Życie prywatne celebrytów: publikowanie zdjęć z życia prywatnego i ochrona wizerunku

Nie wiem czy P.T. Czytelnicy interesują się życiem celebrytów — ale dzisiejsza omówka może się przydać także jako temat do pogłębionej dyskusji: czy publikowanie zdjęć celebrytów, które zostały wykonane podczas zwykłych codziennych czynności (tzw. „życie prywatne”) może naruszać prywatność i prawo do wizerunku? A czy sąd może w takim przypadku ustanowić zakaz robienia zdjęć osób powszechnie znanych — powołując się na naruszenie dóbr osobistych? (wyrok Sąd Apelacyjny w Warszawie z 23 maja 2016 r., sygn. akt I ACa 887/15).


publikowanie zdjęć celebrytów wizerunek

Publikowanie zdjęć celebrytów wykonanych podczas tzw. „codziennego życia” może naruszać prawa do wizerunku (art. 81 pr.aut.), (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór miał następujący przebieg: popularna aktorka („gra w dwóch z najbardziej popularnych i cenionych seriali telewizyjnych”) wystąpiła przeciwko wydawcy tabloidu i jego redaktorowi naczelnemu z żądaniem zaniechania dalszych działań ingerujących w jej prywatność, intymność oraz wizerunek. Dziennikarze naruszyli dobra osobiste aktorki zbierając informacje z jej życia prywatnego i osobistego oraz wykonując i publikując zdjęcia niezwiązane z jej działalnością zawodową. Żądanie obejmowało usunięcie szeregu tekstów z portalu internetowego oraz zapłatę 70 tys. złotych zadośćuczynienia oraz 20 tys. złotych na rzecz organizacji społecznej.
Zdaniem aktorki publikacje (których przykładowe tytuły to „To nie ciąża! R. żąda przeprosin. No to przepraszamy”, „Rozwód polskiej aktorki. Mąż robi problemy bo chce…” albo „Mąż R. nie przyszedł nawet na rozwód” czy też „Afera z R.. Gdzie była ochrona, gdy zabierała wózek?” — ostatni o tym, że aktorka wyszła ze sklepu z wózkiem) dotyczyły niezweryfikowanych plotek i pomówień dotyczących jej życia prywatnego, wchodziły w delikatne kwestie rodzinne i osobiste. Wskutek takich nierzetelnych działań powódka ma stany depresyjne, poczucie krzywdy i bezradności, stres, lęki o małoletnią córkę, unika ludzi, w tym wywiadów, których powinna udzielać w związku z zobowiązaniami zawodowymi.

Sąd I instancji nakazał wydawcy zaniechania dalszych działań naruszających prawo do prywatności aktorki, w tym zbierania informacji z jej życia prywatnego, wykonywania i publikacji zdjęć niezwiązanych z jej sferą zawodową oraz usunięcia z portalu szeregu wskazanych tekstów oraz zasądził solidarnie od pozwanych 50 tys. złotych zadośćuczynienia.

art. 14 ust. 6 ustawy prawo prasowe
Nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.

Zdaniem sądu opisywanie licznych szczegółów z życia prywatnego, okoliczności rozwodu oraz wpływu rozwodu na córkę aktorki naruszało prawo do życia prywatnego, przy czym prasa nie wykazała okoliczności wyłączających bezprawność takiego naruszenia dóbr osobistych. Dopuszczalne jest publikowanie informacji z życia prywatnego jednostek, jednak wyłącznie jeśli mają bezpośredni związek z działalnością publiczną danej osoby (por. Interes publiczny może uzasadniać ingerencję w życie prywatne polityków).
„Działalność publiczna” w rozumieniu art. 14 ust. 6 pr. prasowego powinna być rozumiana możliwie szeroko, nie dotyczy ona wszakże tylko działalności politycznej (sprawowania funkcji publicznych), zatem działalnością publiczną będzie także aktywność w sferze kultury — zwłaszcza, że artyści, gwiazdy rozrywki same często ubiegają się o zainteresowanie mediów („osoby te nierzadko same zabiegają o popularność przez udzielanie wywiadów i informacji o swoim życiu prywatnym wielonakładowym gazetom o niskich czasem aspiracjach”). Niemniej publiczny status celebrytów nie czyni ich życia „życiem publicznym” — zatem nawet wypowiadając się w wywiadach dla prasy o życiu prywatnym aktorka nie postawiła się poza marginesem ochrony życia prywatnego. Równocześnie ujawnione informacje nie były związane z działalnością publiczną lub zawodową powódki, lecz dotykały wprost przyczyn rozpadu związku małżeńskiego, rozwodu, opieki nad dzieckiem, etc. a wyłącznie zwiększeniem poczytności pisma (bazując na niezdrowej ciekawości potencjalnych czytelników) — co oznacza, że wydawca nie kierował się interesem publicznym, zaś naruszenia prywatności nie usprawiedliwia prawo do informacji i wolności słowa.

