70-proc. podatek od odpraw menedżerów już w Dzienniku Ustaw

Legislatywa nie przestaje mnie zadziwiać — ledwie ktoś coś powiedział o dodatkowym 70-procentowym podatku od odpraw i odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji przyznawanych menedżerom zatrudnionym w spółkach Skarbu Państwa — i już jest!

Dokładnie wczoraj w Dzienniku Ustaw opublikowano ustawę z dnia 25 listopada 2015 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1992), w myśl której przychody osób zatrudnionych w spółkach Skarbu Państwa (oraz m.in. przedsiębiorstwach państwowych, komunalnych, etc.) z tytułu:

  • odszkodowań przyznanych z tytułu zakazu konkurencji, chyba że wysokość odszkodowania jest niższa niż wynagrodzenie za poprzednie 6 miesięcy (art. 30 ust. 1 pkt 14 ustawy o PIT);
  • odpraw lub odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia, chyba że świadczenie otrzymane przez pracownika jest niższe niż trzykrotność miesięcznego wynagrodzenia (art. 30 ust. 1 pkt 15 ustawy o PIT);

opodatkowane będą stawką zryczałtowaną w wysokości 70% przychodu, ale bez pomniejszania o koszty uzyskania przychodu.

I taka ciekawostka: w dyskusjach o pomyśle na nowy podatek od odpraw menedżerów mówiono, że nowelizacja ustawy o PIT będzie niekonstytucyjna — bo w myśl orzecznictwa TK zmiany w podatku dochodowym powinny mieć minimum miesięczne vacatio legis. No i proszę: znów się udało: ustawa przyjęta w środę (gdzieś w okolicach sławetnego obwieszczenia „braku mocy prawnej” wyboru sędziów Trybunału) jest raz-dwa podpisana przez prezydenta, a Rządowe Centrum Legislacji nadąża z promulgacją!

Jak widać nie musi być jeszcze nawet żadnej dyktatury, a już wszystko zaczęło działać — szybciej, sprawniej i bez zbytecznego ociągania się. Istna sanacja życia publicznego i to przeprowadzona bez kajdan i bagnetów.

  • b52t

    PAD musi mieć obolały nadgarstek i opuchliznę na palcach. Chodząca faksymila.
    (Ups, mogę za to dostać srogą karę, skoro przepis KK utrzymał się).

  • To jest pewnie ten absolutyzm oświecony.

  • b52t

    Zdaje się, że podano informację, że PBK nawet żyrandole miał wynieść, więc nie wiem czy aż taki oświecony. To w sumie by wyjaśniało dlaczego zdaje się podpisywać bez zająknięcia co przynoszą.
    (Oj, grabię sobie, grabię. Kleczkowska czeka. No, może Fiołkowa).

  • Ciekawe kto na tym zyska w przypadku gdy te odprawy czy odszkodowania są w umowach zapisane w kwotach netto.

  • MR

    Ustawa o zakazie ustalania wynagrodzenia w wartości netto w przypadku spółek Skarby Państwa już czeka…

  • MR

    A czy to nie jest tak, że wszyscy zgnuśnieli i takie tempo – być może normalne – wydaje się być szokująco szybkie?
    No, a poza tym, nie sądź innych własną miarą – w końcu Chuck Norris szybciej stoi niż Ty biegasz.

  • Oczywiście, że tempo budzi zdumienie ze względu na jego nadzwyczajność. Pamiętam jak Francuzi złapali Szakala — cały proces trwał niecałe 2 tygodnie. Breivika też osądzili raz-dwa.

    U nas nawet jak się sprawcę łapie z dymiącym gnatem w ręku, to biegły musi zbadać czy to on strzelał, pod jakim kątem i z jakiej broni.

    Niemniej jak na polskie warunki tempo jest niesamowite. Nie miałbym wątpliwości jeśli ono się utrzyma — ale coś mi mówi, że tak tylko na początek. Później sytuacja się ustabilizuje (także w RCL).

