Podatek bankowy — w Dzienniku Ustaw od piątku, w kieszeni od wczoraj, w budżecie od marca

To może być najtrwalsze dzieło spod hasła #DobraZmiana (nie od dziś wiadomo, że nałożyć jakiś podatek jest łatwo, natomiast skasować go trudniej, nawet jeśli jest się przeciwko — vide casus łżeliberalnej PO i belkowizny): w Dzienniku Ustaw ukazała się właśnie (właśnie w piątek, czyli zaraz po tym jak ją podpisał prezydent Duda) ustawa o podatku bankowym — czyli ustawa z dnia 15 stycznia 2016 r. o podatku od niektórych instytucji finansowych (Dz.U. z 2016 r. poz. 68).


podatek bankowy

Podatek bankowy to populistyczna zagrywka, za którą zapłacą wszyscy klienci banków. Mówiąc Gogolem: z czego się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie! Palec wskazujący Gerardina Depardiejewa wymownie pokazuje putinowskie kierunki przyjęte przez warszawskie władze. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sama ustawa nie jest długa, a upraszczając podatek bankowy — popularna nazwa jest dość myląca, bo rzeczywiście nie dotyczy on wyłącznie banków (stąd w nazwie „niektóre” instytucje finansowe) — opiera się na następujących założeniach:

  • podatek bankowy zdefiniowany jest jako podatek od aktywów instytucji finansowych objętych jego działaniem, a jest on dochodem budżetu państwa;
  • zgodnie z art. 4 ustawy podatnikami są m.in.: banki krajowe i oddziały banków zagranicznych, SKOK-i, zakłady ubezpieczeń i zakłady reasekuracji, a także instytucje pożyczkowe (ale poza bankami państwowymi oraz jeszcze kilkoma innymi przypadkami, por. art. 11 ustawy);
  • podstawą opodatkowania jest wysokość aktywów rozumiana jako „nadwyżka sumy wartości aktywów podatnika, wynikająca z zestawienia obrotów i sald, ustalonego na ostatni dzień miesiąca na podstawie zapisów na kontach księgi głównej” (art. 5);
  • zobowiązane do odprowadzania podatku są te instytucje, których aktywa osiągną określoną wartość — w przypadku banków jest to 4 miliardy złotych, w przypadku ubezpieczycieli 2 mld złotych, ale już instytucje pożyczkowe łapią się na podatek po przekroczeniu kwoty 200 milionów złotych (plus przepisy o obniżeniu podstawy o fundusze własne i inne aktywa, art. 5 ust. 4-9);
  • obliczony w ten sposób podatek wynosi 0,0366% podstawy opodatkowania miesięcznie;
  • opodatkowane banki mają obowiązek złożyć deklarację do urzędu skarbowego najpóźniej do 25 dnia kolejnego miesiąca (wzór deklaracji oczywiście przygotuje MinFin);
  • podatek startuje od lutego 2016 r., zatem realnie pierwsze deklaracje i wpłaty będą w marcu 2016 r., sama ustawa wchodzi w życie 1 lutego 2016 r.

A zamiast podsumowania, bo oczywiście można debatować kto naprawdę zapłaci ten podatek (tj. czyja kieszeń go odczuje), ustawodawca nie zapomniał oczywiście i o populistycznym magicznym zaklęciu — otóż zgodnie z art. 14 ustawy o podatku bankowym:

Wprowadzenie podatku nie może stanowić podstawy do zmiany warunków świadczenia usług finansowych i ubezpieczeniowych wykonywanych na podstawie umów zawartych przed dniem wejścia w życie ustawy.

No to teraz widzę jak UOKiK bierze się za pisanie decyzji, że jednak jakaś podwyżka w TOiP bankowym miała skutek w postaci wprowadzenia podatku bankowego — ale banki jakby wiedziały: zmiany w cennikach pojawiały się już w grudniu i styczniu, a zatem nawet przed opublikowaniem ustawy.

