Za wjazd samochodem nad brzeg rzeki — natychmiastowa kara wymierzona Prawem Natury

Dzisiejszy tekścik można potraktować jako trzecią część tryptyku (Kochamy znaki drogowe nawet jeśli nic nie znaczą (i się krzaczą) oraz Zakaz wejścia na wał przeciwpowodziowy (nowy wzór tablicy) — jeśli komuś nie starcza rozumu, a znaki i tablice też trudno dojrzeć — historia kończy się jak na załączonym obrazku.


wjazd samochodem brzeg rzeki

Wjazd samochodem nad brzeg rzeki bywa karany bezlitośnie — literą i praktyką Prawa Natury (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Mnie się chce w sumie śmiać — że czasem można pierniczyć bez końca o zakazach, że ludzi nie ostudzi nawet obawa przed powodzią (lament „gdzie są nasze wały?” pojawia się tylko w okolicach wyższych stanów wód — poza tym przeciętny wędkarz ma w rzyci ochronę infrastruktury przeciwpowodziowej) — a tu proszę: jak skutecznie broni się sama natura wymierzając karę zgodną z Prawem Natury.

Sytuacja musiała wyglądać następująco: przedstawiciel homo sapiens przejeżdżał wzdłuż brzegu rzeki (Wrocław, na wysokości Pracz Odrzańskich). Na „dróżce” zobaczył większą kałużę, zatem postanowił przejechać „bardziej suchym” — nie wiedząc (?) jednak, że cały teren jest ledwie co po remoncie Wrocławskiego Węzła Wodnego, wrąbał się w bardzo luźno związaną glebę.
Jak dla mnie idealny kandydat do motoryzacyjnego Ig Nobla.

PS kilka miesięcy temu i kilkadziesiąt metrów dalej widziałem scenę zatopienia… Jeepa Wranglera. Więc życzę powodzenia śmiałkom :-)

  • b52t

    śmiechłem ;]
    Trzeba mieć głowę, żeby po takiej pogodzie jaką mieliśmy ostatnio w ogóle pakować się w takie warunki takim samochodzikiem. A świeżo po pracach na nasypie to już w ogóle.

  • Jakoś się oswobodził — dziś go już tam nie było. Pewnie wrócił z traktorem.

    A z filmów to mi się od razu „Dzikie historie” przypomniały…

  • Adam314

    Miło przeczytać na blogu prawniczym o prawach natury i wyrokach przez nią wymierzanych. :)

  • mall

    Można też zostać ukaranym za głupotę w inny sposób. Swego czasu przeprawialiśmy się przez Wisłę łodzią- prom nie działał ze względu na niski stan wody. W oczekiwaniu na przewoźnika dowiedzieliśmy się, że ściągają na nabrzeże (wyższe, utwardzone do załadunków barek) jakiś sprzęt bo kolega chciał pomóc koledze odpalić malucha 126p na popych. Łyżką koparki stojącą na nabrzeżu. Pech chciał, że auto popchnięto w kierunku nabrzeża do wody :)

  • Na pych koparą?! Piękne.

    Auta zakopane w błocie widuję wcale nie tak rzadko. Niedawno nawet LR Discovery wyciągali z krzoków (jakimś mercem M). Autentycznie nieodmiennie rozśmieszają mnie takie sceny — zachciało im się przygód przeprawowych parę metrów od asfaltu:

    https://goo.gl/maps/W7xBcfxrKGL2

  • Właściwie to ja bardzo cenię prawo natury — za nieubłaganie, nieskorumpowanie, bezdyskusyjność… po prostu pryncypialność. Z nimi nie ma dyskusji, apelować też można rzadko.

  • Adam314

    Kiedyś się zastanawiałem – czy nie na tym polega idea temidy, która jest ślepa? W mojej interpretacji miało to polegać właśnie na podobieństwu do praw natury, które są ślepe. Grawitacja np. działa bez względu na majątek, pozycję społeczną czy znajomości. Czy więc założenie było takie aby prawo było przedłużeniem praw natury?

  • Temida nie widzi kogo sądzi, ale to było kiedyś, w czasach kiedy np. regułą dowodową było confessio est regina probationum. Dopiero później stwierdzono, że super-cywilizowaną zasadą będzie cuius regio, eius religio, a dziś się okazuje, że to też nieszczególnie słuszne.

    Aczkolwiek świat się zmienia, jestem pewien, że za kilkadziesiąt lat za przeżytek będzie uznawane to, co dziś uważamy za normę — lub nowomodne prądy.

  • ` Z nimi nie ma dyskusji, apelować też można rzadko’
    :)

    `- Co możecie powiedzieć na swoje usprawiedliwienie?
    – No, więc…
    – Wystarczy. Rozstrzelać. Następny!’