Stary portfel *starego* Alpinusa w teście trzynastoletnim

Skoro nie jest chyba obciachem mieć i chwalić się starym scyzorykiem (Victorinox Picknicker — test 20-letni szwajcarskiego scyzoryka) — czas chyba przetestować tolerancję P.T. Czytelników na test jeszcze jednego przedmiotu, który nie został wprawdzie wyprodukowany w mrocznym wieku dwudziestym, lecz na początku mroczniejszego stulecia obecnego.

Mam na myśli mój stary portfel marki Alpinus, który kupiłem w okolicach 2003 roku, w ramach ówczesnej promocji-współpracy tamtego Alpinusa (wiodącego producenta sprzętu górskiego, jeszcze z serwisem w domenie alpinus.com) oraz tamtego mBanku (wciąż przebijającego się do świadomości klientów, bardzo innowacyjnego banku internetowego).


portfel alpinus victorinox picknicker

Dwóch żwawych młodzieńców: scyzoryk Victorinox Picknicker (l. 20) i portfel Alpinus (l. 13). Wybory innych czasów, chciałoby się rzec (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dla objaśnienia: daty na 100% pewien nie jestem, w sieci znalazłem tylko informację o wspólnej kolekcji odzieży mBanku i Alpinusa wypuszczonej w 2003 r. — „mBank wspólnie z Piotrem Pustelnikiem oraz firmą Alpinus wprowadzają nową kolekcję odzieży outdoorowej, która jest dostępna dla Klientów mBanku z 20% rabatem”. Z odzieży pamiętam tylko czapkę, ale do dziś ostał mi się tylko ów portfel.


portfel alpinus test

W tym portfelu śmiało można przenosić nawet grubą kasę — w tajnym schowku utarg z haraczu, w zewnętrznej zaskórniaki na drobne wydatki. Zmieści się prawie wszystko (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Co o nim? Ano właściwie nic, bo portfel jak portfel i nawet napis Alpinus chyba dziś nie znaczy już tyle, co wówczas.
Garść współczesnej historii biznesu: po latach świetności okazało się, że właściciele przeinwestowali na kredyt: Alpinus upadł, znak towarowy kupił Euromark i dołożył go do swej palety jako Campus dla bogatych. Jednak kilka lat temu upadł także Euromark; dziś alpinus.pl to jakiś portal górski (tyle dobrego, że z Chorzowa) i parę wymierających znaków towarowych: por. ALPINUS i ALPINUS. Twórcy tamtego Alpinusa, po epizodzie z marką Alpin’s, założyli firmę HiMountain — ta jednak po tragicznej śmierci Artura Hajzera i HiM wydaje się zanikać…)


portfel alpinus test

To jest naprawdę kawał portfela: składany na trzy, dwie olbrzymie przegródki na banknoty (jedna zapinana na zamek błyskawiczny), trzy duże schowki… i tylko dwie (znak czasów) kieszonki na karty. PS monety na zdjęciu do podpucha: jeśli ktoś mi powie, że niehigieniczne są psy, spytam — gdzie byłeś kiedy brudziły się pieniądze? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Co zatem może wyróżniać tak stary portfel, iż jest (?) sens poświęcić mu osobny artykuł w czasopiśmie Lege Artis (choćby i w weekendowej rubryce)? Ano są pewne cechy, które czynią go dziś wyjątkowym:

  • po pierwsze solidność: mój portfel od Alpinusa został uszyty z Cordury — tkaniny, która jeszcze dekadę z okładem temu uważana była za jedynie słuszną opcję do produkcji solidnych plecaków — a i na solidne portfele jej nie skąpiono. Dzięki temu nie dość, że nie ima się go czas, to zapewnia pewną dozę wodoodporności (i nie tylko);
  • po drugie pewna doza oldskólowości: widać, że portfel pochodzi z czasów, kiedy karty płatnicze nie zdążyły się jeszcze upowszechnić. Hint: w tym egzemplarzu znajdziecie tylko 2 (dwie) kieszonki na karty, które w dodatku są tak głębokie, że… karty nikną w ich czeluściach! Przyznam, że czasem mnie to rozwiązanie denerwuje — ale z drugiej strony doceniam fakt, że portfel nie chwali się tym, co w nim schowam.

