Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym — opublikowano tekst jednolity, który już jutro może nie być tekstem jednolitym

Cóż za koincydencja — dokładnie dziś, czyli w dniu kiedy Trybunał Konstytucyjny zaczął zajmować się „ustawą naprawczą” (sprawa prowadzona jest pod sygnaturą K 47/15) — w Dzienniku Ustaw opublikowano… tekst jednolity ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 marca 2016 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, Dz.U. z 2016 r. poz. 293).

Ciekawe co zrobi Marszałek Izby Poselskiej (oraz RCL) jeśli się okaże, że już jutro tekst jednolity jest tekstem archiwalnym — no i jak będzie z ewentualną publikacją wyroku, na który nie zgadza się partia rządząca? Czy powtórzą się sytuacje, które widzieliśmy po wyroku K 34/15 (por. „Obywatel nie musi szanować wyroków wydawanych przez sądy, które przekraczają swoje kompetencje”)?

I mała dygresja na marginesie: notable z parlamentu powiedzieli, że wyroku wydanego podczas „spotkania przy ciastkach” nie uznają  — a jeśli Trybunał stwierdzi, że nowelizacja (aka ustawa z dnia 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, Dz.U. z 2015 r. poz. 2217) jest OK, czyli nie narusza konstytucji? Czy wówczas także wyrok nie zostanie zatwierdzony przez najwyższą zwierzchność?

No nic, czekamy do jutra, coś czuję, że mimo niesprzyjającej aury wiosną może być całkiem gorąco.

  • b52t

    PIS już przygotowuje grunt pod to, żeby olać wyrok TK nawet jeśli będzie negatywny dla tej nowelizacji.

  • Art

    A co jeśli Trybunał w składzie 12 sędziów uzna, że zgodny z konstytucją jest wymóg składu 13-osobowego? To taka sytuacja jak ze słynnym paragrafem 22.

  • Biorąc pod uwagę wypowiedzi Rzeplińskiego — że nowelę przykładają bezpośrednio do konstytucji — nie byłoby tu paradoksu: w trybie konstytucyjnym sprawdzili, że można wymagać większej większości. Bo przecież fakt, że coś jest zgodne z konstytucją nie oznacza, że coś innego musi być z nią niezgodne.

  • Art

    Od razu rodzi się pytanie na co komu ustawa skoro TK może zawsze włączyć „tryb konstytucyjny” i orzekać z pominięciem ustawy? Szkoda że ja tak nie mogę robić z innymi ustawami :(.

    Niestety obawiam się, że będzie to pretekst do nieuznawania wyroków TK przez rząd i Sejm. I nie mam tu na myśli tylko jutrzejszego wyroku, ale też wszystkich późniejszych. Zauważ że poprzednie dwa wyroki (K 34/15 i K 35/15) zostały jednak opublikowane w dzienniku ustaw, bo zwyczajnie PiS nie miało dobrego pretekstu, by tego nie robić (próbowali coś tam wymyślić, ale mieli zbyt słabe argumenty). Teraz jednak mają lepszy pretekst: czekają na wyrok sądu, a nie na wyrok sędziów.

  • Paweł

    Tylko nowy Prokurator Generalny się delikatnie podłożył wysyłając wniosek o przełożenie terminu „rozpatrzenia sprawy”. Więc niekoniecznie spotkanie towarzyskie. Bo gdyby takim było to by nie było żadnych wniosków trzeba wysyłać.

  • b52t

    Premier już zapowiedziała, że nie opublikuje wyroku, bo jest wydawany z naruszeniem prawa.

  • Nie ukrywam, że mam dużo wątpliwości — podstawowa: TK wchodzi w tryb konstytucyjny ponieważ „wychodzi z założenia” (?), że nowela jest niekonstytucyjna. Ale przecież żeby mieć takie wątpliwości, najsamprzód trzeba mieć jakieś rozeznanie. Ja je mam bo mogę mieć, ale pytanie czy TK może mieć te wątpliwości przed rozprawą (bo mu tak podpowiadają wnioskodawcy)?

