Emerytura za medal na olimpiadzie (wolne od podatku 2623,38 złotych)

Igrzyska Olimpijskie 2016 mamy już prawie za sobą, czas na podsumowania. Ile Polacy zdobyli medali już wiadomo (w chwili kiedy piszę te słowa wynik daleki jest od ideału) — natomiast można sobie popatrzeć jaka emerytura przysługuje reprezentantom za medal olimpijski (i czy warto).


Emerytura za medal na Olimpiadzie

Emerytura za medal na olimpiadzie to całkiem przyjemne 2623,38 złotych. Nieważne jaki medal, ile tych medali i jaka olimpiada — ważne, żeby ustawa budżetowa przewidywała wzrost kwoty bazowej dla służby cywilnej (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Będzie w punktach, bo to wygląda bardziej dziarsko:

  • w rzeczywistości emerytura za medal na Olimpiadzie to nic innego „świadczenie pieniężne ze środków budżetu państwa” (art. 36 ustawy o sporcie, Dz.U. z 2016 r. poz. 176);
  • świadczenie to przysługuje reprezentantom Polski, którzy zdobyli co najmniej jeden medal na olimpiadzie, lub w zawodach „Przyjaźń 84” (ale tylko ci zawodnicy, którzy mieli kwalifikacje na LA’84 i tam nie pojechali), lub na igrzyskach paraolimpijskich (oraz na zawodach, o których mowa w rozporządzeniu MSiT z 2011 r.);
  • kolor medalu nie jest ważny: tyle samo „płaci” złoto, srebro jak i brąz; nie jest też ważne czy olimpiada jest zimowa czy letnia; 23 złote medale „płacą” tyle samo co jeden brązowy (art. 36 ust. 10 ustawy);
  • oprócz zdobycia medalu warunkiem uzyskania emerytury olimpijskiej jest: ukończenie 40 roku życia i zakończenie kariery sportowej („nie uczestniczy we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez polski związek sportowy”); posiadanie obywatelstwa polskiego (rzecz jasna i w momencie uzyskania medalu, i później — Pelps nawet jak się przechrzci na Polaka nie dostanie ani grosza, chyba że zdobędzie jeszcze choćby brąz w bieli i czerwieni); zamieszkanie w Polsce, EU, EoG lub Szwajcarii; oraz brak prawomocnego skazania za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo karno-skarbowe;
  • emerytura olimpijczyków wynosi 1,4-krotność kwoty bazowej dla członków korpusu służby cywilnej, która w 2016 r. wynosi 1873,84 złotych (art. 9 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawy budżetowej, Dz.U. z 2016 r. poz. 278) — o ile się nie mylę (cały czas pamiętam „Na matematyka” Jana Kochanowskiego…) daje to całkiem przyjemne 2623,376 złotych;
  • olimpijczyk dostanie świadczenie wyłącznie na wniosek: emeryturę olimpijską przyznaje (i wypłaca) Minister Sportu i Turystyki RP (tak ten organ nazywa się obecnie) po udokumentowaniu spełnienia warunków;
  • olimpijczyk traci świadczenie wyłącznie w przypadku ustania przynajmniej jednego z warunków wskazanych w art. 36 ust. 2 ustawy o sporcie — czyli rzeczywiście nie ma tam nic o koksowaniu (doping w sporcie to sprawa „branżowa”, art. 43-45 ustawy) — obawiam się też, że nawet odebranie medalu za doping nie pozbawia oszusta emerytury olimpijskiej (art. 36 ust. 2 pkt 1 mówi o „zdobyciu medalu”, nie zaś o trwaniu statusu medalisty);
  • o tym, że warto uprawiać sport przekonać nas może jeszcze jedno: emerytura za medal na olimpiadzie jest wolna od podatku PIT (zwolnienie przedmiotowe wynika z art. 21 ust. 1 pkt 40e ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych wprowadzone ustawą z 23 lipca 2015 r., Dz.U. z 2015 r. poz. 1321).

