Sprostowanie sugestii wyrażonych w artykule prasowym

A skoro wczoraj rano było o tym, że nie można liczyć na sprostowanie cytowanych zeznań ze śledztwa, to dziś będzie o tym, że jednak można — jeśli w artykule padają sugestie dotyczące osoby żądającej sprostowania. Na podstawie kolejnego (tezowanego, aczkolwiek po lekturze uzasadnienia nie bardzo wiem do czego odnosi się teza) wyroku dotyczącego M.F. oraz jego udziału w aferze podsłuchowej.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 lutego 2016 r. (sygn. akt I ACa 2160/15), teza
Niezależnie bowiem od nieco niefortunnego ustawowego sformułowania prawa powoda jako prawa do „sprostowania”, sprostowanie to dotyczy stanowiska powoda odnoszącego się do faktów zawartych w spornym artykule, a nie stanowiska redaktora naczelnego. Autorem sprostowania nie jest autor artykułu czy też redaktor naczelny, lecz osoba, której dotyczył sporny materiał prasowy, a więc w tym wypadku powód. Dlatego też konieczne jest zamieszczenie podpisu „M.F.” pod treścią sprostowania tak, aby identyfikował on autora sprostowania i nie wprowadzał w błąd czytelników, w szczególności co do tego, że sprostowanie pochodzi od redakcji czy też od dziennikarza.

Orzeczenie wydano w następujących okolicznościach: znany już P.T. Czytelnikom M.F. wniósł o nakazanie redaktorowi naczelnemu T.S. opublikowania sprostowania („nieprawdziwe są sugestie podane (…), że M.F. pozyskiwał nagrania rozmów gości restauracji, a następnie przekazał te nagrania dziennikarzom. M.F. nie miał związku ani z nabyciem tych nagrań, ani z ich upublicznieniem. M.F. nie posiadał w/w nagrań, nie przekazał ich więc dziennikarzom”).

Pozwany domagał się oddalenia powództwa: jego zdaniem artykuł będący przedmiotem sprostowania zawierał relacje z czynności podjętych przez organy ścigania w aferze podsłuchowej i nie zawierały żadnych sugestii pod adresem M.F. Gdyby bowiem już publikowanie relacji o faktach (działaniach śledczych) miało suponować rzeczy, o których mowa w sprostowaniu, prowadziłoby to do skutku w postaci niemożności informowania opinii publicznej o działaniach organów — lub przyjęcia, że instytucja sprostowania jest także narzędziem polemiki z ustaleniami postępowań przygotowawczych. Zdaniem T.S. sprostowanie byłoby uzasadnione wyłącznie w przypadku wyrażenia w tekście sugestii, że M.F. jest winny przestępstw, a poza tym powód nie wskazał konkretnych fragmentów tekstów, do których odnosi się sprostowanie.

Zdaniem sądu żądanie powoda było uzasadnione: niezależnie od tego, że sprostowanie nie musi opisywać prawdy materialnej, lecz może służyć wyłącznie przedstawieniu subiektywnego stanowiska osoby zainteresowanej — prawo do żądania publikacji sprostowania przysługuje także w odniesieniu do wyrażonych w tekście sugestii, iż to M.F. miał pozyskiwać nagrania gości restauracji i je ujawnić. Takie sugestie w tekście się pojawiały („taśmy mogły trafić do M.F.”, Jaki motyw mógł mieć M.F. w przekazaniu nagrań mediom?”, „nie jesteśmy jednak w stanie ustalić, czy publikacja taśm jest pomysłem M. F. na uratowanie biznesu czy elementem większej operacji służb specjalnych”) — nie jest zatem prawdą, iżby tekst stanowił wyłącznie relację z postępowania prowadzonego przez organy ścigania.

Gdyby autor artykułu ograniczył się do przekazania informacji ze śledztwa, M.F. mógłby podjąć polemikę z tym faktem (warto przypomnieć: z faktem, że zeznania miały miejsce, nie z informacjami podanymi przez przesłuchiwanych świadków) — natomiast dodanie odredakcyjnych sugestii zmienia postać rzeczy.

Co więcej w postępowaniu dotyczącym odmowy publikacji sprostowania sąd nie ma obowiązku sprawdzać czy powód rzeczywiście zlecał podsłuchiwanie polityków w restauracji i czy przekazał nagrania dziennikarzom czy też treść sprostowania nie odpowiada prawdzie. Sprostowanie nie służy rozstrzyganiu o prawdzie materialnej, zatem ani redaktor naczelny ani sąd nie mają prawa ani badać prawdziwości i ścisłości sformułowań wyrażonych w sprostowaniu, ani też ingerować w jego treść.

Q.E.D.