Śmierć Jolanty Brzeskiej i proces o mural na ścianie kamienicy

Czy publikacja tekstu, w którym padają ostre i być może krzywdzące wypowiedzi — zarzuty związku ze śmiercią innej osoby — zawsze będzie stanowić naruszenie dóbr osobistych? Czy jednak czasem prasa może pozwolić sobie na więcej, w tym nawet na rozpowszechnianie opinii, które są nieprawdziwe — bez ryzyka odpowiedzialności prawnej? Jak ma się do tego realizacja społecznie uzasadnionych powinności przez dziennikarzy?

Na część z tych pytań postaram się odpowiedzieć w oparciu o głośną historię śmierci Jolanty Brzozowskiej, muralu na ścianie jednej z warszawskich kamienic — oraz procesu jaki osoba, której wizerunek utrwalono na tym muralu wytoczyła wydawcy (nieistniejącego już) tygodnika (bazując na wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 17 czerwca 2015 r., sygn. akt VI ACa 1047/14).

Sprawa miała następujący przebieg: kolekcjoner dzieł sztuki zażądał od wydawcy prasowego publikacji przeprosin oraz zapłaty 50 tys. zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Poszło o tekst, w którym powoda wiązano z głośną śmiercią Jolanty Brzeskiej, a w którym napisano o nim per „główny podejrzany, właściciel kilkudziesięciu kamienic, wielokrotnie nękający (…), do dziś rozwija swój biznes bez skrępowania, za cel obierając sobie kolejnych lokatorów” (w tekście omawiano też ten kontrowersyjny mural).

Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądanie — nakazał umieszczenie na łamach tygodnika stosownego oświadczenia oraz zasądził zadośćuczynienie w wysokości 25 tys. złotych — ponieważ przypisywanie powodowi udziału w śmierci i zbezczeszczenia zwłok ofiary naruszało jego dobra osobiste, zaś wizerunek opublikowano bez jego zgody. Strona pozwana nie wykazała żadnych związków powoda ze śmiercią Jolanty Brzeskiej, zaś informacja, iż otacza się on „wygolonymi ochroniarzami” ma sugerować wspieranie się środowiskami przestępczymi. Dziennikarz nie może zwolnić się z odpowiedzialności za takie stwierdzenia, nawet jeśli jest to wyłącznie przytoczenie wypowiedzi innych osób — jego obowiązkiem jest weryfikacja uzyskanych informacji, natomiast poglądy autorów muralu, którzy są zaangażowani w konflikty między lokatorami a kamienicznikami, nie są dostatecznie wiarygodne („ograniczenie się autora artykułu do bezkrytycznego przytoczenia zarzutów osób negatywnie nastawionych do powoda, uznać zatem należy za rażące naruszenie elementarnych reguł staranności i rzetelności dziennikarskiej”).

Co do naruszenia praw do wizerunku powoda sąd przyjął, że powód nie jest osobą powszechnie znaną, zatem publikacja jego wizerunku (w dodatku z tekstem sugerującym działania kryminalne — chodzi o podpis pod muralem) w ogólnopolskim tygodniku naruszyła prawa do wizerunku.

Odmiennie spór ocenił sąd II instancji. Owszem, posłużenie się przez dziennikarza w artykule wypowiedzią innej osoby samo przez się nie zwalnia autora z odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych (por. Podanie źródła informacji opublikowanej przez dziennikarza jako przesłanka uchylenia bezprawności) — ale zwalnia z tej odpowiedzialności działanie podjęte w ochronie uzasadnionego interesu społecznego. W takim przypadku nawet wypowiedź pejoratywna, o zabarwieniu krytycznym, nie będzie miała charakteru bezprawnego — nawet jeśli jej treść narusza dobra osobiste.
Podstawowym zadaniem prasy jest informowanie obywateli o wszystkich istotnych zdarzeniach dotyczących życia publicznego i społecznego. Uprawnienie to pozwala także na publikację wypowiedzi krytycznych i bulwersujących, o ile kontekst i cel wypowiedzi stanowi realizację obowiązków prasy, nie zmierzając przy tym do pokrzywdzenia osoby, której działania są przedmiotem debaty. Śmierć znanej działaczki ruchu lokatorskiego, która w dodatku była skonfliktowana z powodem, jest takim zdarzeniem — uzasadnia ona zatem oddalenie zarzutu naruszenia dóbr osobistych.

Skoro zatem tekst dotyczył pojawienia się muralu na ścianie kamienicy oraz motywów kierujących autorami obrazu — którzy uważają, że powód ma związek z tragiczną śmiercią Jolanty Brzeskiej — to prasa ma prawo o tym napisać, zwłaszcza, że w tekście jest przywołane zdanie, iż „policja nie ma podejrzanych ani motywu świadczącego o jej zabójstwie”. Zatem także publikacja tekstu poświęconego zabójstwu oraz powstaniu muralu, o ile treść i forma tekstu nie wskazuje na stawianie zarzutu przez autora artykułu, nie narusza dóbr osobistych powoda. (Spór nie dotyczy także kategorii prawda-fałsz, ponieważ tekst sprowadza się do publikacji opinii pewnych osób — opinie takie nie są weryfikowalne z punktu widzenia prawdziwości lub nieprawdziwości.)

Wobec powyższego zdaniem sądu II instancji nie można dziennikarzowi postawić zarzutu niedochowania należytej staranności — zrelacjonowanie zdarzeń nie wymaga od prasy weryfikacji stawianych przez inne osoby zarzutów.

Nie stanowi także naruszenia prawa do wizerunku powoda publikacja fotografii prezentującej namalowany na murze kamienicy obraz prezentujący wystylizowaną osobę powoda. Ilustrujące zdjęcie prezentuje szeroką perspektywę, wraz z budynkiem, fragmentem ulicy — zaś publikacja wizerunku będącego częścią większej całości nie narusza art. 81 pr.aut.

  • Mike

    Mnie raczej dalej niż bliżej do owej pani, niemniej jednak sąd wykazał zdrowy rozsądek. Tym bardziej, że nawet bez dowodów zasada przyczynowości działa. Więc imho ten to zrobił kto na tym skorzystał, a że nie zostawił śladów…

  • b52t

    Temat tej śmierci jest w sumie dość niszowy, jak i niszowy jest ruch lokatorski (wiadomo czyj brat jest najbardziej znanym jego przedstawicielem, ale to wciąż jest niszowe środowisko).
    A co do sprawy: nic tylko zgodzić się z sądem – trzeba czytać całość artykułu, a nie fragmenty i na nich budować swoje powództwa (treść pozwu).

  • Na szczęście jeszcze (?) brak dowodów nie jest dowodem ;-) — ale na takie samo szczęście można informować o różnych zdarzeniach, nawet jeśli wydają się one kontrowersyjne lub rażące dla niektórych osób…