Obowiązkowe szczepienie psów przeciwko wściekliźnie

A skoro w sobotę były testowane adresówki dla psa — gwoli przypomnienia, że za brak adresówki u puszczonego psa można zarobić mandat — to w poniedziałek rzut oka na kalendarz, a ponieważ niedługo minie rok odkąd zawitała do nas Kuata, będzie o tym z czego wynika obowiązkowe szczepienie psów przeciwko wściekliźnie — oraz że uchylanie się od szczepienia psów przeciwko wściekliźnie jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny.


szczepienie psów przeciwko wściekliźnie

Zdjęcie czysto ilustracyjne. Kuata szczepi się zawsze w maju (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz.U. z 2014 r. poz. 1539) każdy przewodnik ma obowiązek cyklicznego szczepienia psa na wściekliznę — co roku, przy czym pierwsze szczepienie należy wykonać w ciągu 30 dni od ukończenia przez zwierzaka 3 miesiąca życia.

Psa szczepimy u weterynarza, który ma obowiązek wydać zaświadczenie lub dokonać wpisu do psiego paszportu; co ciekawe informacja o zaszczepieniu psa idzie też do powiatowego lekarza weterynarii — ciekawe czy ktoś to analizuje? — jeszcze lepsze, że wydane przez Ministra Rolnictwa rozporządzenie z 2005 r. reguluje maksymalne wynagrodzenie weterynarza za takie szczepienie — jest to 15 złotych (nie mylić z całym kosztem imprezy).

art. 56 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt
1. Psy powyżej 3 miesiąca życia na obszarze całego kraju oraz lisy wolno żyjące na obszarach określonych przez ministra właściwego do spraw rolnictwa podlegają obowiązkowemu ochronnemu szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
2. Posiadacze psów są obowiązani zaszczepić psy przeciwko wściekliźnie w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez psa 3 miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia.
3. Szczepień psów przeciwko wściekliźnie dokonują lekarze weterynarii świadczący usługi weterynaryjne w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt.
4. Psy poddane szczepieniu podlegają wpisowi do rejestru prowadzonego przez lekarzy weterynarii, o których mowa w ust. 3. Po przeprowadzeniu szczepienia posiadaczowi psa wydaje się zaświadczenie lub dokonuje się wpisu w paszporcie, o którym mowa w art. 24e ust. 2.
4a. Dane z rejestru, o którym mowa w ust. 4, dotyczące szczepień przeprowadzonych w danym miesiącu są przekazywane powiatowemu lekarzowi weterynarii właściwemu ze względu na miejsce położenia zakładu leczniczego dla zwierząt, do 15 dnia następnego miesiąca. (…)

A jeśli niektórzy uważają, że nie powinno być obowiązku bez sankcji — tym razem strzał w dziesiątkę: uchylanie się od obowiązkowego szczepienia psa na wściekliznę jest wykroczeniem i podlega grzywnie (czyli aż do 5000 złotych, por. art. 24 par. 1 kw).

art. 85 ust. 1a ustawy o ochronie zdrowia zwierząt
Kto uchyla się od obowiązku ochronnego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie, a w przypadku wprowadzenia obowiązku ochronnego szczepienia kotów przeciwko wściekliźnie — od tego obowiązku
— podlega karze grzywny.

Nic dodać, nic ująć. Wścieklizna to bardzo niebezpieczna choroba, lepiej jej zapobiegać niż leczyć.