  • b52t

    Tempo jak tempo, jak to wcześniej nazwałem – blitzkrieg legislacyjny. Nawet nie o tempo samo w sobie chodzi, tylko o poważne wątpliwości natury konstytucyjnej, jeśli to kolejna ustawa, która ma takie opinie, to tylko kolejny dowód na to, że szybko to się łapie muchy, ale na pewno nie urządza państwo, wprowadza ustawy. Senatorowie mieli świadomość, że głosują nad ustawą, która może skończyć na śmietniku, bo wywrócić ją może TK, ale mimo to głosowali jak Jarosław nakazał.

  • MR

    Co za wstecznictwo i czarnowidztwo… Ludzie, więcej optymizmu, więcej wsparcia, przecież jeszcze nie wieszają, a mogliby:)

  • b52t

    Kto wie, kto wie. Testem będzie: zamach czy wypadek?

  • MR

    Pffff… Skoro nie wieszają, to samobójstwo przez powieszenie.
    Od jakiegoś czasu był bardzo markotny, spędzał całe dnie wpatrzony w ekran monitora, na wszystko narzekał…

  • b52t

    Mit chłopców i dziewczynek od pękających parówek – seryjny samobójca?

  • Waldemar Bulkowski

    „[…]spółka, w której Skarb Państwa, jednostka samorządu terytorialnego, związek jednostek samorządu terytorialnego, państwowa osoba prawna lub komunalna osoba prawna dysponują bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu”…
    Ile jest takich spółek? Chyba coś około 1/3 z tych, w których SP ma największe udziały…

  • MR

    Zaintrygowałeś mnie: co to za jedni, ci chłopcy i dziewczynki od pękających parówek?

  • Art

    Poza tym nowy podatek wchodzi od 1 stycznia, więc kto nie ma zagwarantowanego odszkodowania/odprawy w kwocie netto, ten wypowie sobie umowę jeszcze w grudniu :).

  • b52t

    W komentarzach pod artykułami pojawia się wątek „seryjnego samobójcy”, czyli sugestia, że za jakimiś zgonami stały służby specjalne, które upozorowały samobójstwo. Rzekomo miało się tak dziać z osobami, które głosiły teorię o pękającej parówce jako dowodzie na „zamach”.
    Z resztą, czuję się wprowadzany w maliny.

  • MR

    Cholera, o tej parówce nie słyszałem. A co z tymi malinami? Znowu jakiś wątek o jedzeniu?:)

  • Adam314

    Oczywiście ma to na celu przycięcie odchodzących krewnych i znajomych poprzednich królików. Zastanawia mnie jednak dlaczego przy poczuciu bezkarności obecnej ekipy nie dowalili podatku rzędu 150% lub więcej.

  • Ten podatek bedzie dotykać tylko bogatych, więc nie wiem, w czym problem. Może ten przepis skróci bezkarność panów prezesów. Jakby nie było , to PiS przynajmniej interesuje się losem Polaków, a nie tylko „mniejszościami”.

  • Problem w tym, że komunistyczne gadanie (1917-89, w Polsce 1944-89) mieliśmy mieć za sobą. A widać, że wraca.

    I nie wiem co ma „podatek na bogatych” z „losem Polaków”. Chyba że ktoś liczy na to, że będzie kasa na socjal dla nierobów ;-)

  • b52t

    Nie „bezkarność panów prezesów”, bo to co prawda oni negocują umowy, ale bezkarność polityków, którzy obsadzają swoimi w spółkach.
    O ile wieloletnie zakazy konkurencji, za które wypłacano astronomiczne dla wielu odszkodwania, to grand, ale problemem nie są same umowy, ale zjawisko. Gdyby tylko politycy zechcieli nie pchać się do tych konfitur, to nie byłoby problem. Gdyby ryby jadły grzyby.
    A poza tym, to, że PIS dowala jednym (ku populistycznej uciesze gawiedzi) nie oznacza, że nie zrobi tego wobec innych, przy użyciu dowolnie wybranych agrumentów i czynników.

