O tym, że kontekst neutralnych informacji może naruszać dobra osobiste

A skoro w polityce dzieją się cuda, warto chyba poświęcić kilka akapitów orzeczeniom sądowym odnoszącym się do problemu budzącego dość duże kontrowersje (nie tylko wśród P.T. Czytelników) — czyli czy kontekst neutralnych informacji może naruszać dobra osobiste jakiejś osoby? A to na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 listopada 2014 r. (sygn. akt VI ACa 141/14), w którym pochylono się nad artykułem prasowym, w którym napisano, iż jeden z prokuratorów starał się wpłynąć na toczące się śledztwo dotyczące likwidacji WSI.

Rzeczy miały się następująco: w jakiejś gazecie napisali, że pewien prokurator (tytuł i nazwiska naczelnego, autorki tekstu i powoda zostały zanonimizowane, jednak nie trzeba być medioznawcą, by odgadnąć o kogo chodzi) wywierał osobisty wpływ na śledztwo dotyczące likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Tymczasem zdaniem prokuratora nie podejmował on jakichkolwiek działań zmierzających do wywarcia wpływu na przebieg śledztwa prowadzonego w sprawie Antoniego Macierewicza, a zwłaszcza nie wydawał poleceń dotyczących sposobu prowadzenia tegoż postępowania, ani nie podejmował czynności w zakresie nadzoru służbowego nad tym postępowaniem. Uznając, że publikacja wyrządziła uszczerbek dla czci i dobrego imienia oraz naraziła na utratę zaufania niezbędnego dla zajmowania stanowiska, pokrzywdzony zdecydował się na wniesienie powództwa żądając przeprosin oraz 10 tys. zadośćuczynienia.

Zdaniem dziennikarzy powództwo było bezzasadne, albowiem sformułowanie „naciski” pojawiało się tylko w tytule artykułu (por. Tytuł artykułu prasowego też może naruszać dobra osobiste), zaś w jego treści mowa jest o całkowicie innej osobie. W dodatku wyraz ten nie ma nacechowania negatywnego — naciski mogą być również pozytywne, kiedy zmierzają do terminowego i sprawnego załatwienia sprawy. A skoro nadzór nad Prokuraturą Apelacyjną sprawował Prokurator Krajowy (obecnie Generalny), to przeniesienie śledztwa ws. likwidacji WSI do apelacji musiał skutkować nadzorem ze strony powoda.

Sąd I instancji podzielił stanowisko powoda: wskutek publikacji artykułu doszło do wielokrotnego naruszenia czci i dobrego imienia prokuratora, zaś zważywszy na tytułowe „naciski” oraz wytłuszczenie nazwiska powoda naruszenie to należy uznać jako zamierzone. Sugestia, że prokurator wywierał presję na przebieg śledztwa dotyczącego likwidacji WSI, na przykład poprzez przeniesienie postępowania do innej prokuratury oraz osobisty nadzór, nie została przez pozwanych w żaden sposób dowiedziona (art. 6 kc i ciężaru dowodu). Działanie takie było bezprawne, a przynajmniej pozwani dziennikarze nie wykazali istnienia okoliczności wyłączających ową bezprawność (np. działanie w uzasadnionym interesie społecznym).

Od niekorzystnego rozstrzygnięcia apelowali pozwani, jednak całkowicie bezzasadnie: zdaniem sądu II instancji opublikowany artykuł obiektywnie naruszył dobra osobiste prokuratora i nie miało przy tym znaczenia (na co powoływali się pozwani), iż nie spotkały go „negatywne konsekwencje służbowe w związku z ukazaniem się artykułu”.
Co do zasady szereg informacji miało wprawdzie charakter bezprawny — istotą zawodu prokuratora jest stawianie zarzutów, zatem nie można traktować jako naruszenia dóbr osobistych stwierdzenia, iż powód należał do prokuratorów, którzy „starają się o postawienie zarzutów Macierewiczowi”; także stwierdzenia o „osobistym nadzorze” nad postępowaniem nie naruszała dóbr osobistych powoda-prokuratora (mimo, że ustawa o prokuraturze nie zna takiego pojęcia).

W sprawie przeważył właśnie ów kontekst neutralnych informacji — które muszą być oceniane przez pryzmat „tytułu tekstu, jego konstrukcji, ogólnej wymowy oraz stawianych w nim zarzutów”. Otóż postawienie prokuratorowi zarzutu dążenia do oskarżenia osoby całkowicie niewinnej oznacza, iż mówi się o sprzeniewierzeniu podstawowym zasadom postępowania karnego oraz złożonemu ślubowaniu. Z tego samego względu mowa o „osobistym nadzorze” nad postępowaniem dotyczącym Antoniego Macierewicza miało wzbudzić wśród czytelników czasopisma wrażenie, że ów prokurator wywierał naciski w celu odpowiedniego ukierunkowania śledztwa. Podane informacje są zatem nieprawdziwe, zaś sami dziennikarze nie wykazali należytej staranności, która przecież zwalniałaby ich z odpowiedzialności za artykuł.

Q.E.D.

  • ~

    Mała rzecz, a cieszy :)