Czy klauzula rebus sic stantibus pozwala podważyć wzrost kursu franka?

Po wybuchu „afery frankowej” nie raz słyszałem, że pokrzywdzeni kredytobiorcy mają prawo zażądać zmiany warunków umowy powołując się na klauzulę rebus sic stantibus. Coś mi mówi, że Brexit i tąpnięcie na walutach może skończyć się falą podobnych porad.

No dobra, dziś czas na dość świeże orzeczenie, które podpowie nam na ile zdaniem sądów klauzula rebus sic stantibus może być dobrym sposobem na wzrost kursu franka.


rebus sic stantibus wzrost kursu franka

Za pieniądze z kredytu zbudować wehikuł czasu, cofnąć się do 1993 r., kupić wagon franków po 1,06 zł, wrócić do dziś — spłacić kredyt, obłowić się!


wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 16 marca 2016 r. (I ACa 1362/15)
Klauzula rebus sic stantibus znajduje zastosowanie tylko wtedy, gdy strony nie mogły przewidzieć omawianej nadzwyczajnej zmiany stosunków. Nie może zatem skutecznie powoływać się na art. 357(1) § 1 kc strona, która przy dołożeniu należytej staranności mogła dowiedzieć się o wysokim prawdopodobieństwie zdarzeń, które w normalnych okolicznościach byłyby uznawane za nadzwyczajne; poprzestanie na literalnej interpretacji tego artykułu prowadziłoby do tolerowania niestaranności.

Klient wziął kredyt hipoteczny na zbudowanie domu letniskowego mieszkalnego (211 tys. CHF) na okres od 2007 do 2042 roku. W dniu zawarcia umowy kredytowej (2007 r.) stawka referencyjna LIBOR wynosiła 2,745% a marża banku 1,40%. Kredytobiorca oświadczył, że został poinformowany o ryzyku zmiany kursów waluty, o ryzyku stopy procentowej polegającym na wzroście raty spłaty przy wzroście stawki referencyjnej — a także że ponosi to ryzyko w całości. Bank proponował mu także kredyt w złotówkach oraz kredyt denominowany we frankach.

A później wszystko poszło znacznie gorzej: pogorszyły się wyniki prowadzonej przez kredytobiorcę działalności gospodarczej, zatem w 2012 r. klient aneksował umowę (prolongując spłatę, zmniejszając oprocentowanie), zaś kurs franka szybował — od 2,19 zł w dniu zawarcia umowy, poprzez 3,41 zł w dniu wytoczenia powództwa aż do 4,03 zł w dniu zamknięcia rozprawy. Bank wypowiedział umowę, wystawił BTE, rozpoczął egzekucję.

Klient zaś wystąpił przeciwko bankowi z powództwem o oznaczenie nowego sposobu wykonania zobowiązania pieniężnego — „w ten sposób, iż powód będzie zobowiązany do zapłaty na rzecz pozwanego pozostałej do spłaty kwoty kredytu w walucie polskiej obliczonej wg kursu franka szwajcarskiego obowiązującego w dacie zawarcia umowy w 360 miesięcznych ratach”.

art. 357(1) kc
Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo w całości: niezależnie od tego, iż zobowiązania wynikające z kredytów indeksowanych w walucie obcej mogą podlegać ocenie przez pryzmat klauzuli rebus sic stantibus (art. 357(1) kc), nie może to zwalniać klientów od ponoszenia przez uczestników obrotu zwykłego ryzyka kontraktowego. Skoro bank informował kredytobiorcę o ryzyku walutowym, ten jednak ocenił, że kredyt indeksowany w CHF jest dlań korzystniejszy, to przyjął na siebie ryzyko walutowe. Co więcej klient miał możliwość przewalutowania kredytu, z czego nie skorzystał, zaś problemy ze spłatą kredytu związane były nie tylko ze zmianami kursu franka, ale i pogorszeniem wyników prowadzonej działalności gospodarczej (w ten sposób powód uzasadniał bankowi konieczność podpisania aneksu do umowy kredytowej).

