Parker Sonnet — test wieloletni pióra wiecznego

A skoro w ostatnim czasie piszę tu troszkę o prawnych aspektach posiadania broni lub nie-broni, to nie sposób pominąć ulubionego tematu każdego bondomaniaka — wybuchającego i strzelającego pióra.
Na przykładzie pióra wiecznego Parker Sonnet.

Słowem: dziś w kajecie testera klasyk klasyków — czyli produkowany od 1994 roku, w licznych odmianach oraz po przejściach zwanych czasem liftingiem, Parker Sonnet CT (czyli „chrome trim”, dla odróżnienia od „golden trim” — wersja ze złotawym klipsem i czymś tam jeszcze).


Parker Sonnet test

Parket Sonnet jawi mi się — dzięki formie metal-z-metalem — jako klasyk-klasyków (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Biorąc się jakiś czas temu za opis wrażeń z użytkowania pióra Lamy Al-Star wyraźnie i lojalnie zastrzegłem: od wielu lat piórem moim pierwszego wyboru jest i był Parker Sonnet. Czyli wyrób klasyczny do bólu zębów, zaś dzięki dyskretnemu wykończeniu w kolorze metal-z-metalu — sprawiający wrażenie pancernej solidności.
O takich przedmiotach czasem mówi się męski, ale ja nie lubię takich całkiem pretensjonalnych określeń — to zupełnie jak w tej dykteryjce „czy facetowi pasuje różowa koszula? — owszem, pasuje, ale tylko do takiego, który jest już świadom, że może ją nosić bez obrazy dla jego godności”.


parket sonnet test

Czarna kropka na skuwce służy do obsługi detonatora, a — po obróceniu klipsa o 45 stopni — otwiera zbiorniczek z kwasem zdolnym do rozpuszczenia każdej kraty więziennej. Ot taki gadżet godny Bonda. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Jaki to rodzaj metalu nie podejmuję się obwieścić, jednak mam wrażenie, że informacje jakoby była to nierdzewka zaliczyć należy do niepotwierdzonych plotek — magnes (ten z latarki Olight S10) reaguje tylko na klips, ale poza tym ani na korpus, ani skuwkę. Myślę, że to jakiś miedzionikiel, ale głowy nie dam, bo mam jedną. [Uzupełnienie po-komentarzowe: ludzie mówią, że jednak może być nierdzewka, bo jak się okazuje nie latarką należy to sprawdzać ;-]

Tak czy inaczej pióro jest przyjemnie kompaktowe (tak, wiem, że są mniejsze, iście kieszonkowe, wyroby), a przy tym bardzo solidne; dodatkowo dzięki obłościom przypominającym kształtem cygaro, zyskuje wrażenie lekkości. Nie dajcie się zwieść pozorom! Parker Sonnet CT jest piórem przyjemnie ciężkawym — chociaż testowane uprzednio Lamy Al-Star gabarytami przerasta Parkera o głowę, jest jednak wyraźnie lżejsze. Weźcie w dłoń oba pióra i pierwsze wrażenie będzie jednoznaczne: opisywany Sonnet budzi większe zaufanie; aluminium wydaje się „puste”.


parket sonnet test

Parker Sonnet jest bardzo przyjemnym piórem jeśli chodzi o kształt i rozmiar. Znacznie mniejsze od Lamy Al-Star, z łatwością może być dyskretnie noszone w kieszeni marynarki. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Pióro to oczywiście nie tylko forma — chociaż przecież obok zegarka jest to nieliczny przykład biżuteryjnej ozdoby dla faceta, która ujdzie zawsze i wszędzie — ale i treść. W przypadku pióra wiecznego treścią tą jest kreska, linia, litera (jak zwał tak zwał) — czyli test pracy stalówki.

Moje pióro wyposażone jest w zwykłą stalówkę w bondowskim rozmiarze M; i tu zaskoczenie dla nie-znawców tematyki — chociaż sposób oznaczania stalówek jest taki sam dla różnych producentów (EF, F, M, B, EB), to jednak stalówka w rozmiarze M u Parkera to coś innego niż M u Lamy.


parket sonnet test

Parker Sonnet ze stalówką M daje wdzięczną — nie za grubą, ale też i nie anorektyczną — kreskę. Warto używać przyzwoitego atramentu: po zalaniu Visconti w kolorze brązowym pióro pokazało swoją drugą twarz. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wytwarzana przez Parker Sonnet kreska jest cieńsza, ale mam wrażenie, że do jej zbudowania nie idzie mniej inkaustu — linia jest ciemniejsza, dłużej zasycha (to też powód, dla którego warto lać nieco lepszy, tj. szybciej zasychający, atrament). Jeśli chodzi o odbiór podpisywanych dokumentów, to właściwie nie ma różnicy, ale już na niewielkich skrawkach papieru wygodniej używa się Parkera, także dlatego, że łatwiej się go prowadzi (chociaż już w moim notesie Moleskine wyraźnie lepszy ciąg ma Lamy).


parker sonnet test

Na dobrym papierze (a na takim mBank przysyła informacje o odnowieniu karty płatniczej) Parker Sonnet zalany brązowym inkaustem Visconti pokazuje na co go stać. Coś pięknego. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Do piór Parkera pasują jakieś tam (parkerowskie) patrony, ale to przecież obciach — lepiej zainwestować w tłoczek (który przypomina pomniejszony Aeropress), bo wybór atramentów w kałamarzach jest sto razy większy niż nabojów, jest to także znacznie bardziej ekonomiczne (i ekologiczne) rozwiązanie.

