Odpowiedzialność za wu!g@r&$My w języku angielskim

A teraz coś z nieco innej beczki: czy osoba wypisująca wulgaryzmy w języku angielskim nie będzie ponosić odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych, zwłaszcza, jeśli wu!g@r&$My te jakoś z@n0n!mizuj3? I druga sprawa: chociaż wiadomo, że co do zasady wizerunek podlega ochronie przed jego rozpowszechnianiem (art. 81 pr.aut.), to może jednak czasem się okazać, że także utrwalanie wizerunku osób może oznaczać bezprawne naruszenie dóbr osobistych? (na podstawie  wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 24 lutego 2016 r., sygn. akt I ACa 1630/15).

Sprawy miały przebieg następujący: natarczywy ex-partner kobiety, lata po rozstaniu, w ramach „załatwiania spraw”, nachodził ją w jej nowym domu, kilkakrotnie rejestrując wizytę i spotkania z mężem kobiety kamerką — i rozpowszechniając filmiki w portalu internetowym wraz z żenującymi komentarzami. Kobieta zdecydowała się na wniesienie pozwu o ochronę dóbr osobistych — o zakazanie „nielegalnego utrwalania, przekształcania i rozpowszechniania za pomocą środków masowego przekazu wizerunku powódki, jej córek, męża oraz matki, w postaci wykonywanych przez pozwanego bez zgody osób nagrywanych filmów wideo, nagrań audio i zdjęć, zakazanie pozwanemu nielegalnego rozpowszechniania obelżywych i znieważających postów w portalach internetowych” oraz o przeprosiny.

Sąd I instancji uznał, że pozwany mężczyzna naruszył takie dobra osobiste powódki i jej rodziny jak prawo do prywatności, ochrony wizerunku, nietykalności mieszkania, ochrony relacji rodzinnych, czci i poczucia bezpieczeństwa. Przemawia za tym fakt wielokrotnego nagrywania rodziny kobiety w jej relacjach prywatnych, wbrew prośbom o zaprzestanie rejestracji, co powodowało stres i utratę poczucia bezpieczeństwa u tych osób, zaś upublicznienie filmów w internecie, niezależnie od intencji, stanowiło dodatkowe naruszenie dóbr osobistych. Nie ma przy tym znaczenia, że pozwany używał słów wulgarnych w języku angielskim (które zresztą jest wieloznaczne i nie każde znaczenie ma charakter naruszający godność), a także, że w wpisywanych komentarzach zastępował niektóre litery wyrazów znakami (wi@d0!% o co chodzi).

art. 24 § 1 kc  Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. (…)

Od takiego wyroku apelował pozwany (argumentując m.in. tym, że rejestrował spotkania w celu wykazania, że ma utrudniane kontakty z córką) — częściowo skutecznie. Sąd II instancji uznał m.in., że powódka nie może żądać ochrony dla innych osób, nawet jeśli są to członkowie jej rodziny (mąż, matka, dzieci), albowiem chociaż art. 24 kc może chronić takie dobro osobiste jak relacje rodzinne i więź emocjonalną między ludźmi, to jednak adresat wypowiedzi jest legitymowany do wystąpienia z ochroną przed takimi działaniami. Stąd też kobieta nie była legitymowana czynnie do wystąpienia z żądaniem ochrony wizerunku osób bliskich (art. 24 par. 1 kc mówi, iż z ochrony może skorzystać „ten czyje dobro zostało zagrożone”). A skoro działania pozwanego nie zaburzyły relacji powódki z jej rodziną, to sąd I instancji nie mógł przyznać samoistnie ochrony tamtym osobom.

Stąd też wyrok został zmieniony w ten sposób, że:

  • zakazuje pozwanemu utrwalania, przekształcania i rozpowszechniania za pomocą środków masowego przekazu, w tym za pomocą portalu wizerunku powódki w postaci wykonanych przez pozwanego bez jej zgody nagrywanych filmów wideo, nagrań audio i zdjęć fotograficznych;
  • zakazuje pozwanemu rozpowszechniania obelżywych i znieważających wpisów w portalach internetowych pod adresem powódki i określania jej mianem [tu zanonimizowane i wieloznaczne słowo w języku angielskim];
  • zobowiązuje pozwanego do przeproszenia powódki poprzez wystosowanie do niej pisma zawierającego przeprosiny o treści: „Składam niniejszym przeprosiny z powodu dopuszczania się przeze mnie naruszania prywatności poprzez nieuprawnione utrwalanie, przekształcanie i rozpowszechnianie filmów z jej udziałem za pomocą środków masowego przekazu oraz za nazwanie [słowem wieloznacznym] w języku angielskim w portalu internetowym”.
  • gość

    A jak to jest z puszczaniem w radio piosenek po angielsku w których występują wulgaryzmy?
    Parokrotnie doświadczyłem tego słuchając żółtej stacji z Krakowa i szczerze mówiąć trochę mnie to uraziło, bo co drugie czy trzecie słowo tej piosenki było wulgarne.

  • b52t

    Tuszę, że nie chodzi o tę piosenkę:
    http://www.youtube.com/watch?v=6-kjUWcr7d4

    ;-)

  • b52t

    Wszystko jest jakby w porządku z tym wyrokiem. Granice dość jasno naznaczone.

    Reszta wskazanych w pozwie osób niby mogła się przyłączyć do sprawy, o ile istotnie ich również dotyczyły naruszenia dóbr osobistych. Choć tutaj, niejako pod prąd temu poglądowi stoi wyrok również krakowskiego sądu (www.rmf24.pl/fakty/polska/news-polskie-obozy-zaglady-w-niemieckiej-telewizji-sad-oddalil-po,nId,2190852); i to z tą różnicą, że krąg osób był nieoznaczony, choć i stan faktyczny swoje zrobił.

    Element praktyczny: jeśli pozwany będzie chciał, to przy pomocy nowinek (no może nie, aż tak nowinkowych) będzie mógł utrwalać spotkania z powódką, wszak nie musi świecić swoim tabletem, szmartfonem – są mikrokamery, poręczne zestawy do rejestracji dźwięku. Byleby tylko nie ujawniał się z tym, że to robi.

  • Raczej nijak — bo nawet jeśli kogoś tam obrażają, to co najwyżej ten obrażany może mieć pretensje do artysty (co zawsze jest zabawne, ale czasem się udaje).

  • Mike

    sugeruję zmienić stację?