Pozew za brak odśnieżania: czy „zeszłoroczny śnieg” może naruszyć dobra osobiste?

Czy gdzieś u P.T. Czytelników pada? We Wrocławiu piękne słońce, prawie 10 st., dziś mam wolne, więc pewnie zaraz pójdę z psinką na „zimowy” spacer. Ale… to jest nawet niezłe: czy zalegająca w mieście pokrywa śnieżna — czyli słabość służb odpowiedzialnych za utrzymanie czystości i porządku na ulicach — może być zakwalifikowana jako naruszenie dóbr osobistych mieszkańca tego miasta? Postarajmy się znaleźć odpowiedź na to pytanie w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 16 grudnia 2015 r. (sygn. akt I ACa 490/15).


pozew za brak odśnieżania

Władze Wrocławia mają dużo szczęścia, że historia rzuciła to miasto w strefie zwanej „polską Kalifornią” (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawy miały się następująco: w roku pańskim 2011 pewien obywatel wystąpił do sądu z żądaniem zapłacenia 120 tys. na cel społeczny „za zeszłoroczny śnieg” oraz o ograniczenie wydatków na walkę z zimą o 20 milionów złotych (w toku postępowania roszczenie było modyfikowane, niemniej ów „zeszłoroczny śnieg” jest motywem przewodnim procesu). Roszczenie wynikało z tego, że władze miasta na W. (sprawa toczyła się przed SO w Warszawie, to może coś podpowie?) przegapiły opady śniegu na przełomie 2010 i 2011 r., co skończyło się paraliżem komunikacyjnym: nie odśnieżano ulic, transport miał znaczne opóźnienia, niektóre linie w ogóle nie kursowały.

Roszczenie powoda wynikało z naruszenia jego godności, natomiast w sprawie miał on występować jako „trybun ludowy”.


pozew za brak odśnieżania

Jednak nawet we Wrocławiu nie trzeba zimy stulecia, żeby ulice przypominały scenografię filmu „Fargo” (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sądy oddaliły roszczenia mieszkańca — nie stwierdzono naruszenia dóbr osobistych, ponieważ prawo do poruszania się po odśnieżonych chodnikach nie ma nic wspólnego z godnością człowieka. Nawet jeśli władze miasta zmniejszyły wydatki na odśnieżanie, to nie da się powiedzieć, iżby to działanie było wymierzone w powoda.

W dodatku w polskim prawie nie ma instytucji „trybuna ludowego”, zatem powoływanie się na działanie w interesie publicznym również nie może skutkować uwzględnieniem powództwa.

I to by było właściwie na tyle — i aby do wiosny — i proszę pamiętać, że jak komuś przeszkadza śnieg, to przecież jak jest zima, to musi być śnieg, tak?

PS fotografie ilustrujące tekst mają charakter historyczny. To było przed Euro 2012, a teraz ekipa Rafała Dutkiewicza załatwiła, że więcej nie wróci (por. Kataklizm w obrazkach, tekst z grudnia 2010 r.)

  • Robal

    Godność to przesada, ale jeżeli przez nieodśnieżone ulice spóźniło się do pracy to można chyba zażądać odszkodowania czy też zadośćuczynienia. Albo zażądać zmniejszenia wydatków na odśnieżanie. :)

  • b52t

    Odszkodowanie to jeszcze by jakoś przeszło. Choć nie zdziwiłbym się kontrargumentu, że: powszechnie znane jest, iż zima zaskakuje w Polsce drogowców i kierowców, zatem powód powinien był przewidzieć, że w takich warunkach, przy obfitych opadach śniegu, powinien był wyjść do pracy wcześniej niż przy normlanej aurze. O zadośćuczynieniu bym nie marzył.

  • To może dodam, że po modyfikacji roszczenia powód żądał 40 tys. złotych na (zanonimizowany) Klub (…)

    Więc może powrócił Klub Pieszego Pasażera? ;o)

  • Czyli zaskoczenie drogowców jako vis maior — bo przecież nie opad śniegu, który generalnie między grudniem a lutym nie powinien nikogo zaskoczyć ;-)

  • b52t

    Gdzie, zwyczaj drogowców, że zima ich zawsze zaskakuje.