielkimi krokami po adiutanturze, zatrzymuje się przede mną i na głos powtarza moje własne myśli. Nie wszystkie zresztą, bo nie wspomina ani o tym, jak przeżyłaby mój nierozważny krok mama, ani też o niezbyt pochlebnej opinii, jaką ma etatowa urzędniczka XI kategorii, Stanisława W., z powodu daleko posuniętych flirtów z licznymi wielbicielami.
    Ta ostatnia okoliczność znana jest oczywiście adiutantowi. Nie wytacza jej jako argumentu, aby oszczędzić mi upokorzenia. Przemawia mi do rozsądku, jak dobry przyjaciel.
    Przyznaję mu słuszność, ale…
    – Obiecałem jej. Powinienem dotrzymać słowa.
    – Ona ci zawsze dotrzymywała?
    – Może nie. Ale…
    – No, więc! Posłuchaj: namyśl się dobrze i przyjdź do mnie jutro. Jeżeli będziesz się dalej upierał przy tym idiotycznym małżeństwie, otrzymasz zezwolenie. Jeżeli dojdziesz do wniosku, że chcesz zrobić głupstwo tylko z powodu tego dziecinnego przyrzeczenia, twój wniosek zostanie załatwiony odmownie. Będziesz miał usprawiedliwienie: bez zgody dowództwa nie dadzą ci ślubu.
    To jest istotnie wyjście. Może nie bardzo honorowe, ale proste… W gruncie rzeczy zależy mi tylko na zrzuceniu z siebie odpowiedzialności za niedotrzymanie tej obietnicy. W ciągu doby pękają ostatnie skrupuły.
    – No i co? Zdecydowałeś się?
    – Tak. Wolałbym dostać odmowę.
    – Zrobione!
    Goligowski przekreśla mój wniosek czerwonym ołówkiem, pisze: „Podanie podchorążego Meissnera załatwiono odmownie”, stawia swoją parafę i odbija okrągłą pieczęć.
    – Będziesz mi kiedyś wdzięczny. ‚
    (Zgaduję, które z tych wymagań są kamieniem obrazy dla Olgierda ;) )

  • Kamieniem obrazy? Żadne :) Rozumiem, że społeczeństwo II RP było mniej liberalne niż III,5 RP — natomiast wojakom w ogóle było wolno znacznie mniej (może to i dobrze) — troszkę jakby nawet zakon.

    A jeśli obrazy… ja siebie po prostu w ogóle w wojsku nie widzę. Może w takim kompletnie nieregularnym, pół-partyzantce, pół-dywersantce, ale mundur-cholewki-musztra-grochówka… to nie dla mnie ;-)

  • Oj, nie… Ja myślałem o tym *sic!* :)

  • Z dzisiejszej perspektywy zaświadczenie moralności rozbijałoby chyba szanse na każde małżeństwo — armijne, pozarmijne ;-)

    PS chyba że byłaby to jakaś forma chowu wsobnego — córki majorów wychodzą za podporuczników, córy pułkowników — za kapitanów :)

  • `- Główna rzecz w tym, żeby zawsze mówić jasno i wyraźnie – wtrącił Szwejk. – Gdy w roku 1912 w kościele Św. Ignacego w Pradze byli misjonarze, to jeden z nich wywodził na kazaniu, że chyba z nikim nie spotka się w niebie.

    A na tych wieczornych ćwiczeniach duchownych był pewien blacharz Kuliszek, który po nabożeństwie mówił w gospodzie, że ten misjonarz musiał nagrzeszyć co niemiara, skoro mówił w kościele jak na publicznej spowiedzi, że z nikim się w niebie nie spotka. Czemu to takich ludzi wysyłają na kazalnicę?’

  • b52t

    Na to się chyba mówi: oddał się na służbie ojczyźnie.
    Ciekawe jakie były przyczyny tego? Ochrona powstającego wojska przed infiltracją per łóżko? Utrzymywanie „odpowiedniego” poziomu żołnierzy? Wojak bez żony w razie wojny nie będzie miał „obciążenia” w postaci rodziny, a zatem tym bardziej ochoczo pobiegnie z bagnetem na karabinie?

  • Apolityczni (brak czynnego prawa wyborczego), żona tylko po ceregielach… Mięso armatnie ewidentnie miało być bez obciążeń, a w przypadku panów oficyjerów to chyba chodziło o jakąś kontrolę z kim się zadają (podstawienie szpionki to jedno, a po prostu skompromitowanie lafiryndą to drugie). Tak sądzę.