Powiedział co wiedział #40 — Marksistowski świat to rowerzyści i wegetarianie (przepis na koktajl Waszczykowskiego)

„Poprzedni rząd realizował tam określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku — nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami” — Witold Waszczykowski, szef MSZ (w wywiadzie dla Bild, via Gazeta.pl)


marksistowski świat rowerzyści wegetarianie

Rok przed Czernobylem, już na rowerze — na mecie ostatniego etapu marksistowskiego w duchu i treści Małego Wyścigu Pokoju (fot. ze zbiorów archiwalnych)


Bardziej nasączonej stereotypami wypowiedzi nie można było chyba skomponować. Pogląd, iż wszystkiemu winni są cykliści można zaliczyć do tych bardziej tradycyjnych — jednak nie wiedziałem, że Marks lub Lenin jeździli na welocypedach (od paru dni czytam „Stalin. Dwór czerwonego cara„; może coś mi się rzuci w oczy, zanotuję). Niejedzenie mięsa oczywiście można zakwalifikować jako działalność wywrotową, aczkolwiek jeszcze bardziej brak w domu pieca, który może być opalany węglem (stąd te „odnawialne źródła energii”). No i walka z religią, którą najlepiej prowadzi kopijnik z rowerowego siodła, jako broni używając rabarbaru oraz marchewek nindża…

Żarty na bok. Nie wiem czy Boris Johnson jest marksistą, ale biorąc pod uwagę jak nienawidzi go brytyjska lewica — raczej nie. Nie przeszkadza to burmistrzowi Londynu ostro popierać programów rowerowych (nie każdy dyskutuje z nim elegancko). Przypominam sobie nawet jakąś jego wypowiedź sprzed paru lat — że skoro sto lat temu 20% ruchu londyńskiego opierało się na rowerach, to on, jako konserwatysta, chce osiągnąć wynik z tamtych czasów. Czy to marksizm albo jakaś inna odmiana lewicowości? Myślę, że wątpię.

Co do mięsa, to sprawa jest nieco bardziej zagmatwana. Bolszewicy mięsem na pewno się opychali, wegetarianinem był Hitler. Nie wypominając jednak nic nikomu (disklajmer: moim własnym noworocznym postanowieniem rzuciłem jedzenie mięsa — i tak słabo mi wchodziło) przypominam, że 2,5 roku temu było w sejmie głosowanie dot. obywatelskiego projektu ustawy o dopuszczalności uboju rytualnego zwierząt — wówczas posłowie PiS głosowali ramię w ramię z SLD i Palikotowcami (czyli za utrzymaniem zakazu). Waszczykowski też był za zakazem…

Owszem, żeby zjeść zwierzaka nie trzeba go ubić rytualnie — ale czy obstawanie za takim zakazem nie jest walką z „przejawami religii”?

Ja dziś (wyjątkowo) P.T. Czytelników nie indoktrynuję — rower jest fajny, a mięso mi po prostu nie smakuje (i nie ma to większego związku z tym, że zwierzęta po prostu lubię) — natomiast chciałem zwrócić uwagę, że polityczne matołki budują swoją pozycję na prostych lecz bardzo konfliktujących podziałach. Oczywiście rozumiem, że konflikt (i prowokacja, jako siostrzenica awantury), dzięki wprowadzeniu publiki w klimaty emocjonalne, ułatwia załatwianie pewnych spraw — ale chyba warto też czasem zauważyć, że kompletnie nie o to chodzi.

A na koniec, skoro to felieton i to w rubryce powiedział co wiedział, mogę dodać, że tak jak inny szef dyplomacji, Wiaczesław Skriabin (ps. „Mołotow”), przeszedł do historii jako nazwo-dawca dla pewnego rodzaju koktajlu, to być może Witold Waszczykowski przejdzie do historii jako twórca koktajlu Waszczykowskiego: cyklizm, wegetarianizm, odnawialne źródła energii

  • Adam314

    A zupełnie na marginesie (rozpoczynam komentarz w stylu rednaczowskim) skąd się wzięło to oskarżanie cyklistów o całe zło tego świata? Czy rowerzyści w jakiś sposób komuś wadzą? Nie licząc rzadkich mas krytycznych nie spotkałem się z tym aby rowerzyści stanowili jakkolwiek zwartą grupę i prezentowali jakieś spójne poglądy. Kto to wymyślił?

  • giejotpe

    Panie Olgierdzie, jest Pan jednym z moich ulubionych blogero-prawnikow-komentatorów, dlatego nie rozumiem, dlaczego powiela Pan dość prostackie tłumaczenie domniemanego sensu w słowach, które mają inny wydźwięk. Tu nawet nie chodzi o to, że Bild i że to niby lżejszy język, to jest po prostu wcale nie tak bardzo zawoalowana hiperbola pewnych postaw i – na pewno – nieco ironiczne, choć skrótowe, opisanie pewnego stereotypu. Stąd sens i cel tej wypowiedzi jest OCZYWIŚCIE inny, niż taki, który miałby się sprowadzać do negowania wegetarian czy cyklistów. Jeśli u Pana takie rzeczy czytam, to jest coraz gorzej chyba.

  • Słowem: czyli to był żart? Którego nie zrozumiałem?

