Czy nie wolno pisać krytycznie o skupowaniu i windykacji przedawnionych długów?

Temat windykacji przedawnionych długów budzi wiele kontrowersji, nie tylko wśród P.T. Czytelników Lege Artis (czasem mam wrażenie, że więcej nawet niż windykacja nieistniejącego długu) — chociaż rzecz jasna wszystko zależy od metod (por. Windykacja przedawnionego długu może naruszać dobra osobiste dłużnika). Powstają w związku z tym czasem pytania: czy wolno pisać o tym co robić jak przyjdzie pozew o stare długi? A może publiczne roztrząsanie możliwości powołania się na przedawnienie roszczenia narusza prawa windykatora? Czy wreszcie prasie wolno pisać o skupowaniu i windykacji przeterminowanych zobowiązań?
Na część z tych pytań odpowiedź znaleźć można w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 21 stycznia 2016 r. (sygn. akt VI ACa 6/15).

Sprawy miały następujący przebieg: firma windykacyjna wystąpiła do sądu przeciwko wydawcy prasowemu z żądaniem usunięcia z portalu internetowego artykułów naruszających dobra osobiste powoda oraz opublikowania przeprosin za opublikowanie tekstów, w których pisano o tym, że windykatorzy używają w swojej pracy takich środków jak  „grożenie, zastraszanie, wyciąganie pieniędzy, wykorzystywanie i szantażowanie dłużników”.

Zaczęło się od tego, że firma windykacyjna przysłała do rzekomej dłużniczki wezwanie do zapłaty dotyczące starego długu za czesne (a w wezwaniu adnotacja, że „komornik może zarządzić otworzenie mieszkania i innych pomieszczeń oraz schowków dłużnika, jak również przeszukać jej rzeczy, mieszkanie i schowki w asyście policji”). Dłużniczka poszła ze sprawą do gazety; dziennikarze wzięli temat na tapetę; windykator tłumaczył, że kupił przedawniony dług, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie dochodzeniu przedawnionych roszczeń — to po prostu dłużnik ma prawo skorzystać z zarzutu przedawnienia.

Tematowi poświęcono kilka artykułów w gazecie — w pierwszym ogólnikowo opisano sytuację ze skupywaniem przedawnionych długów, w drugim napisano, że windykator przegrał sprawę, bo dłużniczka powołała się na przedawnienie roszczenia.
Te właśnie teksty okazały się podstawą do pozwu przeciwko wydawcy gazety, jej redaktorowi naczelnemu oraz redaktorowi działu.

Sąd I instancji oddalił powództwo: artykuły nie naruszały dóbr osobistych spółki zajmującej się windykacją, albowiem przywołane przez powoda sformułowania („grożenie”, „zastraszanie”, „wyciąganie pieniędzy”, „wykorzystywanie i szantażowanie dłużników”) nie pojawiły się w tekstach, lecz zostały przez niego wyłącznie wyinterpretowane z kontekstu — podobnie jak rzekome wywieranie przeświadczenia (sic!), że działalność windykatora jest niezgodna z prawem.
Tymczasem same w sobie artykuły nie przedstawiały powoda w złym świetle, ponieważ opisywały działalność w zakresie skupowania długów (co pracownik firmy potwierdził w rozmowie z dziennikarzem), zarazem w ich treści było wprost wyjaśnione, że dochodzenie przedawnionych długów nie jest zakazane. Stąd też zarzut naruszenia dobrego imienia i renomy przedsiębiorstwa oraz szczególnej staranności dziennikarskiej (art. 12 prawa prasowego) okazały się nietrafne — zwłaszcza dlatego, że dziennikarz rzetelnie zweryfikował fakty, a następie uczciwie je opisał, biorąc pod uwagę stanowisko każdej ze stron.

Od wyroku apelowała firma windykacyjna, jednak sąd II instancji podzielił stanowisko wyrażone w zaskarżonym wyroku. Niezależnie od tego, iż inkryminowane wyrażenia pojawiły się w przywołanych artykułach (zawsze się zastanawiam jak to możliwe, że sąd nie widzi czegoś, co jest napisane…), to jednak dziennikarzowi nie sposób przypisać naruszenia wymogu zachowania szczególnej staranności i rzetelności w zbieraniu materiałów prasowych. Dziennikarz nie twierdził także, że windykator posługuje się groźbą karalną — „grożenie” komornikiem jest zachowaniem zgodnym z prawem, a zatem groźbą karalną nie jest. Co więcej wszystkie dane zostały potwierdzone u każdej ze stron, artykuł nie zarzucał firmie windykacyjnej prowadzenia nielegalnych działań, dóbr osobistych nie narusza także stwierdzenie, że sądy cywilne nie uwzględniają zarzutu przedawnienia z urzędu.

Ba, artykuł miał społecznie uzasadniony cel — chodziło o wzięcie w obronę dłużników i wskazanie im sposobu na zgodne z prawem uniknięcie płacenia istniejącej lecz przedawnionej należności. Zwiększenie świadomości prawnej dłużników, których często nie stać na profesjonalną pomoc prawną, jest działaniem pozytywnym i zasługującym na ochronę prawną. Natomiast opisane działania windykatora, który wykorzystuje niewiedzę dłużników co do możliwości uchylenia się od obowiązku zapłacenia przedawnionego zobowiązania, można ocenić jako na granicy zasad moralnych przyjętych w społeczeństwie — czyli może być także nadużyciem prawa podmiotowego.

  • Antek

    > Czy wreszcie prasie wolno pisać o skupowaniu
    > i windykacji przeterminowanych zobowiązań?

    Nie wiem jak w prasie, ale na stronach Krajowej Rady Komorniczej, a także kopiowane na innych portalach są ogłoszenia o sprzedaży ruchomości i nieruchomości, często z podaniem danych osobowych dłużników (bez anonimizacji).
    To jest o tyle ciekawe, że np. wyroki WSA są anonimizowane aż do przesady, a np. ogłoszenia sądowe o rozprawach prezentowane na stronach sądów również zawierają dane osobowe i czego rozprawa dotyczy. Trudno to wszystko nie bedąc prawnikiem rozkminić :)

  • Publikacja ogłoszeń o licytacjach to coś innego — na to nawet jest przepis. Natomiast nadal niektórym się wydaje, że jakakolwiek krytyka od razu oznacza naruszenie ich praw.

  • kajetan

    W gąszczu kruczków prawnych mozna się pogubić, warto zwrócić się do profesjonalnej obsługi i odzyskać należną kasę. Niestety coraz więcej nieuczciwych pracodawców kombinuje jak koń pod górę. Dochodziłem swoich racji przez firmę windykacyjną Kaczmarski Rzetelna Firma

  • Super, a teraz spamik leci do koszalina — w sprawie reklamy zapraszam do kontaktu z działem sprzedaży.

  • cxrewzre crexzexz

    czy windykator manipulujac informacja na temat dlugu i mozliwosci unikniecia jego splaty w sposob majacy sklonic kogokolwiek do zaplaty nie popelnia przestepstwa z art. 286?