Odpowiedzialność portalu za naruszenie prawa w treści opublikowanego materiału prasowego

Całkowicie bez związku z niczym, prócz pojawiających się czasem wątpliwości — rejestrować serwis internetowy w rejestrze dzienników i czasopism czy nie rejestrować? — bo zdaje się, że część osób rachuje tak:

czyli skoro wszędzie plusy i wszędzie minusy, to być może wystarczy rzucić monetą — albo zgoła czekać co przydałoby się pierwsze (i albo mówić „uff” albo „motyla noga”).

Tymczasem nie tak prędko, nie tak łatwo. Otóż sęk w tym, że ewentualny brak rejestracji tytułu nic nie zmienia jeśli chodzi o odpowiedzialność prawną wydawcy (usługodawcy) serwisu internetowego, nawet takiego, który oszczędził 40 złotych i nie złożył owego wniosku do rejestru.

Chodzi o art. 54b prawa prasowego, zgodnie z którym przepisy ustawy prawo prasowe o odpowiedzialności prawnej redakcji oraz o postępowaniu w sprawach prasowych stosuje się do naruszenia prawa dokonanego przez wydawcę portalu.

art. 54b prawa prasowego
Przepisy o odpowiedzialności prawnej i postępowaniu w sprawach prasowych stosuje się odpowiednio do naruszeń prawa związanych z przekazywaniem myśli ludzkiej za pomocą innych niż prasa środków przeznaczonych do rozpowszechniania, niezależnie od techniki przekazu, w szczególności publikacji nieperiodycznych oraz innych wytworów druku, wizji i fonii.

Słowem: odpowiedzialność portalu za naruszenie prawa dokonane w treści opublikowanego materiału prasowego (odpowiedzialność za komentarze to zupełnie inna para kaloszy) nie zależy od tego czy wydawca serwisu uzyska stosowny wpis w rejestrze prasowym.

Dotyczy to m.in. autoryzacji wywiadu, zachowania tajemnicy dziennikarskiej, powództwa za bezprawną odmowę opublikowania sprostowania.

Q.E.D.

  • Nottenick

    Czy zwykły profil na „fejsie” ( tudzież innym medium pozwalającym na cyfrowy ekshibicjonizm ) i dzielenie sie swoim prywatnym życiem z całym światem to też wytwór druku, wizji i fonii w swietle art. 54b prawa prasowego?

  • Przykładając wykładnię celowościową — tak :)

  • Nottenick

    Czyli mamy w Polsce 14 milionów redaktorów naczelnych… Rozumiem, że każdy z nich mógłby (a nawet powinien) zarejestrować swoje fejsbusiowe czasopismo w sądzie?

  • sjs

    Tak jak każda firma rejestrować w GIODO po kilka zbiorów danych lub powoływać ABI.

  • Mógłby :) zdaje się, że nawet wśród P.T. Czytelników są osoby, które zarejestrowały czasopismo wydawane poprzez Fejsbóka.

    Ale przypominam, że wpis w rejestrze prasowym jest obowiązkowy tylko w przypadku niektórych form działalności prasowej. Pisząc o tym co mi leży na sercu mogę czuć się bezpieczny.

  • No można by się zastanawiać na ile „mój kącik na Fejsbóku” jest też moim zbiorem (a Inc. przetwarza je tylko jako procesor danych), ale to chyba dzielenie prawniczego włosa na czworo.

    Aczkolwiek przypomnę, że UoODO przewiduje coś takiego jak „immunitet prasowy” jeśli chodzi o przepisy o ochronie danych osobowych.

    Ale znów nakłada się drugi temat: prasa ma immunitet, ale niekoniecznie serwis internetowy. Czyli prasa wydawana w sieci jednak jakiś problem ma (jeśli oczywiście gromadzi dane użytkowników, ja tego nie robię :)

  • b52t

    Gromadzi to, a i tak za zgodą komentujących, Disqus.

  • IMHO są to dane eksploatacyjne :) i działa to tak samo jak Google Analytics.

  • b52t

    Mądrego to i dobrze posłuchać. Z pewnością jest to racja, sam mam za małą wiedzę teoretyczną i praktyczną w tym zakresie.

  • Tak bardziej na poważnie: wśród danych osobowych przetwarzanych w celu świadczenia e-usług mamy też adres poczty elektronicznej (art. 18 ust. 1 pkt 6 UoŚUDE), natomiast dopiero „oznaczenie identyfikujące usługobiorcę” nadane na podstawie informacji z ust. 1 stanowi dane eksploatacyjne (art. 18 ust. 5 pkt 1 UoŚUDE).

    Stąd też zachęcam do wpisywania w formularze fikcyjnych adresów email ;-) (inna sprawa, że to zmniejsza funkcjonalność Disqusa).

    Niemniej jest tu jeszcze jeden aspekt: jeśli ktoś zakłada konto na Disqus.com, to na pewno nie „u mnie”. To samo tyczy się komentarza ad-hoc, który też spoczywa na serwerze Disqusa. Mam wgląd w te adresy, aczkolwiek…

    Aczkolwiek szczerze mówiąc gdybym chciał sobie wyciągnąć adresy z formularzy-komentarzy, to chyba musiałbym je ręcznie przepisywać (tak mi się wydaje, możliwości eksportu nie widziałem). I dobrze ;)

  • b52t

    Skrzętnie korzystam z tej możliwości, podpowiedzianej na początku przeniesienia na nową stronę. Jest jak w niebie. ;-)

  • Niektóre serwisy już się nauczyły :)

    no.email.no.spam@no.problem już nie wszędzie wchodzi ;-)

  • b52t

    Inna sprawa, że ja też się mogę podpisać pod komentarzem jako B52. O! I teraz który jest który? ;-)