    Inna sprawa, że mamy tu węzeł gordyjski, który potrzeba Macedończyka, nie inaczej…

  • Paweł

    Czyli wpisując do ustawy, że termin rozprawy może być wyznaczony nie wcześniej niż 5 lat po wpłynięciu wniosku rządzący mieli by spokój na całą kadencję? Moim zdaniem TK nie wchodzi w tryb konstytucyjny z powodu tego, że nowela z dużym prawdopodobieństwem jest niekonstytucyjna, ale dlatego, że w praktyce blokuje TK. Poza tym, gdyby ustawa miała odpowiednie vacatio legis to problem pewnie by nie występował.

  • Ale o tym, że w praktyce blokuje właściwie będzie wiadomo dopiero po rozprawie :)

  • Paweł

    No z tym chyba się nie zgodzę. (;

    Po rozprawie będzie wiadomo, że nie nie jest to zgodne z konstytucją. A brak możliwości orzekania o tej ustawie w oparciu o nią jest widoczny od razu – brak 13 sędziów zdolnych do orzekania, orzekanie w kolejności wpływania wniosków, itd.

    A co gdyby TK orzekając w oparciu o nową ustawę stwierdził, że jest ona niezgodna z konstytucją? Czy można byłoby taki wyrok podważać, skoro jest wydany w oparciu o przepisy, które są niekonstytucyjne? (;

  • Niestety taka sytuacja jest możliwa — wynika to z tego, że najczęściej przyjmuje się, że ustawa jest niekonstytucyjna nie „od zawsze”, lecz „od tera”. Ja zwykle z tym polemizuję — i muszę przyznać, że zbiłeś mnie z pantałyku, bo to jest chyba jedyny logiczny przypadek, który pozwalałby mi powiedzieć, że „to orzeczenie musi być skuteczne od tera”.

  • Paweł

    Miło tak zmusić RedNacza do chwili refleksji z rana. (;

    Chociaż wolałbym, żeby te rozważania pozostały czysto teoretyczne i żeby nie trzeba było ich w praktyce sprawdzać.

    Wczoraj słuchając stanowisk poszczególnych wnioskodawców w TK praktycznie wszyscy podkreślali, że ustawa paraliżuje TK i dlatego TK musi działać w oparciu o konstytucję. Można oczywiście uznać, że posłowie, SN, Naczelna Rada adwokacja, Naczelna Rada Radców Prawnych i w ogóle wszyscy wokół są w jakimś układzie, który ma zablokować dobrą zmianę. Można wszędzie widzieć spiski obcych rządów, opcję niemiecką, rosyjską. Ale chyba bliższy jest mi pogląd, że rzeczywiście ta ustawa jest tak zła i ci wszyscy, którzy ją krytykują w tak mocnych słowach mają rację.

  • Ustawa jest fatalna. Założenie, że paraliżuje — gorzej: że ma na celu sparaliżować TK — jest oczywistą oczywistością.

    Natomiast problem w tym, że jeśli TK chce ocenić to na podstawie bezpośrednio stosowanych przepisów konstytucji to musi przyjąć założenie, że ustawa nie nadaje się do zastosowania przynajmniej ten jeden raz. Ja się za tym zgadzam, bo uważam, ze zdrowy rozsądek zawsze musi ustąpić przed najgłupszym (i relatywnie bardzo surowym) prawem — którego cel jest oczywiście przeciw-prawny.

    Ale sęk w tym, że TK musi chyba wprost powiedzieć, że dokonał oceny ustawy przed rozprawą i właśnie na tej podstawie stwierdził, że ustawy nie da się zastosować nawet ten jeden raz.

    To jest paradoks, który można potraktować właśnie tylko jak węzeł gordyjski.
    Inna sprawa, że pewnie PiS ma już projekt kolejnej ustawy, bo tak można bawić się w nieskończoność — a za każdym razem TK będzie wstrzymywać orzekanie w innych sprawach, bo ta materia wymaga uprzedniego skonfrontowania z ustawą zasadniczą?

  • Paweł

    Ja myślę, że kolejnej ustawy nie ma, bo jest niepotrzebna. Po prostu wyrok, jako „stanowisko” czy „komunikat”, nie zostanie opublikowany. Co za tym idzie, kolejne wyroki też będzie można ignorować, bo przecież TK nie będzie działał w oparciu o ustawę, którą już zakwestionował, a nie została opublikowana. I trudno będzie prawdopodobnie znaleźć prokuratora, który będzie chciał podjąć działania przeciwko osobom odpowiedzialnym za publikację tego wyroku.