  • MR

    Trochę z innej beczki (wiadomo, zmiana tematu to jest to – b52t niby nie chciał brnąć w żarcie, choć i tak nawija o rybach i grzybach): jak się zapatrujesz, drogi rednaczu, na podatki w działalności gospodarczej?
    Ostatnio o tym myślałem (hehehe) i większość podatków stanowi obciążenie obywatela, a liberalne podejście do opodatkowania firm zawiera się chyba w słowach:” po waszym (bo nie moim, jakem Bertrand Russel) trupie”. No ale przecież wiele firm korzysta z pewnych praw i korzyści (jako osoby prawne, ale nie tylko), które daje im państwo. Czy to nie jest powód do nałożenia jakiejś daniny?

  • Pytasz o podatki ogólnie? Namawiasz mnie na indoktrynację? ;-)

    Jestem liberałem-monarchistą — nie zwolennikiem państwa patrymonialnego (część opinii publicznej hasło „monarchia” interpretuje w duchu piastowskim czy nawet karolińskim) ani też miłośnikiem pierwotnej społeczności jaskiniowej. Toteż jest chyba jasne, że podatek musi być — jakiś podatek na jakąś strukturę państwową.

    Natomiast w żadnym przypadku nie zgadzam się by podatek służył albo wyrównywaniu szans czy tam przychodów (etc. „działań społecznych”) lub karaniu kogoś za to, że jest zamożniejszy.
    Podatek ma służyć przychodom aparatu, który powinien je wydawać na dobro wspólne — to, które państwo rzeczywiście ma zapewnić nam wspólnie.

    Jeśli chodzi o temat odpraw dla zarządów spółek SP to moja podpowiedź jest taka — żadnych państwowych biznesów i nie będzie problemów.

  • MR

    Ha:) Mam – trzeba to nazwać konfiskatą dóbr w związku z ..i tu wpisać właściwe. Powinno się udać – skoro wyszło z abonamentem RTV.

  • Obowiązkowy „abonament” za posiadanie odbiornika — niezależnie od tego czy się ogląda publiczną sieczkodajnię — to podobny mechanizm.

    Z tym, że przynajmniej tu jest po równo — posiadacz 20-calowego TV płaci tyle samo co bogacz, który traci rozum przy 55″ ścianie światła.

  • MR

    Ale już hotelarze i inne bogate biznesmeny płacą od sztuki:) Czyli po równo, choć niektórzy po równiej.

  • Firmowi, tak, niestety.

  • b52t

    Cały czas zastanawia mnie idea państwa-dozorcy-arbitra. Po pierwsze, nie wydaje mi się, żeby państwo, które nawet zmieniłoby podgół idei liberalnych zasady swojego funkcjonowania, przetrwało w takiej formie długo – raczej ciągutki są, obecnie i historycznie, do zagarniania władzy, z tych czy innych powodów, pod tym czy innym pretekstem. Po drugie, po co ograniczać się tedy do państw narodowych (poza względami praktycznymi – język i narodowe fobie wywiedzione z historii), czy nie lepiej jakieś większe twory nadzorczo- arbitralne?

  • Zasadniczo zgadzam się z tym, że państwo typu narodowego jest efemerydą, która rozbłysła 2 wieki temu ale za jakiś czas przeminie (najlepsze jest to, że w momencie umacniania się koncepcji państw narodowych powstało pierwsze państwo nie-narodowe — czyli zaoceaniczna konfederacja, a później federacja 7 państw).

    Natomiast co do zagarniania przez Lewiatana — zakładając, że mówimy o instrumentach demokratycznych (czyli np. zagarnięciu Trybunału w celu jeszcze lepszego wywiązywania się z jego zadań ;-) — to oczywiście jest to niemożliwe. Natomiast to co można to pokazywać ludziom, że być może jest tego za dużo.

    Jeśli potraktujemy to wszystko jako taki stary dobry amplituner, to obecnie mamy coś takiego:

    [||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||………………….]

    ja zaś dążyłbym do mniej-więcej następującego poziomu nagłośnienia:

    [|||||||||||||||………………………………………………………………………..]

