Serwis internetowy nie odpowiada za komentarze internautów (wyrok ETPCz)

Tego nie można pominąć na łamach Lege Artis: we wczorajszym wyroku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że serwis internetowy co do zasady nie ponosi odpowiedzialności za bezprawne komentarze internautów (wyrok z 2 lutego 2016 r. w sprawie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete and Index.hu Zrt v. Hungary, 22947/13).

Spór wyglądała jak wiele podobnych: w serwisie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete (MTE, to taka organizacja samo-regulacyjna branży internetowej) oraz w portalu Index.hu opublikowano teksty o jakiejś (zanonimizowanej) firmie, która robiła anty-konsumenckie przewały. W tekstach nie ujawniono nazwy oszusta, jednak czytelnicy rozpoznali o kogo chodzi i pod tekstem pojawiły się komentarze niechętne temu przedsiębiorstwu (tzw. hejt, nie lubię tego słowa, ale tak ludziska na to mówią). Co ciekawe portal dość szybko usunął te opinie (z wyroku ETPCz wynika, że procedura notice-and-take-down zadziałała prawidłowo), jednak firma, w obronie nadszarpniętej reputacji, zdecydowała się na wytoczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych. A madziarskie sądy powództwo uwzględniły — znajdując komentarze obraźliwymi i poniżającymi — i widząc w nich „listy do redakcji”, które nie zostały „odsiane” przez wydawcę (przypomnijmy, że o tej koncepcji Romana Giertycha pisałem m.in. w tekście Obraźliwe komentarze w internecie to nie listy do redakcji).

Smaczku sprawie dodaje to, że sporne teksty dotyczyły bezprawnej praktyce portali z ogłoszeniami o nieruchomościach, gdzie po 30-dniowym okresie bezpłatnym użytkownicy byli zaskakiwani wezwaniami do zapłaty (czyli czegoś takiego, przed czym niedawno przestrzegał UOKiK — por. Ostrzeżenie konsumenckie: UOKiK ostrzega przed serwisami z ogłoszeniami o nieruchomościach (ale-gratka.com, ale-gratka.pl, top-gratka.pl, etc.).

Zdaniem ETPCz takie rozstrzygnięcie sporu naruszyło prawo do swobodnej wypowiedzi — nawet jeśli komentarze internautów były ostre i naruszały dobra osobiste, to jednak nie stanowiły mowy nienawiści i nie podżegały do popełnienia przestępstwa na szkodę serwisów z ogłoszeniami — zatem w wyrokach sądów węgierskich górę powinna wziąć wolność słowa (zwłaszcza, że komentarze bezprawnie naruszające dobra osobiste zostały usunięte). Co więcej zanim podejmie się decyzję o szukaniu sprawiedliwości u wydawców portali internetowych, należy zastanowić się nad odpowiedzialnością autorów komentarzy.