Oznacza to, że nie doszło do nadzwyczajnej zmiany stosunków w rozumieniu art. 357(1) kc — między zawarciem aneksu kredytowego a zamknięciem rozprawy kurs franka wzrósł o 13%. Powód nie może natomiast próbować podważać w ten sposób skutków zmian kursowych od 2007 r., skoro w późniejszym okresie umowa była aneksowana (trzykrotne obniżenie oprocentowania w sposób znaczący zrekompensowało wzrost kursu waluty). Zawarcie aneksu ma na celu dostosowanie warunków kredytu do pogorszonych możliwości kredytobiorcy, natomiast po aneksie nie zaszły już żadne okoliczności będące podstawą tezy o nadzwyczajnej zmiany stosunków w rozmiarze i rodzaju uzasadniającym ingerencję w treść umowy między bankiem a klientem.

Wynikający z kryzysu gospodarczego wzrost kursu franka szwajcarskiego, wynoszący wg twierdzeń strony powodowej ok. 70%, nie może być uznany za nadzwyczajną zmianę stosunków (…) nawet sięgający 70% wzrost kursu franka szwajcarskiego stanowi sytuację objętą zwykłym ryzykiem umownym w przypadku zawierania kredytów denominowanych w walucie obcej. Istotne znaczenie odgrywa rodzaj zawartej umowy; nie może budzić wątpliwości, iż z samej istoty umowy kredytu denominowanego w walucie obcej i zaciągniętego na 35 lat wynika znaczne, aczkolwiek typowe dla tego rodzaju umów, ryzyko kontraktowe. 

Sąd wskazał także, że kredytobiorca zarówno ponosi ryzyko walutowe związane ze wzrostem kursu — ale może też się okazać, że kurs spadnie, a wówczas „poszkodowany” jest bank (który mógłby, powołując się na rebus sic stantibus, żądać zmiany warunków umowy?). Powód wziął kredyt w chwili kiedy kurs CHF miał rekordowo niską wartość, można było się zatem spodziewać, że kiedyś ten kurs pójdzie w górę (w przeciwnym razie miałoby miejsce właśnie owo „tolerowanie niestaranności” z tezy wyroku).

Co więcej orzeczenie o zmianie umowy może nastąpić wyłącznie po rozważeniu interesów stron, tymczasem żądanie przewalutowania kredytu według kursu z dnia zawarcia umowy nie uwzględnia w żaden sposób interesów banku (jest zatem sprzeczne z art. 357(1) kc).

  • b52t

    za to 5 kc przy opcjach walutowych czasem chwyta.

  • Chodzi o to, że jak takich co zaryzykowali i przegrali jest niewielu – to można im powiedzieć by spadali na drzewo.
    Jak ich jest dużo – to na popieraniu ich można politycznie znacząco zarobić. I tu pojawia się pokusa…

  • Jeden taki pracę zmienił na takich obietnicach, coś teraz czasem z jego nowej fuchy się dobywa na ten temat, ale prasa podaje, że jednak ze smakiem będzie trzeba się obejść…

  • martyna

    Z denominowanym kredytem niestety jest znacznie trudniej w sądzie. Ja się zastanawiam czemu klient, który sądził się z bankiem nie zaczął od klauzul abuzywnych. I od tych klauzul mógł dalej pójść w strone ryzyka walutowego, które niestety praktycznie wszystkich umowach z okresu 2005-2010 było nieznane z racji tego, iż banki nagminnie sotsowały w umowie zapis iż przewalutowują kwotę wpłaconą zgodnie ze swoją tabelą kupna/sprzedaży i swoim dowolnie ustalanym spreadem.
    Idąc dalej, kredytobiorcy pseudofranków na dzień dzisiejszy nie wiedza jaką ilość „franków” spłacają bo bank szacuje to na sobie znany sposób według tabel i kursów przez siebie ustalanych.