Ogłoszenie parafialne #bodajże13 — w sprawie uszczerbku na reputacji

Ten tydzień obfitował w listele od P.T. Czytelników, a prym wiodły dwa wątki: czy nie szkoda mi tracić reputacji na jakieś teksty promocyjne? oraz czy nie szkoda mi tracić reputacji puszczając cudze teksty?

Wychodzi na to, że czas na kolejne ogłoszenie parafialne.

§ 1. Bardzo dziękuję za pamięć i troskę, i za pamięć, że kiedyś się odgrażałem, że punk’s not dead. Jednak już na początku nowego wydania lojalnie ostrzegałem, że będą produkty i będą plejsmęty — a od jakiegoś czasu z upodobaniem nazywam czasopismo Lege Artis moim własnym funduszem emerytalnym.


Chemex

Nie muszę być kawologiem dyplomowanym, by wiedzieć jaka kawa mi smakuje. Uprzedzając zarzuty: nie trzeba mieć dyplomu ukończenia prawa, by mieć swoje zdanie o prawie. (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Staram się jednak cały czas (wybaczcie jeśli nie wychodzi), by każdy tekst, nawet ten, za którym czai się ohydny duch komercji, miał to coś za co (mam nadzieję) wielbią mnie miliony setki tysięcy — moje własne przemyślenia. Zatem nawet omawiając zagadnienia z zakresu propedeutyki parzenia kawy w Aeropress(TM) piszę dokładnie to, co mi ślina (albo kawa) na język przyniesie. To samo tyczy się zresztą innych testów sprzętu (nawet tych niesprzedajnych tekstów): niezależnie od tego czy prestiżowo jest pisać piórem Parker Sonnet, ja nie będę kręcił i będę pisał co o tym myślę (to samo tyczy się zegarka Seiko i czego tam jeszcze).

W tym kontekście pojawił się wątek poboczny (wcześniej, nie żeby w ostatnich dniach): że ja g**no wiem o kawie, więc po co się mądrzę. No dobrze, tu moja odpowiedź jest prosta: nie uzurpuję sobie prawa do mianowania się ekspertem, a poza tym skoro nie piszę do ekspertów, to pozwalam sobie na bycie głosem lamera przemawiającego do lamerów. Lubię kawę, wiem, że ca. ¾ P.T. Czytelników częściej lub rzadziej pija kawę — wierzę, że opinia niefachowa też może być przydatna.

§ 2. W kwestii ogólnej: czy to (hipotetyczne wyczerpanie źródełka) oznacza, że testów w Lege Artis będzie mniej? Nie, to oznacza, że testów w Lege Artis będzie więcej!!

Rzecz we wzmiankowanej niedawno w mediach interpretacji podatkowej odnoszącej się do problemu „Czy wydatki związane z prowadzeniem bloga i tworzeniem artykułów w nim publikowanych można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów, zgodnie z art. 22 PIT?”


edwin jagger razor & dr. k shaving soap

„Życie liberała-monarchisty nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać — wycinać w pień całych wiosek już nie tylko wypada, ale i nie wolno, a za wbicie na pal dziesięciu innowierców można…” — tak mógłby zaczynać się tekst o zaletach tradycyjnego golenia. Być może zacznę kupować żyletki i mydło do golenia na fakturę i przeprowadzać staranne, poranne testy — ku pokrzepieniu męskich serc. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Otóż okazuje się, że fiskus sprzyja blogerom — w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej obejmującej zarobkowe pisanie na blogu można, w celu uzyskania tego przychodu, ponosić wydatki na uatrakcyjnienie treści — i zaliczać je do kosztów uzyskania przychodu.

A ponieważ cały czas mam głębokie przekonanie, że czasopismo tego rodzaju nie wyżyje bez rubryki lajf-stajlowej — co powiecie na Wielki Test Klasycznego Golenia? Może warto odwiedzić Morawy i sprawdzić jak wyglądają tamtejsze winnice? Czy coś stoi na przeszkodzie by zweryfikować — oczywiście dla dobra P.T. Czytelników — twierdzenia krawców szyjących na miarę?