  • giejotpe

    żartem, jeśli tak to można nazwać, było ujęcie opisu w skrócony stereotyp – lewaka-aktywisty miejskiego; natomiast celem było zwrócenie uwagi na problem w postaci forsowania określonej ideologii (której wyrazem jest ów stereotyp). nie wiem co jest tu niezrozumiałego…

  • Pewnie musiałbym przeczytać wywiad opublikowany w Bildzie, żeby mieć pewność. Chociaż nie znam języka Barbarossy, to spróbuję go odnaleźć i skorzystać z tłumaczek internetowych, żeby się doszukać owego żartu.

    PS i proszę mi nie panować w komentarzach! Nie musimy też stosować leninowskiej formuły „wy” lub „obywatelu”!

  • Tu podają, że to jednak nie był żart:

    http://natemat.pl/167267,mozesz-kupic-rower-na-przekor-kaczyzmowi-a-nawet-zostac-wege-ale-polacy-mysla-tak-jak-waszczykowski

    Dr Wojciech Połeć, socjolog z SGGW czytał słowa polskiego ministra w oryginale – po niemiecku. I jak wyjaśnia, tak naprawdę Waszczykowski przedstawił dwie wizje świata, które prezentują Polacy. – Nie ma sensu odnosić tej wypowiedzi do rzeczywistości – mówi dr Połeć.

    A później jest jednak po mojemu:

    Według socjolog dr Agnieszki Kampki, autorki książki o perswazji w języku polityki, w słowach Waszczykowskiego można odnaleźć wszystkie zabiegi, które politycy stosują by zapaść w pamięć. – Mamy prostą diagnozę i jasny podział. Są ludzie wierni wartościom typowym dla Polaków, oraz są jacyś „oni” – mówi socjolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

    Co by oznaczało, że to jednak nie był żart ani przerysowanie — tylko dychotomia,

  • ajax

    „od paru dni czytam „Stalin. Dwór czerwonego cara„; może coś mi się rzuci w oczy, zanotuję” – czytałem. Nie przypominam sobie aby autor pisał, że Koba był cyklistą
    „i nie ma to większego związku z tym, że zwierzęta po prostu lubię” – mój zięć też uwielbia zwierzęta. Zwłaszcza świnki, krówki, kaczki i kurczaczki – na talerzu. Rybki rozmaite i – o zgrozo – ośmiorniczki także lubi. Ja z kolei wolę zwierzęta w naturze

  • Ja tę książkę też czytałem, kilka lat temu. Teraz czytam jeszcze raz, żeby móc ją zrecenzować :)

  • b52t

    Dzisiaj jeździło sie miło po Wrocławiu. Tylko roztopiona breja śniegu, błota i soli zmuszała to korzystania z chodników.

  • Najgorsze są miejsca, gdzie odwalają śnieg — akurat centralnie na przejazd. Skutki użycia soli też są niefajne, bo to błoto jest wredne.

    Mi nawet jakoś łapy nie marzną — wczoraj rano -10 st. z górką (komputerek nie pokazuje niższych temperatur), dziś -8,5 st., a palce w najlepszym porządku.

    Tyle, że (już w listopadzie) Kojaki zastąpiłem oponą z bieżnikiem i o szerokości 2.25″.

  • wojakrob

    A fotka to z Małego Wyścigu Pokoju? Rozpoznaję ulicę Chopina

  • RYBY

    Jest na to (wegetarianizm) bardzo proste wyjaśnienie. Podał je tow. Winnicki w serialu Alternatywy 4 (oglądałem powtórki między Świętami – akurat jak znalazł)
    Z grubsza chodziło o to, że:
    „Partia wstrzymuje produkcję i dostawy mięsa na 3 lata.
    Decyzja jest świadoma i ogłoszona publicznie po to, aby ukryć trudności na rynku pasz. Bo słuchają nas nie tylko przyjaciele, ale również obce siły, które natychmiast podniosłyby ceny pasz na świecie, za które My Partia musielibyśmy płacić w dewizach”.
    Nie sądziłem, że to nadal aktualne ;-)

  • sjs

    Jaki ubój religijny? Pan minister mówiąc o religii nie miał na myśli dowolnej religii tylko jedną, bardzo konkretną. Tak się składa, że nie stosuje ona uboju rytualnego, więc akurat tu sprzeczności nie ma.

  • Feler jest taki, że w tej frazie i w tym przypadku (którego nie podejmuję się nazwać) „religii” może odnosić się zarówno do „jednej religii” jak i do „różnych religii”. Dodając do tego wyraz „wszelkimi” — wszelkimi to wszelkimi, clara non interpretanda est — doszedłem do wniosku, że chodzi o walkę z każdą religią. Żydowską także, islam także.

  • b52t

    Wczoraj było – 12 st.
    I tak miałem umyś rower. I tak miałem nasmarować łańcuch.

  • Ta sól jest wkurzająca. Jak wjeżdżam na moje peryferie to aż chce się oblizać usta z rozkoszy — jasny, ubity śnieg, rower śmiga aż miło. A np. na Legnickiej kostki mi mokną.

  • ajax

    Wy Panie obywatelu RedNaczu ;-P
    I prosze nie na powaznie. mam dziś urodziny, to i humor (ciężkawy) też mam

  • Wszystkiego najlepszego zatem! Styczniowcy trzymają się w kupie! :)

  • ajax

    Dziękuję.
    Przypomnieliście obywatelu RedNaczu (;-D) stary, z brodą do pasa lokalny dowcip z mojej uczelni, o tym kto trzyma sie w kupie ;-D