Prezentowane na zdjęciach pióro Parker Sonnet to drugi egzemplarz, którego używam od dobrych 3 lat. Pierwsza sztuka przepadła w dość tajemniczych okolicznościach, natomiast wcześniej przez długie lata używałem tańszego modelu Frontier. Przyznam, że to pióro fajnie zyskuje z czasem — jego metalowy korpus chwyta kolejne ryski i wytarcia, ale to jest właśnie fajne: każdy pozew, każde pismo procesowe, każde rozwiązanie umowy ma swoją historię na zawsze utrwaloną w narzędziu, którym dokument został podpisany ;-)


Parker Sonnet test

Czarna kropka na końcu korpusu nawiązuje do jest symbolicznego zamknięcia rozdziału i jest znakiem na nowe otwarcie. A może skrywa jeszcze jakąś niewypowiedzianą tajemnicę? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Pióro wieczne Parker Sonnet to produkt, który mogę polecić ze szczerego serca każdemu, kto uważa, że porządnie jest porządnie pisać porządne rzeczy — podobnie jak fajnie jest fajnie robić innej fajne rzeczy. I tak, wiem, pisanie wiecznym piórem jest jak mielenie kawy ręcznym młynkiem — a długopis jest jak kawa z plasticzanych kapsułek.

I nawet jeśli w ostatnich miesiącach chętniej sięgam po Lamy — choćbym nie wiem ile miał piór w piórniku, zawsze jest tak, że Sonnet byłby co najmniej „tym drugim” (ergo: tym, które mam w zapasie, zaraz po tym pierwszym).

  • Borek

    Stali nierdzewnej jest od groma rodzajów i jedne reagują na magnes bardzo wyraźnie, a inne w ogóle. Myślę, że jeśli Parker deklaruje że to nierdzewka to tak pewnie jest. Pytanie jeszcze jaki magnes siedzi w Olight. ;)

  • Życzliwy

    Testujesz tylko jakieś pierdoły nie mogą dać Ci npp Samsunga S6 do testów?

  • ajax

    Samsung S6 a i wszelakie podobne to własnie pierdoły, które wyrzucasz po roku czy 2 najdalej po 3-4. Dobre pióro jest naprawdę wieczne. Sam używam (fakt nie Parkera, nawet nazwy nie pamiętam) pióro od 1999r i działa. Lakier się wytarł, połyskuje mosiądzem, klips dawno zaginął, upadków nie policzę a pióro dzień w dzień działa niezawodnie. Pokaż jakąś „pierdołę” z Samsunga działającą codziennie przez 15 lat.
    Chyba, że jesteś dzieckiem neostrady, to rozumiem Twoje nastawienie. Co kwartał nowy „srajfon” z baterią wystarczająca na pół doby, co pół roku nowa karta graficzna bo grać w wypaśne gry nie można (a do szachów zbyt trudno się siada – trzeba trochę mysleć – choć nawet na spectrumnie były zupełnie niezłe)

  • Stal nie-przyciągająca-się? Toś mnie Pan zaskoczył (ale ja nigdy nie twierdziłem, że wiem wszystko — wręcz przeciwnie).

    Magnesik w tej latareczce jest naprawdę bardzo czepliwy. U Parkera wiesza się tylko przy klipsie. Ale na testy chemiczne pióra nie poświęcę :)

  • Lada dzień mojemu Samsungowi strzelą 4 lata :) „chrom” się wytarł, połyskuje mydelniczką, szkiełko (niedawno, „przez pieska”) popękało — ale funguje.

  • Adam314

    Z testu na czwartym obrazku wynika, że pióro nienajlepiej radzi sobie z literami „g” i „y”. To ja jednak wstrzymam się z zakupem pióra i pozostanę przy klawiaturze. ;)

  • To są akurat jedne z najrzadziej występujących w polszczyźnie literek (od „g” pewnie mniejsze zastosowanie ma „h”). Być może egzemplarze obecnie dostępne w sprzedaży są już lepiej przystosowane i do takich znaczków :)

  • O jakiej pompce na końcu mówisz?

  • Niektórzy nazywają to „konwerterem”, ale ja nie lubię tej nazwy — ona sugeruje, że zasadniczo pióro nabija się nabojem.

    W moim Parkerze siedzi coś takiego:

    https://www.kalamarz.net/images/kalamarz/0-1000/TLOCZEK_do_piora_Waterman_%5B297%5D_1200.jpg

    wadą tego egzemplarza jest niewielka pojemność (np. Lamy troszkę inaczej to rozwiązało — wygodniejsza obsługa, większa pojemność):

    http://www.paperconcept.pl/21899-thickbox_default/konwerter-lamy-z24.jpg

  • W linku do pierwszej grafiki, masz chyba sensowniejszą nazwę – tłoczek do atramentu/pióra.