  • b52t

    Dywagacje prawne są interesujące, sensowne i pouczające, ale jeśli premier już przed wyrokiem zapowiedziała, że to nie opublikuje w Dz.U., a co oznacza, że rząd/PIS już teraz a proiri uznają, że ten wyrok zostanie wydane z naruszeniem prawa, to nie będzie respektowany przez ten rząd. I to jest kwestia jak z tym płaszczem – cham się uprze i mu daj. TK, zaskarżający powiedzą, że wyrok trzeba respektować z tych czy innych przyczyn, a rząd i PIS powie, że ich zdaniem ten wyrok nie obowiązuje i go nie opublikują, zatem nie wejdzie on życie.

    Ex-minister sprawiedliwości Budka włączył się w rozmowę:

    Gdyby przyjąć, że TK jest związany ustawą i orzekalby na jej podstawie i orzekłby, że jest ona niezgodna z konstytucją, to by się zapętlił. Wydane orzeczenie byłoby na podstawie ustawy, która jest niekonstytucyjna i również to orzeczenie musiałoby zostać wzruszone. Tego błędu logicznego nawet posłowie PiS nie są w stanie obronić.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,19739303,budka-w-dwie-minuty-wyjasnia-blad-logiczny-w-rozumowaniu-pis.html#Czolka3Img

  • Paweł

    Akurat tutaj zgodzę się z RedNaczem, że obecnie przyjmuje się, że przepis jest niekonstytucyjny od chwili ogłoszenia wyroku (a zwykle nawet później), więc pewnie nie byłoby żadnego błędu logicznego. Chociaż można sobie wyobrazić, że celem li tylko podważenia tego wyroku część osób zmieniłaby poglądy na odmienne i twierdziłoby, że wyrok został wydany o przepisy niezgodne z konstytucją. Nawet gdyby były to przepisy, których są autorami.

    Zastanawiam się jak ten spór powinno się rozwiązać i nie wiem czy istnieje dobre rozwiązanie. Może poczekanie na opinię Komisji Weneckiej? Chociaż to też podobno tylko „niewiążąca opinia”, więc jak by nie była miażdżąca, to zostanie najpewniej zignorowana. A nieorzekanie do czasu aż coś się samo rozwiąże chyba uważałbym za de facto „wygraną” rządzących – paraliż TK.

  • Ex-MS Budka musi odrobić lekcje z orzecznictwa TK:

    – raz, że TK wychodzi z założenia, że orzeczenia skutkują ex nunc, chyba że samo orzeczenie mówi inaczej (zatem nawet dzisiejsze orzeczenie „na nie”, oparte na noweli, nie musiałoby mieć skutku, który byłby „wzruszalny”);
    – dwa, że ten sam paradoks dotykał każdej wcześniejszej noweli, która była przedmiotem prac w TK.

    Może błędem jest to, że TK od początku nie przyjmował, że przepisy o TK bada się wprost na konstytucji?

    Nie lubię być adwokatem diabła, ale boję się, że z takimi pomocnikami można wyjść jak Zabłocki na mydle.

  • > obecnie przyjmuje się, że przepis jest niekonstytucyjny od chwili ogłoszenia wyroku (a zwykle nawet później), więc pewnie nie byłoby żadnego błędu logicznego.

    Przy czym ja się z tym oczywiście nie zgadzam. Nawet jeśli czasem prowadzi to do pewnych paradoksów, to się z tym nie zgadzam — uważam, że złe prawo było złe od zawsze, a nie od momentu kiedy ktoś to zauważył i potwierdził (inaczej jest z rozporządzeniami, które mogą być zgodne z ustawą A, ale po przyłożeniu do późniejszej ustawy B mogą okazać się sprzeczne).

    > poczekanie na opinię Komisji Weneckiej? Chociaż to też podobno tylko „niewiążąca opinia”

    Bogiem a prawdą o owej komisji pierwszy raz usłyszałem kilka dni temu. Nic mi też nie wiadomo o możliwości zaskarżenia suwerennych decyzji ustrojowych do organów ponadnarodowych (aczkolwiek być może w trybie indywidualnym coś by się działo — skoro warunkiem skorzystania np. z ETPCz jest wyczerpanie drogi krajowej, która jest nie do przejścia, to może tam dałoby się coś zdziałać…)

