Skoro wyrazy „broń” i „bronić się” mają wspólny źródłosłów, to obrona konieczna jest prawem do użycia broni w obronie przed bezprawnym zamachem (art. 25 kk)

A skoro pojęcie „broń” wywodzi się od „bronić się” czy też „obrona” (nie od „napaść”, „atak” lub „agresja”), to po garści rozważań o tym czym jest nóż w ustawie o broni warto poświęcić ze dwa akapity obronie koniecznej w kodeksie karnym (art. 25 kk).
Czyli o tym, że każdy ma prawo do obrony przed zagrażającym mu bezprawnym zamachem.


obrona konieczna prawo obrony

Nóż to narzędzie. Przydatne w domu i zagrodzie, czasem na spacerze. To truizmy ale nie dla każdego oczywiste. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Przywołany powyżej art. 25 kk określa kontratyp wyłączający odpowiedzialność karną ze względu na obronę konieczną. W największym uproszczeniu oznacza to, że jeśli okoliczności zmuszają, można komuś zrobić krzywdę — i nie ponieść za to żadnych konsekwencji.

art. 25 kk
§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Schemat obrony koniecznej wydaje się zatem dość prosty i dla celów niniejszego wywodu można go zredukować do następującej wyliczanki: nie jestem przestępcą, jeśli w obronie koniecznej użyłem siły i nawet (troszkę) poturbowałem sprawcę agresji, jeśli:

  • odpieram zamach — czyli moja obrona była rzeczywiście obroną, to nie ja byłem agresorem;
  • odpierany atak był bezpośredni — czyli nie reagowałem zbyt wcześnie ale też i zbyt późno (w pościgu za uciekającym złodziejem można mieć już problem z kwalifikacją niektórych działań jako podjętego w obronie koniecznej);
  • zamach miał charakter bezprawny — nie jest obroną konieczną walka z komornikiem, opieranie się policjantowi (chyba że w rażący przekracza swoje uprawnienia — czyli nie można się bronić przed pałowaniem pozaregulaminowym), tłuczenie się ze strażnikami w więzieniu, wyzywanie sędziego, który zamierza wydać niekorzystny wyrok, etc.;
  • zamach ten wymierzony jest w dowolne dobro prawnie chronione — dowolne, czyli (i) dzięki obronie koniecznej mogę pomóc innej (nawet nieznajomej) osobie, ofiarą ataku nie muszę być ja sam, (ii) co do zasady nie muszę rozważać czy owo dobro, które zdecydowałem się chronić, ma wartość mniejszą czy większą, niż dobro, któremu przy okazji wykonywania obrony koniecznej wyrządziłem szkodę (aczkolwiek przekroczenie granic obrony koniecznej też jest możliwe — nie strzelamy z dwururki do kradnących jabłka z sadu;);
  • aczkolwiek nawet w przypadku przekroczenia granic obrony koniecznej (art. 25 par. 2 kk podpowiada, że może mieć to postać niewspółmierności obrony, ale nie tylko) zawsze mogę liczyć na łagodniejszy wymiar kary lub odstąpienie od jej wymierzenia — dla jasności: tu już nie mówimy o braku przestępstwa, lecz o tym, że przestępstwo jest, ale okoliczności jego popełnienia sprawiają, że sprawca może nie zostać ukarany (jest winny, jest przestępcą — nie ma kary);
  • jednak nawet jeśli doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej nie poniosę kary, jeśli działałem pod wpływem wywołanego przez agresora strachu lub wzburzenia (art. 25 par. 3 kk).

Podsumowując: jak w tytule — skoro wyrazy „broń” i „bronić się” mają wspólny źródłosłów, to obrona konieczna jest prawem do użycia broni w obronie przed bezprawnym zamachem.

  • Robal_pl

    Chyba warto jeszcze wspomnieć, że teraz prokurator NIE MUSI automatycznie stawiać zarzutów osobie, która np. zastrzeliła napastnika w obronie koniecznej. O ile się nie mylę nie tak dawno (dwa – cztery lata temu) obowiązek stawiania zarzutów został zniesiony. Została tylko możliwość.
    Co generalnie jest pozytywną zmianą.

  • maho

    a ja się zapytam co z sytuacją kiedy zaszło przekroczenie, nie pod wpływem wzburzenia ale całkiem na zimno, kiedy jednak nie było innej możliwości odparcia zamachu.

    Powiedzmy że zamach jest na moje zdrowie (ktoś chce mi złamać nogę) a ja mogę się bronić tylko w taki sposób że go prawdopodobnie zabiję.

  • Nie jestem karnistą :) lecz publicystą — ale coś mi mówi, że taka sytuacja nie jest nawet w snach możliwa („mogę się bronić tylko w sposób wymagający uśmiercenia napastnika”).

