Prywatna opinia w sądzie: czy sąd jest związany poglądem „biegłego co do prawa”?

Na marginesie opisywanego wyroku odnoszącego się do śpiewania piosenek z przedszkolakami na umowę o dzieło (wyrok SA we Wrocławiu z 21 kwietnia 2016 r., sygn. akt III AUa 1930/15) warto poświęcić kilka zdań temu czym jest — a czym nie jest — prywatna opinia przedstawiona w sądzie przez stronę postępowania (por. Moc dowodowa prywatnych opinii w toku procesu).

Wracając zatem jeszcze na chwilę do sprawy: otóż w odwołaniu od decyzji ZUS skarżąca przedłożyła opinię prawną sporządzoną przez dr J.J.; bezskutecznie — o tym już wiemy, bo w przeciwnym razie nie miałbym czego opisywać. Opinią tą nie zainspirował się także Sąd Okręgowy, toteż jako jeden z zarzutów apelacyjnych pojawiło się naruszenie art. 328 par. 2 kpc „poprzez niewyjaśnienie w podstawie faktycznej rozstrzygnięcia przyczyny, dla której Sąd pominął następujące dowody, przedłożone przez wnioskodawcę w treści odwołań: (1) opinię prawną sporządzoną przez dr J. J., (2) autorskie materiały do zajęć wykonane przez zainteresowaną”.

A oto jak widział to sąd II instancji:

Prywatna opinia przedstawiona przez stronę, sporządzona przez pracownika naukowego Instytutu Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii UWr nie jest wiążąca dla Sądu orzekającego i nie może być nawet dowodem w tej sprawie. Zadaniem Sądu jest przecież dokonywanie kwalifikacji prawnej zaistniałej sytuacji faktycznej. Do wyłącznej kompetencji Sądu należy ustalenie i ocena faktów (wyrok SN z dnia 6 lutego 2003 r., IV CKN 1763/00, niepubl.). Ponadto niedopuszczalne jest przeprowadzenie opinii co do prawa, gdyż pojęcie „wiadomości specjalnych” z art. 278 § 1 kpc nie obejmuje wiedzy dotyczącej treści obowiązującego prawa oraz reguł jego tłumaczenia (wyrok SN z dnia 1 lipca 1998 r., I PKN 203/98, OSNP 1999/15/478). Ponadto dr J. J. dokonał oceny prawnej zawartych z zainteresowaną umowy o dzieło przyjmując, że zainteresowana wykonywała obowiązki polegające na wygłoszeniu cyklu wykładów. Sąd Apelacyjny zgadza się, że niektóre wykłady ze względu przede wszystkim na specyficzne przymioty wykładającego, jego autorytet w jakiejś dziedzinie nauki, poprzedzenie wykładów własnymi badaniami naukowymi, eksperymentami itp., mogą być przedmiotem umowy o dzieło, ale w tej sprawie zainteresowani nie wygłaszali żadnych wykładów naukowych, a uczyli języka angielskiego dzieci w przedszkolach, co opiniujący pomija.

No właśnie, w tym akapicie mamy to wszystko, co można powiedzieć:

  • że iura novit curia (sąd zna prawo) — zatem niezależnie od tego, że stronie jak najbardziej wolno przekonywać sąd do swojego poglądu (oraz odwoływać się od błędnej wykładni) — to jednak nie ma czegoś takiego jak biegły co do prawa;
  • że prywatne opinie przedstawione choćby przez biegłego sądowego (ale występującego w sprawie nie z powołania sądu) nie są opiniami biegłego w tym postępowaniu;
  • że nawet jeśli pogląd wyrażony w takiej opinii może być co do zasady prawidłowy — to już co do szczegółu (konkretnego stanu faktycznego) prawidłowy być nie musi.

Q.E.D.