  • b52t

    Pozwolę sobie odejść od dywagacji prawnych i przejść na temat political fiction
    Tak, będzie paraliż. Tak, sprawa powinna zostać rozwiązana. Obawiam się, że w dłuższej perspektywie PIS może grać w taki scenariusz: doprowadzą do tego, że sprawą zajmie się Unia, zawieszą Polskę w prawach członka UE, a PIS będzie chciało grać w brytyjskie bierki – tak rozbudzać i rozgrzewać emocje, żeby doprowadzić do referendum o wyjściu. To będzie próba zdominowania ludzi na prawo od PIS, którzy od lat mówią, że błędem było samo wstąpienie, a zatem potencjalne powiększenie elektoratu.
    Prawdą jest, że Komisja Wenecka to twór, o którym wiedzieli pewnie jacyś eksperci w sprawach prawa międzynarodowego publicznego i prawa UE. Co nie zmienia faktu, że albo, przyjmując ciągłość zobowiązań, wynikającą z ciągłości państwa, albo trzeba istotnie budować Wolske (IV RP; co przecież jest scenariuszem PIS).

  • Paweł

    Myślę, że można by jeszcze szukać wymagań dotyczących przestrzegania zasad demokretycznego państwa w traktatach czy innych przepisach międzynarodowych. Bo jednak Europa się trochę przygląda temu co się dzieje. I prawdopodobnie sama z siebie może delikatnie ponaciskać na władze, tak że zaboli. Tylko kwestia jak dużo uda się popsuć bez nadzoru TK. A rządzącym o to chyba chodzi.

    W ogóle wczoraj przeczytałem opinię, że rządzący mogą działać bezprawnie i zablokować TK, ponieważ jest on obsadzony przez poprzednie władze i specjalnie nie pozwoliłby na przeprowadzenie dobrych zmian. Czytając takie opinie mam wrażenie, że cokolwiek by ten rząd nie zrobił, to nastepne wybory wygrają. I nasuwa się jeszcze taka myśl – jak zły musiał być rząd poprzedni, że temu obecnemu się udało wygrać i że ludzie poważnie twierdzą, że jakaś forma dyktatury (bo chyba w tym kierunku to zmierza – ułaskawienia in blanco, brak nadzoru TK) może być ok.

  • Paweł

    Czyli samo referendum miałoby być celem? Bo chyba nie wyjście z UE, bo tego sobie chyba nie wyobrażam. Rolnikom powiedzieć „od dzisiaj dopłat nie ma”, emigrantom „to jest paszport, od dzisiaj wam się przyda”, itd. Potem tylko pospinać budżet bez kilku miliardów euro i voila. (;

  • b52t

    Umówmy się, nawet Cameronowi nie chodzi o to, żeby to referendum wygrać, ale, żeby UKIP i inne tego typu partie straciły broń, nie mówiąc o załatwianiu interesów z samą Unią E. To samo jest z PIS, z tym, że u nas wiadomo, że czysto merkantylne przyczyny stoją przeciwko – będzie trzeba zwijać fabryki zagranicznych koncernów, bo będzie trzeba doliczać akcyzę na towary produkowane w Polsce (zwolnienia); będą stracone pieniądze z unii za które robi się milusie interesy i częściowo spłaca długi wyborcze, nie będą mieli rolnicy. Tak więc Polsce wyjście nie jest do niczego potrzebne, bo tylko tracimy, ale referendum jako narzędzie polityczne już jest potrzebne, z tych samych powodów. PIS, wbrew temu co napisała Wielowiejska nie flirtuje ze skrają prawicą, nie daje jej paliwa, bo po pierwsze oni mają za małe poparcie co wynika z wyników wyborów (ostatnich i każdych), po drugie nawet brutalnością i atakami skrajna prawica nie przekona do siebie ludzi. Ale warto prewencyjnie ich zdusić.
    Co by nie mówić, nie tylko faktyczne zniesienie podatku od wdów i sierot było sukcesem rządów PIS, ale przede wszystkim wyeliminowanie LPR i Samoobrony z polityki.

  • Tyle, że sądownictwo konstytucyjne nie jest wpisane w żadne traktaty — nie ma czegoś takiego właśnie owa UK (nie ma też konstytucji ale to inna para kaloszy ;-)

    Natomiast brak dostępu do sądu, brak możliwości wyczerpania drogi krajowej przed złożeniem skargi do ETPCz (i może gdzieś jeszcze) — owszem, jest problemem.

