Czy pistolet hukowy wymaga pozwolenia? A czy (być może nieprawdziwa) informacja KGP o wymaganym pozwoleniu na broń może naruszać dobra osobiste sprzedającego?

A skoro na łamach czasopisma Lege Artis zagościła tematyka związana z bronią (m.in. Nuż w bżuhu (a ściśle: nóż jako broń biała w ustawie o broni) oraz Karalność posiadania noża w miejscu publicznym (art. 50a par. 1 kw) — mnie zaś czasem nachodzi na ogrywanie tematu od paru stron — dziś będzie parę akapitów o tym czy błędna informacja o tym, że jakiś rodzaj broni wymaga pozwolenia może naruszać dobra osobiste przedsiębiorcy sprzedającego tę broń (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7 listopada 2014 r., sygn. akt I ACa 502/14).

Temat miał się następująco: przedsiębiorca prowadzący działalność w zakresie sprzedaży broni, dostał od MSWiA zaświadczenie, iż na broń alarmową o średnicy lufy poniżej 6 mm nie jest wymagane pozwolenie (krótka kwerenda w sieci pozwoliła mi ustalić, że problem dotyczył pistoletów hukowych Walther P22 oraz P99). Jednak rok później Komenda Główna Policji po przeprowadzeniu badań doszła do wniosku, że taki pistolet stanowi jednak broń gazową (o kalibrze 9 mm), której posiadanie jest możliwe tylko po uzyskaniu pozwolenia. Stosowne komunikaty poszły do jednostek policji, w konsekwencji czego spadła sprzedaż produktu.
Stąd też sprzedawca zdecydował się na wystąpienie do sądu z żądaniem nakazania policji wystosowania stosownego oświadczenia — że nie jest prawdą rozpowszechniana dotychczas informacja, że pistolety wprowadzane do obrotu jako broń alarmowa kal. 6 mm są bronią gazową o kalibrze 9 mm, na której posiadanie zgodnie z przepisami ustawy o broni i amunicji wymagane jest pozwolenie.

Sąd I instancji powództwo oddalił, wychodząc z założenia, iż w ogóle nie doszło do naruszenia dóbr osobistych sprzedawcy broni. Owszem, także przedsiębiorcy przysługuje ochrona dobrego imienia i reputacji — zwłaszcza jeśli ich zagrożenie skutkmuje zmniejszeniem rentowności — ale już kwalifikowanie prawa do swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej, prawa do klienteli i niezakłóconego czerpania zysku z tej działalności jako dóbr osobistych jest co najmniej dyskusyjne. Skoro jednak pisma przesyłane przez KGP do podległych jednostek policji nie zawierały sformułowań ocennych, negatywnych opinii lub zarzutów dotyczących łamania prawa. Stąd też informacja ta nie mogła wywrzeć u klientów przekonania o bezprawnym charakterze działalności prowadzonej przez sprzedawcę broni. W każdym też przypadku policja działała w sposób określony przepisami prawa, zatem zachowanie to nie było bezprawne.

Od niekorzystnego wyroku skutecznie apelował powód — sąd II instancji przychylił się do jego zarzutów, uchylając zaskarżony wyrok i przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia w I instancji.
Zdaniem apelacji wprawdzie wolność prowadzenia działalności gospodarczej nie stanowi dobra osobistego chronionego na podstawie art. 23 kc, jednak z racji tego, że charakter zniesławiający, zagrażający czci i godności jednostki, może mieć także wypowiedź opisowa, relacjonująca określone fakty i pozbawiona w swej treści sądów wartościujących — zaś prawdziwość zarzutów może co najwyżej wyłączać bezprawność naruszenia dóbr osobistych — to nie sposób podzielić stanowiska wyrażonego w wyroku I instancji, iż do naruszenia dóbr osobistych na pewno nie doszło.

Stąd też opublikowany na stronie internetowej KGP komunikat, którego adresatami byli potencjalni nabywcy broni, czyli osoby ogólnie zorientowane co do stanu prawnego i wymogów uzyskania pozwolenia na poszczególne rodzaje broni, mógł być odebrany jako informacja, że sprzedawca wprowadza do obrotu pistolet, fałszywie twierdząc, że nie jest na jego posiadanie wymagane pozwolenie. Zatem w powszechnym odbiorze rozpowszechniana informacja była zniesławiająca, ponieważ podważała zaufanie do przedsiębiorcy — a przez to godziła w jego dobre imię w konsekwencji czego mogła wywołać u potencjalnych kupujących przekonanie o jego nierzetelności i łamaniu przez niego prawa.

Zdaniem sądu II instancji wadliwy była także pogląd o braku bezprawności działania policji. Do przyjęcia, iż działanie nie jest bezprawne nie wystarczy wykazanie, że pozwany działał na polecenie organu zwierzchniego oraz znalazło potwierdzenie w stosownej ekspertyzie wykonanej przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne KGP. Przepisy ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym nie dają bowiem policji uprawnień w zakresie kontroli podmiotów prowadzących koncesjonowany obrót bronią (uprawnienie to przysługuje organowi koncesyjnemu oraz komendantom wojewódzkim policji), zatem pozwany powinien wykazać, iż działał w sposób zgodny ze swoimi kompetencjami.

Wyrok I instancji został uchylony z tego powodu, że orzekający SO nie przeprowadził postępowania dowodowego, już choćby co do tej okoliczności czy posiadanie takiego właśnie rodzaju broni wymaga uzyskania pozwolenia na broń (w sprawie był wniosek o powołanie biegłego na tę okoliczność, sąd wniosek ten odrzucił).
Dalszych losów sprawy nie znam, pewnie jeszcze się wałkuje…

  • Adam314

    Jeśli dobrze rozumiem – organ władzy może naruszyć interesy przedsiębiorcy publikując nieprawdę nawet, jeśli nie jest ona skierowana bezpośrednio w tego przedsiębiorcę.

    Wyobrażam sobie np. organ publikuje informację o planach budowy oczyszczalni ścieków błędnie podając lokalizację. Developer (taki od domów, nie IT) budujący obok ma problem ze sprzedażą mieszkań. Idąc tym tokiem rozumowania może wystąpić do sądu o publikację sprostowania.

  • Tu jest jeszcze dodatkowe pół problemu: jeśli jest to skutek działania władczego, to można też mówić o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną wskutek takiej decyzji. A jeśli to tylko takie ploty-opowiastki, to właściwie nie…

  • LOLEK

    OBECNIE FIRMA KTÓRA TĄ BROŃ ROZPROWADZAŁA , ZMIENIŁA JE STATUS NA GAZOWA- HUKOWA O KALIBRZE POWYŻEJ 6mm I POTRZEBA NA TO POZWOLENIE A JAK SIE CZUJĄ CI CO TO KUPILI – WTEDY BEZ POZWOLENIA, OBECNIE SA PRZESTĘPCAMI . DZIWNY TEN SWIAT TYLKO SIĘ DZIWIE ORGANĄ KONCESJONUJĄCYM I ŚCIGANIA – PROKURATURA DLACZEGO NIE UKARZE FIRMY, KTÓRA RAZ TWIERDZI ŻE BROŃ NIE WYMAGA ZEZWOLENIA I WPROWADZI DO OBROTU LUDZISKA KUPIA A PÓŹNIEJ SIĘ WYCOFUJE TWIERDZĄC NA TO POTRZEBA POZWOLENIA.

  • Kommando

    Kurwa ale zjebane to jest wiatruwka pistoletem na sruty mozna zrobic krzywde lup zabic a gazowym ale pojebani sa kutas z polskim prawem