To ja się teraz P.T. Czytelnikom przyznam, że wcale a wcale nie dziwię się emocjom — i tej zdrowej, sportowej wściekłości po zajęciu czwartego („najgorszego”) miejsca.

  • b52t

    1. O ja tam za raz „daleki od ideału” – rzucają, biegają, pływają, skaczą, podrygują, jeżdżą, kopią, pchają, podnoszą dla siebie, nigdy nie rozumiałem tej ogólnonarodowej podniety.
    2. to świadczenie tyłka nie urywa, co prawda fakt, że jest wolne od podatku nieco pomaga (inna sprawa to składki na ZUS i NFZ; czy są?).
    3. btw: bardzo mi się podoba styl w jaki przepraszali sportowcy za to, że nie zdobyli medalu – taki poziom samobiczowana, samoponiżania, co najmniej jakby mieli za to trafić do łagru.

  • Mike

    czy można dostawać emeryturę olimpijską i sobie gdzieś pracować? zwyczajna jest (była?) pod tym względem mocno ograniczona.

  • No nie wiem czy emerytura 2,6 tys. na rękę, na czterdziestkę, „nie urywa”.

    A czy sportowcy robią to wszystko dla siebie… Chyba żaden zawodnik nie pojechał do Rio za swoje, chyba mało który trenuje za swoje — bez dwóch zdań jest to podbijanie narodowego bębenka i dumy naszej…

  • Uderz w stół ;-)

    http://www.dziennikustaw.gov.pl/DU/2016/1308

    Wchodzi w życie niby jutro, ale przedwczorajsi olimpijczycy chyba też to dostaną :)

  • b52t

    No, nie zawsze treningi i z wiązane ze sportem wydatki są finansowane przez państwo (w sposób pośredni czy bezpośredni – wojsko), często to sponsorzy, często walka o sportowców. Za to właśnie to podbijanie bębenka mogłoby być lepiej wynagradzane. Sportowcy eksploatują swoje ciała ponad miarę (dzięki pomocy sztabu ludzi i predyspozycjom mają łatwiej niż jeżdżący na rowerach ;-) ), czyli nawet po ukończeniu 40 roku życia i ciała mogą być biologicznie dużo starsze (inna sprawa, że brak ruchu, używki, odżywianie mogą zdziałać takie same „cuda”).

  • Proto

    250 dni poza domem. Rok w rok. W wielu przypadkach za granicą, bo w PL nie ma torów, ścieżek etc.
    Poza najlepszymi medialnie, bo niekoniecznie sportowo, praktycznie zerowe szanse na dodatkowe zarobki, pozostaje więc stypendium sportowe.
    Krótka kariera, w większości sportów poniżej 30, pozostałe 32-35 lat. Kilka wyjątków od tej zasady.

    Naprawdę nie ma czego zazdrościć. Chyba, że tej ulotnej, krótkiej chwili, gdy grają Mazurka.

    Mimo wszystko, należy im się.

  • Zdaję sobie sprawę, że paradoks polega na tym, że ludzie albo kochają te niszowe dyscypliny — spróbuj w domu Małysza! — albo ich nie cierpią (kula, młot, oszczep). W dodatku byle trampkarz, któremu uda się pięć razy podstawić nogę Znanemu Niemcowi, ma 10x lepszą prasę niż medalista IO w n-boju (każdy wielobój, od biatlonu do wieloboju, jest dyscypliną cudowną).

    Ale u licha, oni nie są tam z łapanki.

  • Proto

    Paradoks polega na tym, że kibic chciałby ich oglądać, rywalizujących i zwyciężających, ale nie uśmiecha mu się płacenie im za cokolwiek.
    Paradoks polega na tym, że jak wygrywają, to każdy klepie po ramieniu, a jeśli przegrywają, to każdy jest ekspertem i skoczyłby dalej, rzucił więcej punktów i strzelił więcej bramek.
    Paradoks polega na tym, że wielu ludzi nadal myśli po komuszemu – każemu po równo a jak się wychyli, kopnąć w kostkę.