    Aczkolwiek PiS powie (i nie bez racji), że właściwie to nie ma problemu, bo przecież nie zamykają nikomu drogi do sądu, ale:

    – równość wobec prawa wymaga sprawiedliwych zasad rozpatrywania skarg (w kolejności wpływu),
    – jednolitość orzekania wymaga kwalifikowanej większości (tego się akurat nie obroni patrząc do konstytucji),
    – sędziowie są wybrani, tylko prezes Rzepliński nie chce ich wpuścić (i przyznam, że w świetle K 34/15 oraz późniejszego wpuszczenia 2 sędziów sam nie wiem o co tam w ogóle chodzi, bo sądząc po wyroku z 3 grudnia 2015 r. nie doszło do wyboru „nowych sędziów” — a jednak dwójka z nich orzeka nawet dziś).

  • Paweł

    Samo sądownictwo konstytucyjne nie jest bezpośrednio wpisane ale można prawdopodobnie rozważać czy jakaś jego forma nie stanowi część zasad demokratycznego państwa. Prawdopodobnie gdzieś są one wpisane na tyle niostro, że można by się pod to podpiąć. (;

    Z tego co rozumiem, to w wyroku było określone, że poprzedni sejm wybrał 3 sędziów prawidłowo, a 2 nie. W świetle tego nowa władza wybrała 2 sędziów prawidłowo i zostali oni dopuszczeni do orzekania.

  • Paweł

    Wydaje mi się, że to dopiero początek długiej drogi. Chciałbym się mylić, ale z trudem przychodzi mi zakładanie dobrej woli rządzących.

  • Chciałbym się mylić, ale nie mogę się z Tobą nie zgodzić :-)

  • Paweł

    I jeszcze te zdania odrębne…

  • b52t

    które tak się składa, że złożyli nowo wybrani sędziowie. Pszypadeg?
    Nie to, nie koniec, nie widać też możliwości znalezienie rozwiązania. Na szczęście lud dostanie 500 zł. Najedzą się, popiją, pójdą spać.

  • Paweł

    W sumie mogli w tym „spotkaniu towarzyskim” w ogóle nie brać udziału. (;

  • b52t

    A tak legitymizowali jego działania. A mając na uwadze, że ich głowy … tfu! głosy to mniejszość to tylko przydali temu orzeczeniu glejt prawomocności.

  • Majowy Wirus

    „Od razu rodzi się pytanie na co komu ustawa skoro TK może zawsze włączyć
    „tryb konstytucyjny” i orzekać z pominięciem ustawy? Szkoda że ja tak
    nie mogę robić z innymi ustawami :(”

    To przecież bardziej problem ustawodawcy niż TK. Skoro sędziowie TK podlegają tylko Konstytucji, w interesie ustawodawcy (z punktu widzenia autorytetu czy prestiżu itp.; wiem, że obecny ustawodawca ma to gdzieś) jest napisać taką ustawę, żeby Trybunałowi nie włączał się „tryb konstytucyjny”. Na wszystkich wydziałach prawa uczą, że ustawą nie można wyłączyć stosowania Konstytucji. I teraz ładnie pokazano, że ustawodawca powinien o tym pamiętać zwłaszcza w przypadku ustawy o TK, bo o ile inne ustawy może nie trafią przed Trybunał, to ta jest stosowana przez TK na bieżąco.

    „Może błędem jest to, że TK od początku nie przyjmował, że przepisy o TK bada się wprost na konstytucji?”

    Mimo wszystko są różne stopnie niekonstytucyjności, mniej i bardziej oczywiste. Moim zdaniem, gdyby np. tylko wprowadzono wymóg orzekania w składzie 13 sędziów, odwołanie się wprost do Konstytucji byłoby dość naciągane, skoro Konstytucja nie reguluje wprost tej kwestii i żeby zakwestionować tę normę, trzeba sięgać do ogólnej dyrektywy zapewnienia sprawności organów państwa, która na dodatek zamieszczona jest w preambule. Jeśli jednak były podstawy do zakwestionowania całej ustawy jako niezgodnej z Konstytucją a poza tym był cały ogród innych „kwiatków”, na dodatek dość jaskrawych barw (jak wymóg osiągnięcia większości 2/3), to nie widzę problemu w tym, że TK uznał, iż może orzekać wprost na podstawie Konstytucji.