portfel alpinus test

Wewnętrzna część portfela została wykonana z materiału, który nawet wizualnie jest bardzo solidny; jakby zostało po szyciu kamizelek taktycznych, więc wzięli na portfele (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Poza tym rozmiar: do kieszonki z plastikową szybką na luzie zmieszczę dowód rejestracyjny w etui, do trzech innych przegródek całą resztę (dowód osobisty, prawo jazdy, kartę rabatową do sklepu Społem, etc.). Dwie olbrzymie kieszenie na banknoty (jedna chroniona zamkiem błyskawicznym) plus przyczajona kieszonka na bilon (noszę tam mojego pendraczka) — właściwie to chyba bliżej mu do przybornika rowerowego niż przyzwoitego portfela…

…a tak naprawdę do środka wejdzie prawie wszystko: zdarza się, że wsuwam do niego scyzoryk, często przechowuję w nim kolejne pióro (test wkrótce), czasem jeszcze jakieś rupiecie (nie, nie noszę tego wszystkiego na raz, po prostu zdarza mi się). Próbowałem (i próbuję — ten portfel rotuje z dwoma innymi) innych rozwiązań, jednak nieodmiennie jestem przekonany, że czasem nie da się inaczej.

A na zakończenie, proszę nie mylić: portfel był później sprzedawany pod marką HiMountain (model Cashier), w którym ilość przegródek na kartę cudownie się rozmnożyła — ale mam wrażenie, że wykonany był już z innej tkaniny, no i estetyka już nie ta sama…

  • fisz

    To na rowery są już dowody? Chyba coś mnie ominęło :)

  • Dowód rejestracyjny na rower? A tak to można (między wersami) odczytać? ;-)

  • b52t

    Nie, nie można. ;-)
    Rzeczywiście wskazany portfel HiMountain to nie ta estetyka. Za dużo log, za dużo.

  • Zgadzam się plus wymiary tego największego czynią z niego nie portfel a jakiś hmm podręczny neseser.

  • Fajnie masz Olgierd z tym portfelem i zwłaszcza scyzorykiem.
    Ja ciągle używam swojego starego tela, bo jest nie do zajechania plus ładnie foci.

    Zresztą niedawno czytałem o poszukiwaniu jakiegoś starego telefonu z pełną klawiaturą.
    Nie smartfona. Sprawdziłem sobie ten sprzęt (nie pamiętam teraz) i po lekturze opisu tego telefonu w ogóle się nie dziwię poszukującemu. Zero zbędnych gadżetów, pełna klawiatura, trzymająca bateria itp.

  • b52t

    No cóż, skoro dzisiaj nawet i panowie często noszą torebki na swoje gadżety elektroniczne, telefony wielkości niegdysiejszych PDA, tablety i inne elekotro-gadżety, inni zaś kołczany prawilności, to powiększanie się męskich portfeli nie dziwi.

  • Mój *smartfon* ma już prawie 4,5 roku i jakoś daje radę (troszkę już bokami, ale zawsze). Zatem nieco między bajki wkładam opowieści o wyjątkowej słabiźnie tego sprzętu — myślę, że teorie te rozpowszechniają potrzebujący motywacji do zakupu czegoś nowego.

    (Inna sprawa, że jakoś na jesień będę kupował coś nowego ;-)

  • Mnie rozmiar tego portfela w ogóle (na co dzień) nie przeszkadza, po prostu rzadko noszę go w kieszeni.

    A jeśli już naprawdę potrzebuję czegoś dyskretniejszego, to wolę najpotrzebniejsze rzeczy przełożyć do innego egzemplarza i w ten sposób wyruszyć w drogę :)

  • b52t

    Akurat do pewnego stopnia wielkość portfela może mieć swoje uzasadnienie – ot choćby, żeby zmieścił się dowód rejestracyjny.

  • Nie chodzi mi o to, że smartfony to słaby sprzęt. Bardziej chodzi o ich niekoniecznie wysoką użyteczność. Poza tym jaki to masz „smartfon”?

  • Stary i średni, dość kiepski nawet jak na lata nowości :) Z potłuczoną szybką, wgranym Cyanogenem; właściwie odpad — ale jakoś nie mam parcia na żadne świecidełka ;-)

    Użyteczność… to zależy co komu potrzebne, ale raz na miesiąc nawigacja się przydaje (nie jestem przedstawicielem handlowym, nie potrzebuję dedykowanego urządzenia), dwa razy w tygodniu sprawdzenie ad hoc czegoś w sieci. GPS czasem w górach może się przydać, aczkolwiek aplikacje pod OSM chyba słabo fungują na takim rupieciu…