Prokura łączna mieszana a reprezentacja spółki przez prokurenta łącznie z prokurentem

Troszkę na marginesie rozważań o skutkach uchwały Sądu Najwyższego odnoszącej się do kwestii prokury łącznej niewłaściwej (III CZP 31/14) — w najnowszym biuletynie 2/2016 Izby Pracy Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN opublikowano wzmiankę o interesującym postanowieniu, w którym mówi się o modelu „podpowiedzianym” rok temu jako sposób na bolączki wywołane „ubiciem” prokurentów łącznych niewłaściwych.

postanowienie Sądu Najwyższego z 25 lutego 2016 r. (II PZ 24/15)
Przepisy ustawy lub postanowienia umowy (statutu) przewidujące możliwość reprezentowania spółki kapitałowej przez członka zarządu łącznie z prokurentem nie ograniczają kompetencji prokurentów wynikającej z przepisów o prokurze. To zatem, że członek zarządu może działać skutecznie w imieniu spółki kapitałowej tylko łącznie z innym członkiem zarządu lub prokurentem, nie pozbawia osób, którym udzielono prokury łącznej możliwości działania wspólnie w imieniu spółki kapitałowej, bez konieczności współdziałania z nimi członka zarządu.

(W chwili pisania tekstu w serwisie internetowym SN brak jest niestety uzasadnienia orzeczenia, myślę, że za kilka tygodni będzie lepiej).

Przypomnijmy, że w uzasadnieniu uchwały SN III CZP 31/14 dopuszczono ustanowienie prokury łącznej mieszanej, czyli takiej, w której spółkę reprezentują równocześnie członek zarządu i prokurent — ale wyłącznie na podstawie stosownych postanowień zawartych w umowie spółki lub statucie (art. 38 kc). W przeciwieństwie do prokury łącznej niewłaściwej, czyli takiej, która wynika wyłącznie z treści uchwały zarządu, prokura oparta o treść art. 38 kc mogłaby być wpisywana do KRS, a skoro jest wpisana, to…

…no właśnie: wychodzi jednak na to, że racją miała pewna rejentka, która mi kiedyś powiedziała, że „prokura to ograniczenie wpływu członka zarządu, nie prokurenta” — czyli nawet jeśli w umowie spółki ustalono, że reprezentacja podmiotu wymaga współdziałania członka zarządu z prokurentem, to nie wymaga współdziałania prokurenta z członkiem zarządu. Znaczy się taki prokurent łączny może równie dobrze działać wspólnie z innym prokurentem — i tego umowa spółki nie może zakazać.

  • Pewnie wtedy uwazales te rejentkę za niespelna rozumu? :)

  • b52t

    To dość ciekawa koncepcja, bo wynika z niej, że organ zarządczy jest ograniczony w działaniach i jest nie tyle co zbędny, co mniej potrzebny niż mogłoby się wydawać. Zatem na pewnym polu dość istotnym dla prowadzenia biznesu ma konkurencję ze strony prokurenta. Albo, można stwierdzić, że prokurent jest właściwie dyrektorem operacyjnym.

  • Nie, ale zawsze mi się wydawało, że to zarząd jest ważniejszy. A ona mi uświadomiła, że zarząd zarządza, a prokurent prokuruje :)

  • Do niedawna prokurent był dobrym sposobem na trzymanie zarządu na wodzy przez właściciela (najlepiej przez jedynego, który do zarządu powołał figuranta).

  • b52t

    Tak, to fakt, a przy okazji było to innym sposobem na ucieczkę od ryzyka. Są niby kontrowersje odnośnie tego jak ta odpowiedzialność ma się przy obecnych przepisach, ale model jest w użyciu.