  • Takiego też wyrażenia użyłem w tekście :)

  • ajax

    Też tak myślałem. Poczytałem. Dowiedziałem sie, że niektóre stale są niemagnetyczne. Zonk 8-?)

  • ajax

    Jak „się nabija” to i „nabój” niezbędny ;-) Ot taka sympatyczna gra słów – bez czepiania się

  • b52t

    To prawda, że Dior i stary sprzęt audio jest lepszy, a przez to chyba nie tak łatwo ustrzelić jakiś okazję na allegro czy innych taki portalach.

    Co do telefonów: od 3 lat mam samsunga … solid (B2710), bateria wytrzymuje od 4 dni do tygodnia. Oczywiście nie mam przez to „apek” i fejsika 24/7,

  • Borek

    Po prostu ferromagnetyzm (silna reakcja na pole magnetyczne) nie zależy od rodzaju substancji a od jej formy – w przypadku stali chyba tylko ferryt tak mocno reaguje, a istnieje jeszcze kilka struktur stali i to nie wliczając domieszek. Są one jednak paramagnetyczne jak bardzo wiele substancji i bardzo silne pole (kilkukilogramowy magnes neodymowy? ;)) może je delikatnie wciągać.

    ;)

  • maho

    ale niektóre okazy elektroniki są nieraz denerwująco długowieczne. Mojej drukarce (nie samsung) właśnie będzie niedługo stukać dekada. I trochę mnie to denerwuje, bo bym wymienił na nowszą no ale skąpstwo nie pozwala wywalić działającego urządzenia.

  • Stanowczo muszę o tym więcej poczytać :) może zacznę od Wikipedii ;-)

    Dzięki, a w tekście robię uzupełnienie.

  • Lecz gdybyśmy pióro „napełniali”, to byłby to … ? ;-)

  • Czyli jednak tezy o wszechpatologiczności zjawiska fabrycznego starzenia produktów są mocno przesadzone.

  • W tej Diorze najwredniejszy jest chyba pilot — wielkości paletki do ping-ponga (mieści baterię 9 V). Nie ma też korektora, nie żeby mi aż tak go brakowało, ale może bym go docenił jakby był.

  • maho

    to może być wypadek przy pracy. Jej poprzedniczka na stanowisku, notabene tej samej firmy co obecna zepsuła się jak raz tydzień po gwarancji.

  • ajax

    ;-)
    A jeszcze gdybybyśmy pióro „zalewali” ;-)

  • O, to mi się nawet podoba. Atrament o barwie i smaku czegoś mocniejszego. Obecnie jestem np. w trakcie metaksy (w sensie: nie o 13:40).

  • wo

    W zasadzie jest to tłoczek, z napędem nie „posuwisto-zwrotnym” lecz obrotowym. Tą cieńszą częścią należy pokręcać, wtedy następuje pobierania atramentu ze zbiornika.

  • wojakrob

    Stale nierdzewne w dużym uproszczeniu można podzielić na ferrytyczne, austenityczne, martenzytyczne i ferrytyczno-austenityczne. Tych pierwszych magnes się czepia (z nich są np. bębny do pralek).

  • wojakrob

    Teraz rzeczywiście najładniejszym jest atrament brązowy (czerwony odpada, bo księgowi i bankierzy go nie lubią). Ale jak Sonety wchodziły (sam mam z 1996 roku – jeszcze bez pierścienia widocznego na pierwszym zdjęciu) to był dostępny atrament Parkera w kolorze „RUBY”. Coś pośredniego między brązem i ciemnym czerwonym, dodatkowo po wyschnięciu tekst opalizował. To dopiero było coś pięknego. Do dzisiaj mam po nim kałamarz i papierowe pudełko.

  • Obrotowy mam w piórze Lamy, ten parkerowski niestety jest tylko do ciągnięcia — przy czym opór duży, uchwyt mały, trzeba zapierać się paznokciem, niemiłe… Właśnie wpadłem na to, że to jak z socjalizmem, w którym ludzie bohatersko przezwyciężają trudności, etc. ;-)

    Chyba odkurzę nabój, który ma objętość na oko 2x większą, poszukam strzykawki (gdzieś powinna leżeć) — będę napełniał nabój tym co lubię.

  • Decydując się na ten brąz miałem na oku także ten wyrób:

    http://sklep-scryba.pl/pelikan-edelstein-atrament-ruby-p-993455.html

    kurczę, podrożały, miesiąc temu było ok. 15 zł taniej.

  • Borek

    Podrzucając takie linki wzbudzasz we mnie kolekcjonerski i estetyczny pociąg do piór wiecznych i atramentów…

  • ajax

    WOW ! Jedyny drogi bimber w ładnej butelce jaki lubię

  • b52t

    Ale ma chociaż jakiś equalizer, który przestawia zakres na średnio dopasowane do gatunku?
    Jeśli nie to z mojego punktu widzenia słabo, bo to oznacza, że dźwięk jest straszliwie spłaszczony. A to naprawdę słychać.

  • Do usług :)

  • b52t

    To jeszcze nie najgorzej.