  • b52t

    Mimo, że nie uważam tego podatku za zupełnie chybionego, to samo opodatkowanie aktywów jest draństwem. Aktywa to nie tylko pieniądz, ale też ruchomości, nieruchomości i prawa majątkowe, które mogą służyć do generowania zysków (netto).

  • Każdy podatek to zło, ten jest złem wcielonym — bo sposobem na uniknięcie go jest… wypróżnianie się z aktywów.

    Ogólnie szanuję tylko podatek nieprzerzucalny — albo taki, który przerzuca się w sposób jawny, z definicji (VAT). Ale to oczywiście pogląd polityczno-gospodarczy.

  • b52t

    Czyli takie PCC, podatek od spadków i darowizn łapią się na nieprzerzucalne?

  • Podatek od wdów i sierot łapie się na ultra-zło :)

    PCC jakoś mi akurat niespecjalnie przeszkadza, ale może jakbym się głębiej zastanowił, to by zaczął.

  • b52t

    Wiedziałem/pamiętałem, że podatek od spadków i darowizn to nie jest temat ulubiony. ;-)
    Jednak nawet w Stanach nie jest się od niego wolnym. Tzn. zwolnione jest wszystko do wartości 1 mln. $, a ponad to dzielimy się państwem, społeczeństwem. W Polsce i tak jest dobrze, po Kulczyku, po Solorzu- Żaku, to mniej zasobnych, dzieci i żona i rodzeństwo i rodzice nie zapłacą nic.
    A poza tym poza VAT chyba nie ma nieprzenoszalnego podatku, bo ten ma zawsze charakter cenotwórczy. Tylko PCC jest od tego wolne, bo dotyka nabywcę, pożyczkobiorcę, tych, którzy „zyskują”. Choć jakby nie patrzeć najczęściej jest podatkiem od podatku. No, ale, fiskus lubi ciężko pracujących i zarabiających – Ci na ogół nie mają na tyle kasy, żeby tworzyć jakieś wehikuły podatkowe. Innymi słowy fiskus kocha średnią klasę.

  • SzymonD

    PCC dotyka obie strony transakcji, a kto faktycznie zapłaci, na ogół wpisuje się do umowy. Zwyczajowo jest to nabywca. Ale fiskus będzie ścigał dowolną stronę umowy, co by w niej nie stało.

  • b52t

    Ja tak bardziej literalnie z ustawy.

  • OIDP tak było kiedyś. Pomijając to, że PCC płaci się nie tylko przy umowie sprzedaży, to zgodnie z ustawą podatnikiem tego podatku jest kupujący (art. 4 pkt 1 ustawy o PCC).

    A poza tym należy się on m.in. od darowizny (płaci obdarowany), pożyczce (pożyczkobiorca), założenia spółki i podwyższenia kapitału spółki (spółka). Tylko przy zamianie jest dwóch podatników (solidarnie).

  • Literalnie rzecz ujmując jest to postać federalnego podatku od nieruchomości (estate tax), natomiast wdowi i sierocy pojawia się na szczeblach stanowych:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Estate_tax_in_the_United_States

  • SzymonD

    Dzięki za sprostowanie, faktycznie bazowałem na starej wiedzy jeszcze z czasów studiów…

  • Waldemar Bulkowski

    Proste sposoby na ominięcie tego podatku już są znane… Zlecenie obsługi przez bank matkę i już aktywa wylatują z opodatkowania. Ale może coś źle zrozumiałem – nie znam się na tym! Również mam mieszane odczucia co do niego – powinien jakiś być, ale w formie w jakiej zostaje wprowadzony wyrządzi chyba więcej złego niż dobrego. Zapłacimy my (konsumenci) i tyle…

  • Proto

    Zapłacimy. Bo co nam pozostanie.

    Bo przecież przekonanie, że zapłaci bank, może mieć tylko całkowity idiota.