  • ajax

    „Wścieklizna to bardzo niebezpieczna choroba, lepiej jej zapobiegać niż leczyć”

    Wścieklizna jako choroba znana jest od tysięcy lat. Do ostatnich lat uznawano śmiertelność wścieklizny jako 100%. W czasie ostatnich 10 lat zostały opisane (a przynajmniej ja nie spotkałem więcej) 2 (słownie DWA) przypadki przeżycia wścieklizny w skali całej Ziemi.
    Wynika stąd, że praktycznie skutecznego leczenia NIE MA!. Tym samym nadal należy stwierdzić, że zapobieganie jest jedynym rozsądnym postępowaniem. Już dla przypomnienia. W Europie wściekliznę rzadko przenoszą psy i koty, najczęściej lisy, dość często wiewiórki, nietoperze (Batman rulez), sarny, niekiedy borsuki, szopy i jenoty, rzadko wilki i niedźwiedzie. Choć nosicielem może być właściwie każdy ssak z człowiekiem włącznie. Infekcja tylko przez kontakt bezpośredni, zwykle ze zranieniem. Dlatego nie należy lekceważyć ekspozycji. Na całe szczęście zarówno zakaźność jest nieduża jak i nosiciel często pada inaczej byłaby gorsza od eboli (długi okres wylęgania i nosicielstwa).
    P.S. obecnie dostępne szczepionki są zdecydowanie bezpieczniejsze od tych dostępnych jeszcze kilkanaście lat temu i w RP są niepłatne.
    A tak zupełnie na marginesie – tężec jest niewiele lepszy – śmiertelność obecnie nie mniejsza od 30%. Za czasów naszych dziadków ponad 75%. Szczepionki nie są drogie (kosz pełnego cyklu poniżej 100 PLN), są bezpieczne i powszechnie dostępne. Może warto się zaszczepić? Odporność na dobrych kilka lat, potem tylko dawka przypominająca

  • Tomek
  • Kurczę, myślałem, że z tego jakoś da się wywinąć… pewnie pamiętając o tej „serii bolesnych zastrzyków” źle to zinterpretowałem.

  • ajax

    No jakieś szanse miałbyś.Wg WHO ilość zgonów spowodowanych wścieklizną rocznie jest oceniana na 50-70 tysięcy (1-2 miasta powiatowe i to wcale niemałe). Przy takiej przeżywalności po zachorowaniu miałbyś w korzystnym rokowaniu ok 0,00004% szans na przeżycie. W gorszym niespełna 0,00003%. Różnica raczej niewielka. Ta „seria bolesnych zastrzyków” to raczej dorobiona do faktów historia nastawiona na wzbudzenie wyrzutów sumienia i zgłoszenie się właściciela pieska w celu badania. Co prawda nie miałem podawanej ale znając parametry szczepionki uważam, ze boleśniejsza jest penicylina. Natomiast mogą być odczyny poszczepienne. Też nieprzyjemne, niekiedy (na szczęście rzadko) też mogące doprowadzić do zgonu obecnie niespełna 5 zgonów na 2 miliony „szczepionych”. Dlaczego w nawiasie – bowiem to nie jest typowa szczepionka, lecz specyficzna immunoglobulina – tzw uodpornienie bierne u osób pokąsanych – nie ma czasu na uzyskanie odporności czynnej zyskiwanej po szczepieniu gdy organizm sam produkuje przeciwciała. To „szczepienie” to po prostu gotowy zespół przeciwciał i trzeba podać go tyle, aby związać (fachowo – unieczynnić) całego wirusa. A że to obce białko, to pewne ryzyko jest – właśnie te 2.5 zgonu na milion (0,000002%). Oceń sam czy warto ;-), bo liczby nie kłamią
    Od lat twierdziłem, że dyskutować to można z ludźmi, a z liczbami się nie da. 2+2=4 choćbyś na głowie stawał, chodził na rzęsach i uszami klaskał

  • Owa rzadkość przenoszenia wścieklizny przez wilki i niedźwiedzie może wynikać z tego, że niezbyt często zdarza się by osoba, która miała kontakt z takimi zwierzętami kontakt taki przeżyła (w szczególności taki, który naraża na zakażenie). :)

  • ajax

    Z pewnością to też ma znaczenie, choć pisząc wcześniej opierałem się na danych z badań weterynaryjnych o częstości nosicielstwa.