  • MR

    O, z tym się nie zgodzę (jakżeby inaczej). Choć powstanie USA uwarunkowane było w dużej mierze względami ekonomicznymi, to od początku jego istnienia przyświeca mu idea narodu – nawet jeśli nie jest to naród w naszym dość nieruchawym europejskim pojęciu:
    We the People of the United States, in Order to form a more perfect Union, establish Justice, insure domestic Tranquility, provide for the common defence, promote the general Welfare, and secure the Blessings of Liberty to ourselves and our Posterity, do ordain and establish this Constitution for the United States of America.

    A poza tym, to nikłe poważanie narodu, jako sedna państwa jest sporym nieporozumieniem – w ogóle.

  • b52t

    Dokładnie, US of A z definicji ustanawiało się jako państwo z narodem. Teraz to już w ogóle państwo w naszym ujęciu.
    Nie widzę też jaskółek realnie wskazujących na rozpad państw narodowych, jako takich. Bo przecież nie przemawiają za tym głosowania w Szkocji/UK czy w Hiszpanii.
    Nie wiem co ma wynikać z pokazywania, że czegoś jest za dużo, skoro, na moje uszy, jest za dużo już teraz, a jakieś akcje, protesty, petycje, zapytania są generalnie oblewane ciepłą kawą kopi luwak.

  • „We the People” but not „we the Nation” — a później „Union”…

    Nie poważam nikle narodu jako istoty państwa — po prostu wiem, że są państwa wielo-narodowe (chcesz je nikle poważać?) i pamiętam (nawet ze studiów), że to właściwie wynalazek Oświeceniowych Filozofów był tylko.

  • MR

    Nie nadajesz się na Heroda (ani na innego króla) – kontekst się liczy, panie kauzyperdo:) Oczywiście, że nie ma tam słowa nation, ale people rozumieć należy właśnie jako nation.

  • b52t

    Muszę się zgodzić, jeśli „People of the US”, to nie jakieś latające roztocza, ale zjednoczone i jako ludzie danego państwa, pod jego sztandarem – nacja.

  • MR

    A co do państw wielonarodowych: na ogół jedna narodowość zdominowała w nich pozostałe i odrębność etniczna jest podkreślana co najwyżej folklorem. OK, są państwa, w których jest wyraźny podział, ale stanowią one raczej ewenement (pominąwszy Afrykę, gdzie stanowią one efekt nieudanego eksperymentu i są podtrzymywane w życiu albo przez byłe dominia lub islam) i gdzie dodatkowo jest i tak poczucie przynależności do narodu-ponad-podziałami.

  • Dziś może i tak, ale kontekst się liczy — uciekinierzy i emigranci z Europy byli Holendrami, Anglikami, Niemcami (później Irlandczykami i Włochami), byli kalwinami i luteranami, prezbiterianami i nawet katolikami — i z tego co pamiętam (nie z 1776 r. czy 1787 r., ale z literatury) w żadnym przypadku (większości Ojców Założycieli) nie chodziło o nowy naród.

  • b52t

    Niewątpliwie chodziło im o państwo, a hameryka to przecież dziecko wykwitów filozofów oświecenia, więc na państwo musiało się skończyć nacją.
    Oczywiście, hameryka to było miejsce ucieczki od opresji, azyl swego rodzaju.

  • MR

    Nie zapomnij zrecenzować „The Revenant”.

  • Prostuję: oczywiście 13 państw, nie siedmiu.

  • MR

    Siadaj, pała. A jutro przyjdź z ojcem.

    :)

  • b52t

    Teraz będziemy płacić daninę za możliwość posiadania radia z okienkiem (jak i samego radia) – PIS skończy coś co chciała zrobić PO. To dopiero będzie chamstwo.