§ 3. I kwestia gościnnego tekstu p. Andrzeja Pisarczyka (por. Wpis kolejnego zajęcia nieruchomości do księgi wieczystej — czy nowelizacja ujednolici praktykę?) — tu sprawa jest najprostsza, acz być może znów się okaże, że przysłowiowe wahnięcie skrzydeł motyla w Chile ma wpływ na ruchy grenlandzkich lądolodów.


audi a4 b6 interior

Uczciwy test samochodu wymaga czegoś więcej machnięcia niż 7 wiorst dookoła motelu. Co powiecie na kilkuletni test Audi A4: jak jeździ? ile kosztuje wymiana wahacza? ile pali? ile kosztuje montaż dobrej instalacji LPG? jak chodzi na gazie? (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


O tym by otworzyć łamy Lege Artis dla innych autorów — wszakże nie każdą dziedzinę jestem w stanie obskoczyć własnoręcznie — myślałem od jakiegoś czasu (a czas ten poświęcam na walkę z samym sobą: czy zmonetyzować tę funkcjonalność?). Teraz nadarzyła się nie lada okazja (gościć na łamach przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości to zaszczyt nie lada) — a ja sobie myślę, że może znalazłoby się więcej chętnych…?

Tak czy inaczej jestem zdania, że to wszystko nie oznacza, bym wyrządzał sobie uszczerbek na reputacji.
Jeśli jednak któryś z P.T. Czytelników (nadal) uważa inaczej — szanuję ten pogląd i chociaż nadal będę robił swoje — chciałem zauważyć, że nadal w Lege Artis dominuje moje ;-)

  • b52t

    Otóż, to, można wchodzić, czytać, można zrezygnować, bo coś tam, coś tam.

  • Borek

    Za uczciwą recenzję A4 na podstawie kilku lat użytkowania na pewno nikt się nie obrazi – auto jest często spotykane w tym kraju i pewnie niejeden ma na nie chrapkę. Napisałeś o nabyciu swojego w czasie, gdy ja szukałem odpowiedniego samochodu dla siebie i przyznam, że się mocno nad tym zastanawiałem. Wygrało jednak co innego. ;)

  • b52t

    Rozumiem, że z tą interpretacją fiskusa, to sarkazm nad sarkazmy, ale ktoś może jeszcze pomyśleć, że to na poważnie. ;)

  • Mike

    Co komu do tego ja się zapytuję? Jeśli tfurca blog… pardon, czasopisma chce sobie „szkodzić” to co z tego?
    Nie czytam wszystkich tesktów (ignoruję lajfstajlowe… na ogół) i polecam „życzliwym” również.
    Gdyby „życzliwi” płacili, aaaa to wtedy mogą zawsze próbować bojkotu konsumenckiego jako narzędzia nacisku na rednaczu.

  • Na szczęście to wolny kraj i — przynajmniej w ten sposób — można sobie szkodzić ile wlezie :)

  • W ogólności to polecam :) A na pełen test zatem może przyjdzie jeszcze czas.

  • Ależ skąd — skoro ludzie tak mają, to czemu ja mam tak nie mieć? ;-)

  • b52t

    Bo radziłbym uzyskać taką interpretację dla siebie. Poznań, czy tam Leszno, nie jest aż tak liberalny (tam gdzie wydają interpretację dla podległych US Wrocław).

  • Zawsze :)
    Ja też mogę — ale czasem muszę, bo się uduszę (w innej formie literackiej się popróbować). Felieton polityczny w Polsce leży, bo to albo nawalanka albo napieprzanka (takie kisielowskie nie w cenie)… po prostu muszę się też tym bawić :)

    No nic, jedziemy dalej. Do końca tygodnia na pewno nie będzie popierdółek :)

  • Ja chcem ten kubek! Świetny jest :) Albo jakiś inny pod warunkiem, aby był dość kolorowy-jaskrawy.

  • A morawskie winnice biorę w ciemno. Wybierz się, zwiedzaj, pij, i pisz tekst :)

  • Takie rzeczy to tylko ceramika z Bolesławca :)

  • Obecnie mam Ćmielów, jednak rozejrzę się za zbliżonym do tego Twojego.