Konsekwencje braku informacji o podjętych próbach mediacji w pozwie

Zagadnięto mnie (chyba przez przypadek) o opinię na temat zmienionego ustawą z dnia 10 września 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów (Dz.U. z 2015 r. poz 1595) przepisu określającego treść pozwu (art. 187 par. 1 kpc).

Otóż od 1 stycznia 2016 r. każdy pozew powinien określać — oprócz tego co składa się na pismo procesowe (oznaczenie sądu i stron, podpis, sygnatura, żądanie, dowody, wnioski etc.) — informację o podjęciu próby mediacji lub załatwienia sporu poza sądem, a jeśli takich działań nie było — wyjaśnienie przyczyn niepodjęcia kroków w celu dogadania się z pozwanym (art. 187 par. 1 pkt 3 kpc).

art. 187 § 1 kpc
Pozew powinien czynić zadość warunkom pisma procesowego, a nadto zawierać:

3) informację, czy strony podjęły próbę mediacji lub innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, a w przypadku gdy takich prób nie podjęto, wyjaśnienie przyczyn ich niepodjęcia.

Zmiana jest oczywiście konsekwencją parcia na polubowne rozwiązywanie sporów (dodane dekadę temu „mediacja i postępowanie pojednawcze”, art. 183(1)-183(15) kpc niedostatecznie chyba spełniły pokładane nadzieje) — cel sam w sobie światły i doniosły, bo zawsze podpowiadam każdemu, kto mnie spyta: unikaj rozwiązywania problemów w sądzie jak tylko możesz.

Natomiast dłuższy czas będzie się pewnie ucierała praktyka dotycząca owego wymogu opisania w pozwie prób ugodowego załatwienia sporu. Słyszałem już nawet o wezwaniu strony, która nie wypełniła obowiązku określonego art. 187 par. 1 pkt 3 kpc, do jego poprawienia pod rygorem zwrotu pozwu (art. 130 par. 1 kpc) — zatem podanie informacji o mediacji byłoby warunkiem formalnym pisma — natomiast bez dwóch zdań warto mieć na uwadze (także znowelizowany) art. 103 par. 2 kpc, który obecnie pozwala sądowi obciążyć niesumiennego uczestnika procesu kosztami (nawet w przypadku wygranej sprawy).

art. 103 kpc
§ 1. Niezależnie od wyniku sprawy sąd może włożyć na stronę lub interwenienta obowiązek zwrotu kosztów, wywołanych ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym postępowaniem.
§ 2. Przepis § 1 dotyczy zwłaszcza kosztów powstałych wskutek uchylenia się od wyjaśnień lub złożenia wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenia lub opóźnionego powołania dowodów, a także oczywiście nieuzasadnionej odmowy poddania się mediacji.

Po nowelizacji jako przykład niesumienności lub niewłaściwości postępowania wskazuje się m.in. składanie wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajanie dowodów oraz oczywiście nieuzasadnioną odmowę poddania się mediacji (w podobnym duchu zmieniono art. 109 par. 2 kpc). Przepis ten oczywiście jest „obustronny”, tj. działać powinien zarówno przeciwko powodowi jak i przeciwko pozwanemu — ale jaka będzie praktyka, pewnie jeszcze troszkę poczekamy.

  • b52t

    Tak, ostatnio do pracy wpłynęło pismo z sądu wzywające do mediacji i grożące konsekwencjami. Trochę mnie to zdziwiło.
    A przecież większość przedsiębiorców mających jakiekolwiek pojęcie o dochodzeniu wierzytelności (lub to zlecający) najpierw wysyła wezwanie do zapłaty, a zatem robi podkładkę pod koszty, a to wezwanie jest jak znalazł pod dobrowolną- przymusową mediację.
    A jednak, kilka lat temu, w trakcie studiów, zainteresowałem się pozasądowym rozwiązywaniem sporów, nawet o tym myślałem jako sposób na kawałek chleba. Do tego tylko dodać znajomość z sądami (sędziami) i można by dzisiaj chleb z dobrej piekarni jeść.

  • Kiedyś wezwanie do zapłaty było warunkiem wydania nakazu, teraz już nie. Nie wiem jak to się kończyło później w odniesieniu do statusu „wygrał ale przegrał koszty”, niemniej straszenie mediacją — już mi się podoba :)

  • b52t

    Umówmy się, idea mediacji, a nawet przymuszania do niej może być dobra, bo (1) może być szybciej niż przed sądem (2) można rzeczywiście próbować się ułożyć, co (3) może się przełożyć na lepsze samopoczucie stron, ale muszą być spełnione pewne warunki (1) realna wola stron, bo jeśli jej nie będzie, to mediacja zostanie zerwana przez upór strony, (2) sami mediatorzy muszą być przygotowani, znać nie tylko sprawę, ale też specyfikę, bo niestety dzisiaj chyba nie tak łatwo – przynajmniej z tego co wiem we Wrocławiu – jest znaleźć dobrego mediatora.
    Sam traktuje wezwania i pisma przed sądowe jak próba załatwienia sprawy i nie ciągania się po sądach, ale też z drugiej strony jak wykazanie sądowy: próbowałem, nie angażować sądu, ale nie udało się.

  • Toteż i ja jestem wielkim (acz teoretycznym) zwolennikiem sądów polubownych, ugadzania się (ale i płacenia długów — za często dłużnicy uważają, że polubowne załatwienie sporu może oznaczać zgodę na nieuregulowanie *należności*).

    A jeśli się nie da, to najprostsze sprawy (wykroczeniówka, sprawy sąsiedzkie, roszczenia o drobne kwoty) powinny trafiać do „moich” sądów pokoju, gdzie szybko i sprawnie, bez szczególnych ceregieli, można by sprawę załatwić.

  • b52t

    „Sądy pokoju” w pierdołowatych sprawach to jak najbardziej słuszna idea, jak i mediacja, problem widzę w kłótliwej polskiej naturze. Tutaj każdy jak może to woli przykręcić śrubę, uprzykrzyć innym życie i pognębić, nawet jeśli koniec końców miałby stracić.

  • Ta natura to jest chyba mit-wytrych (a może sami byśmy tacy chcieli być?)… Rozsądny człowiek zawsze będzie wolał dojść do ładu na spokojnie; niespokojny nie, ale ten niepotrzebnie niespokojny kiedyś się przekona, że nie warto inaczej (a ten z głowy niespokojny nie zmieni się nigdy, ale wierzę, że nawet w depresyjnych Niederlandach tacy są).

  • b52t

    Chciałbym w to wierzyć. Chciałbym. Niestety, ale ludzie nie są aż tak racjonalni jak chciałby to widzieć mniej porywczej, stonowane i spokojne osoby. ;-)

  • mall

    Z mojego doświadczenia dominuje emocjonalne podejście do spraw. Jedna firma od 5 lat jest na nas obrażona bo kiedyś skutecznie i pozasądownie odzyskaliśmy należną zapłatę z ich spółki-córki. Inna już ze 3 lata jest obrażona bo … nie chcieliśmy wystawić faktury niezgodnej z rzeczywistością. :) Plus codzienne podejście do kwestii cen, terminów realizacji itp.: owszem konkret i logika ale zdominowana emocjami. Niestety ;/

  • (Bez złośliwości): podoba mi się, że zawsze to oni są nieogarnięci, nieugodowi, upierdliwi…

    A przecież jak ja bym takiemu zap…! to by się nie pozbierał!

    MSPANC :)

  • b52t

    Przecież to druga strona jest zawsze winna ;-)
    Ja, ja jestem otwarty, chętny na ugodę, ale nie z nimi, i nie mniej niż sam chcę.