  • MR

    A ja ogólnie jestem za:) Nawet jeśli nie masz radia lub tv albo masz, ale nie słuchasz i nie oglądasz, to obracając się w szeroko pojętej sferze kultury, korzystasz z dobra tworzonego przez instytucje radia i telewizji. Oczywiście – ogólnie, bo w zagłębiając się w szczegóły, oferta państwowych nadawców, zwłaszcza TVP, jest bezdennie gówniana i wymaga radykalnych zmian.
    Można by też zastanowić się nad potrzebą tworzenia nowego podatku (oczywistą konieczność zniesienia abonamentu RTV pomijam w rozważaniach), ale takie dyskusje to woda na młyn różnej maści liberałów (tfu, tfu, na psa urok!), a wiadomo: jak woda, to ryby, a ryby głosu nie mają (i nie jedzą grzybów).

  • b52t

    Jak idę do muzeum, do filharmonii, czytam książki, to jak „korzystam z dobra tworzonego przez instytucje radia i telewizji”?
    Bo coś o tych wydarzeniach czy książkach napomkną?
    W UK płacą abonament ale jedynie, gdy korzystają, jedynie wtedy. U nas będziemy płacić czy chcemy, czy nie.

  • Dobra, przyznaję — nie było mnie tam, nie jestem Franklinem, Hamiltonem, Waszyngtonem czy Adamsem — więc być może już wówczas myśleli, że kiedyś wykuje się z tego jeden naród.

  • To kiedy zaczniesz płacić mi? — choćby za rozrywkę? ;-)

  • MR

    No, właśnie mówisz o aktualnym modelu, a mnie chodzi o zmianę: o stworzenie publicznych telewizji i radia z prawdziwego zdarzenia – niezależnych źródeł sensownych informacji (z naciskiem na szczątkowy udział programów a’la Lis – jeśli mają być jakieś zwierzęta, to na na wzór BBC Nature czy jak to się teraz nazywa).
    Poza tym, jak idziesz do muzeum albo filharmonii to także na mój koszt, kulturalny cwaniaczku:) Większość takich instytucji otrzymuje dotacje z budżetu państwa.

  • MR

    Ha! Paypal ma narzędzie do obsługi donations – montuj, to coś odpalę. Po pomniejszeniu o wartość mojego wkładu w ten kulturalny show, ma się rozumieć:).

  • MR

    Ale oni o tym myśleli: rozważali nawet kwestię języka – czy używać angielskiego, języka dominium, czy na przykład niemieckiego.

  • Tego nie wiem (używano różnych, także w urzędach — konstytucję i inne dokumenty spisano po angielsku, ale nawet nie wiem czy była debata po jakiemu ją napisać), natomiast wiem, że zastanawiano się nad monarchią i gdyby tylko Jerzy Waszyngton się zgodził, to pewnie zostałby królem (ale niekoniecznie dziedzicznym).

  • A później będę musiał każdemu wysyłać paragon albo wuj wie co jeszcze ;-)

  • MR

    To zbadaj temat, panie prawnik-przyznaję-podatki-nie-są-moją-mocną-stroną, ot co!

    Co do dochodowego, to nie ma wyjścia – dola państwu się należy, jak psu emerytura po czterdziestce.
    Z VAT-em jest problem: zakładam, że opcja darowizny nie zmieści się w głowach urzędników, więc -ta-ra-ra – szykuj się na wizytę w NSA:).

  • b52t

    Czyli, że najpierw mamy wyłożyć i zawierzyć, że podniosą się z rynsztoku mediów XXI wieku? BBC to czcigodny wzór, jeszcze hameryńskie radio NPR, ale to są wyjątki, wyjątki.
    Z moich podatków również, a jeszcze płacę za bilety, więc nie czuj się dobry człowieku aż tak oskalpowany.

  • Zdając sobie sprawę z tego, że gra nie jest warta świeczki — wolę zostawić jak jest. Usługa — dokumentowanie usługi — może paragon? — szkoda czasu. Wolę w tym czasie coś poczytać albo pójść z psem na spacer.

    A że po swoją dolę państwo przyjdzie (prawie) zawsze, wątpliwości nie mam.