    No chyba że jesteś przywiązany do koła katowskiego i zaraz zacznie się łamanie, ale w dłoni pojawia się rewolwer i jedyna szansa to zastrzelić kata — scena jak ze snów — to chyba nie ma problemów :)

  • b52t

    Z tego co pamiętam, to temat obrony koniecznej niekoniecznie jest taki prosty i klarowny.
    Jeśli by był, to nie było całej masy dziwnych wyroków.
    Spotkałem się też z takim poglądem (oczywiście mocno upraszczającym i spłycającym, ale obrazowym), że broniąc się przy pomocy noża czy broni palnej dla zachowania zasad obrony koniecznej można dźgnąć tylko raz, strzelić – raz. Przy czym jak się będzie celowało w głowę, klatkę czy tętnice to może być różnie, z przewagą na źle.

  • ajax

    „nie strzelamy z dwururki do kradnących jabłka z sadu;);”
    1 – a z tzw drylinga (prawidłowo trójluki) to już można? ;-D (pytanie oczywiście retoryczne)
    2 – i własciwie dlaczego by nie jeśli zamiast breneki czy loftek mam patrony z solą gruboziarnistą? (to już nie retoryczne, zastanawiam się)
    3 – a proca? Taka klasyczna, nie na gumach (ta, jak czytałem nie jest w Polsce dopuszczona – własciwie ciekawe dlaczego) lecz rzemienna, kręcona ;-)?

  • Och, nie wybiegajmy w przód :) Już mam w szkicowniku 2 teksty: że trzeba i że nie trzeba :) Napięcie trzeba dozować, nie cała kawa na ławę od razu.

  • Ja tak w ogólności tylko, zawsze można od ogółu do szczegółu…

    Pamiętam historię z okolic 1993 r. jak kobieta, której notorycznie kradli trafostację (czy coś tam) wzięła jakąś strzelbę i poszła na zwiad. Przeczucie jej nie omyliło, zdybała złodziei, do których wygarnęła (bo się wystraszyła). To się chyba nawet skończyło jakąś śmiercią, a babce postawiono zarzut — że skoro się bała, to gdzie łaziła? Ileś to trwało ale ją uniewinnili.

    Wydaje mi się, że pisywał wówczas nawet o tym, w swoich felietonach, ówczesny sędzia J. Wojciechowski — nawet trafiłem na przywołanie jakiegoś cytatu z jego komentarza do kodeksu karnego („Obrona konieczna uprawnia do odpierania tylko takiego ataku, który jest bezpośredni, a więc który grozi natychmiastowym niebezpieczeństwem dla określonego dobra prawnego. Nie można w ramach obrony koniecznej likwidować niebezpieczeństw choćby realnych, ale nie stanowiących jeszcze bezpośredniego zagrożenia”).

  • b52t

    A to przepraszam. ;-)

  • niezamaco :)

  • maho

    wyobraź sobie taką sytuację że przechadzasz się nocą po parku, nagle natykasz się na osiłka napastującego niewiastę w sposób jednoznacznie zmierzający do rychłej konsumpcji, wbrew woli niewiasty za to ku zadowoleniu osiłka. Ty jesteś cherlakiem (hipotetycznym) więc wezwanie „ej, człowieku, zaniechaj niecnego swego postępowania albowiem jest ono sprzeczne z wolą niewiasty i ogólnymi zasadami postępowania” odpada. Powiedzmy że okoliczności jednoznacznie wskazują że takie wezwanie skończyłoby się twoim uszczerbkiem na zdrowiu i dalszą konsumpcją niewiasty.

    No i masz w ręku broń. Nóż, pistolet, łom. Wiesz że jak masz coś zrobić, to robisz to raz a dobrze, bo drugi raz może się skończyć uszczerbkiem na zdrowiu twoim i da capo ….

  • KB

    Inaczej to było. Babce zgasło światło, bo bandyci wykombinowali, że jak jej odłączą prąd, to będą mieć przewagę taktyczną przy rozboju. Babka wzięła flintę i huzia na bandytów. Jeśli pamięć mnie nie myli, to jednemu dopiero św. Piotr wyjaśnił, że przewagi nie uzyskali. ;-) W sądzie zdaje się, że podniesiono, że odłączanie prądu na trafo było już elementem zamachu. Ale, że to dawno było, to każdy z naz pamięta już co innego, a prawda pewnie nawet nie leży po środku, tylko gdzieś obok.

  • Wydaje misię, że na pewno ;-) dodatkowym wątkiem była notoryczność zdarzenia — to urządzenie było psute/kradzione/wyłączane już któryś raz. I bodajże babka się wybroniła m.in. tym, że już miała tego dość.
    A czy o rozbój chodziło… to mi jakoś nie utkwiło w łepetynie…

    Ale to było tak dawno, że nic nie pamiętam… nic nie widziałem… Wysoki Sądzie…

  • „(chyba że w rażący przekracza swoje uprawnienia — czyli nie można się bronić przed pałowaniem pozaregulaminowym)” – pozaregulaminowe pałowanie powinno wyjść już dawno z mody, także raczej można ;-)

  • Pfuj, przedobrzyłem — oczywiście regulaminowym… Dzięki!

  • Gszekosz Kofalski

    Ciekawy artykuł, dodatkowy plusik za fotkę RATa :)

  • Dzięki — RAT jest fajny, ale ta czarna farbka… nigdy więcej farbowanych noży!

    PS koincydencja: w niedzielę będzie „C.D.” ;-)