Wniosek RPO do TK w sprawie kary aresztu za czyn nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy (art. 25 ust. 2 UoZNK)

Ciekawe: ombudsman zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie konstytucyjności przepisu penalizującego czyn nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy (art. 25 ust. 2 UoZNK w zw. z art. 16 UoZNK).

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich możliwość zastosowania kary aresztu lub grzywny za reklamę, która jest np. sprzeczna z przepisami prawa, wprowadza w błąd klienta, kryptoreklamę (w ustawie zdefiniowana jako „wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji”, pamiętajcie kochani natywiści) lub reklamę porównawczą (warto przeczytać cały art. 16) ma godzić w zasadę demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP) i art. 42 Konstytucji RP.

W opublikowanym w serwisie RPO wniosku czytamy, iż wątpliwości Rzecznika wzbudził przede wszystkim brak określoności czynu będącego wykroczeniem. Odesłanie do art. 16 UoZNK tak naprawdę oznacza, że znamiona czynu zabronionego zależą od sposobu rozumienia charakteru otwartego katalogu zachowań („w szczególności”), a w dodatku ustawodawca posłużył się pojęciami nieostrymi i klauzulami generalnymi, które nie są dookreślone nawet w języku prawniczym (a także w tym codziennym, który nie powinien wymagać tłumaczenia z prawniczego na polski.
Jako pojęcia nieostre — a zatem takie, za które można trafić nawet do aresztu, jeśli oskarżyciel i sąd będą rozumieli je inaczej — RPO przywołał: „uchybiająca godności człowieka”, „wykorzystywanie przesądów”, „wykorzystywanie łatwowierności dzieci”, „sprawia wrażenie”, „stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności”, „w szczególności przez uciążliwe dla klienta”, „nadużywanie technicznych środków przekazu informacji” — a tymczasem wprowadzenie sankcji karnej za niestosowanie się do zakazu, który opisany jest pojęciami nieostrymi narusza zasady demokratycznego państwa prawa (i tu nie sposób się nie zgodzić). Możliwość stosowania subiektywnych kryteriów dla oceny zakresu normy karnej sprawia, że w społecznym odczuciu brak jest pewności prawa — bo nikt nie wie za co właściwie może powędrować za kraty.

Taki brak jasności przepisu narusza także zasadę nullum crime sine lege (art. 42 ust. 1 Konstytucji RP) — skoro nie wiemy co właściwie jest zabronione pod groźbą kary, to przecież nie różni się to bardzo od sytuacji gdyby karalne było cokolwiek — skoro i tak liczy się interpretacja organu państwa. Tymczasem działanie podlegające karze powinno być wyraźnie skonkretyzowane (chodzi wszakże o czyn, nie o niedomyślność); ogólniki pozostawiające znaczny margines dla swobody interpretacyjnej nie pozwala na dostateczne skonkretyzowanie działania, które jest wykroczeniem.

Zamiast komentarza: nie od dziś mam wrażenie, że ustawodawca nieco zbyt łatwo szafuje przepisami karnymi tam, gdzie nie jest to kompletnie potrzebne. Areszt dla osoby dopuszczającej się czynu nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy to sankcja dosłownie drakońska.
Warto o tym pamiętać zanim uniesiesz kamień, którym będziesz chciał rzucić w Trybunał Konstytucyjny — bo być może bez ingerencji tego organu przedzieranie się przez takie przepisy będzie jak orka na ugorze…

PS sprawie w Trybunale nadano sygnaturę K 12/16.