  • MR

    Ja się nie czuję oskalpowany (niedawno zresztą jeździłem maszynką po głowie). Co chcę powiedzieć, to to, że kultura jako dobro wspólne wymaga wspólnego na nią łożenia.

  • > kultura jako dobro wspólne wymaga wspólnego na nią łożenia

    I tak to ideał sięgnął bruku — czyli od „kultura dobrem wspólnym” do „wyskakuj z kasy na publiczną RTV”.

  • MR

    Ale tak jest:) I przypominam, że i tak publiczna telewizja i publiczne radio dostaną swoją/naszą kasę.
    Powtórzę zatem: jestem za (finansowaniem), a nawet przeciw (postaci tych mediów).

  • b52t

    Zatem powtórzę: mamy obowiązkowo płacić za eksperyment, który być może zakończy się podniesieniem jakości i ogólnym poziomem nadawanych programów i produkowanych seriali?
    A czy jeśli po, np. 5 latach poziom będzie taki sam jak teraz, to będę mógł przestać płacić?
    Ciekawa rzeczy, że postulaty nacjonalizacji akademii sztuk i dotowania artystów pojawiły się po Wielkiej Wojnie, a wysuwali je ekspresjoniści. Oczywiście wcześniej był mecenat królów, książąt i innych tego typu, ale nie miał on aż takiej formy państwowej.

  • MR

    Już zapomniałeś tasowanie filarami Twojej emerytury? Jeden eksperyment w te czy we wte nie robi chyba dużej różnicy?:)
    A propos mecenatu (cholera, napisałem to wcześniej i wykasowałem): przecież Ich Majestaty i Xiążece Moście nie miały złotych kur znoszących złote jajka, tylko podatników, więc obecny postulat opłaty trochę nawiązuje do tego rozwiązania (choćby ze względu na ten sentyment, pomóż trochę, panie liberale-monarchisto!).

  • b52t

    Można na to patrzeć i tak, ale jednak mieli dobra, które przynosiły im pieniądze.
    Argument bezwazelinowym potraktowaniem nas z odkładanymi pieniędzmi w OFE nie trafia do mnie, bo równie dobrze możemy płacić i 80% dochodowego i 18% VAT za wszystko.

  • > postulaty nacjonalizacji akademii sztuk i dotowania artystów pojawiły się po Wielkiej Wojnie, a wysuwali je ekspresjoniści.

    Np. Marinetti — w ogóle włoscy faszyści kochali to, co Hitler uważał za sztukę zdegenerowaną ;-) (to tak a propos Duce).

  • Ale kniaź patrymonialny czy ten nowoczesny książę, ery pary wodnej i elektryczności? ;-)

  • MR

    Którego wolisz.

  • MR

    Ale jojczy… To wybierz, którykolwiek eksperyment i przypomnij sobie, jak długo bolało:)

    A te dobra przynoszące pieniądze to skutek rozwydrzenia i lewizny: we wczesnym i średnim (ale konstrukcja) średniowieczu lenna nie była dziedziczne.

  • b52t

    Znaczy się: człowiek przystosuje się do wszystkiego?
    (Cudowne są te offtopy).

  • MR

    No właśnie czekam na „The Revenant”. To był dopiero twardy, choć elastyczny sukinsyn – jak wynika z podań:)

  • No więc patrymonialny z niczym nie musiał się szczypać — państwo było jego, nie było podatków.

    Natomiast ten współczesny książę to raczej z własnych pieniędzy realizował prywatny mecenat, czyli zapewne albo z przychodów z własnych dóbr (albo z tej części podatków, która szła na urząd).

  • b52t

    nie znam człowieka.

  • MR

    A ten swoje: własnych dóbr…Niby knur, ale taki antyknur (bez urazy: rodzaj cytatu na bazie licentia poetica)

  • MR

    Ja do wczoraj nie znałem:) Film o Hugh Glassie, traperze z początków XIX stulecia. I gra Di Caprio, więc choć będzie krwawo, spokojnie można zabrać piękniejszą połowę (to też cytat).

  • b52t

    Niby cycat, a bez cyctatowego znaku.