art. 81 pr.aut.
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Publikacje naruszyły także wizerunek aktorki, ponieważ dyspozycja art. 81 pr.aut. nie obejmuje takich sytuacji jak zakupy, pakowanie samochodu, rozmowa z inną kobietą — wykonane z ukrycia i bez zgody powódki fotografie nie mają związku z działalnością zawodową (mnie się od razu przypomina lwica lewicy kręcąca papiloty) — przeto ich publikacja stanowi przekroczenie granic ingerencji w sferę intymności aktorki. Ze względu na intensywność zainteresowania dziennikarzy oraz charakter publikacji dotyczących życia prywatnego powódki stosowny okazał się zakaz prowadzenia takich działań w przyszłości.
Sąd przyznał aktorce 50 tys. złotych zadośćuczynienia przyjmując, że naruszenie dóbr osobistych nastąpiło z winy umyślnej (art. 448 kc), a potwierdził to upór pozwanych i brak reakcji na wielokrotnie wyrażany przez aktorkę sprzeciw wobec naruszania jej prywatności. Publikowane informacje były na tyle uciążliwe i dotkliwe dla powódki, że spowodowały spadek aktywności zawodowej aktorki, odmowę występowania w kolejnych filmach — kwota taka stanowi zatem pewnego rodzaju rekompensatę.

Pozwani wnieśli apelację, którą sąd II instancji częściowo uwzględnił zmieniając wyrok w części dotyczącej zakazu publikacji informacji w przyszłości, a to dlatego, iż:

Zobowiązanie pozwanego do zaniechania działań polegających na zbieraniu informacji z życia prywatnego, osobistego i intymnego powódki oraz do zaniechania wykonywania zdjęć przedstawiających powódkę w sytuacjach nie związanych z działalnością zawodową, stanowi zbyt daleko idące ograniczenie prawa przysługującego pozwanej w oparciu o art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.

Istotą naruszenia dóbr osobistych jest bowiem w tym przypadku upublicznianie informacji i zdjęć z życia prywatnego bez zgody aktorki, natomiast zakaz fotografowania, pozyskiwania fotografii oraz zbierania innych informacji dotyczących powódki stanowiłoby zbyt szerokie ograniczenie dla swobody prasy.

  • b52t

    Hieny mają wliczone w koszty zasądzone od nich odszkodowania.
    Oczywiście, mimo wszystko, trzeba się zgodzi z zacytowanym fragmentem treści wyroku SA

  • Może dodam, że tekst miał iść za jakiś czas, ale skoro na okładce najnowszego „Twojego Stylu” jest zapowiedź wywiadu („nie zapraszam kamer do mojej sypialni”), to puściłem dziś:

  • maho

    Twardowski najpierw podpisał cyrograf a potem do Rzymu nie chce jechać i po sądach ciąga jak ktoś go namawia ….

  • Imć pan Twardowski sprzedał duszę — żadna celebrytka natomiast duszy nie zaprzedała, chyba że mamonie ;-)

  • b52t

    Mammona przez wielkie „m” – czcijmy bogów swych. ;-)
    Granicą jest, jak to zdarzyło się powiedzieć w kilku wyrokach, wylewność samych postaci publicznych, jak ktoś sam gada, to niech nie oczekuje, że nikt o tym nie będzie pisał.
    Jeśli – jeśli, bo nie wiem, co pani R. opowiada w mediach – nie mówi, a jej wchodzą w życie prywatne, to racje jest tym bardziej po jej stronie. Bycie aktorem, to nie konto na gmailu czy fejsuniu – fakt, że jesteś nie oznacza, chcesz (jesteś gotów i godzisz się) oddać wszystkie informacje o sobie do wiadomości osób trzecich.

  • …ale też nie zapominajmy, że kluczowy jest art. 6 kc ;-)

  • b52t

    Przy naruszeniu dóbr osobistych, to pozwany musi wykazać, że nie naruszył tych dóbr. Chociaż oczywiście racjonalnie ze strony powoda jest wykazać dowody potwierdzające swoje racje/twierdzenia.

  • Słuszna racja — z tym, że wybieg w postaci „nie opowiadam o swoim życiu prywatnym” tak czy inaczej zawsze będzie wymagać skutecznej odpowiedzi twierdzącego, że jest inaczej.

  • b52t

    Się wie, dlatego mimo wszystko racjonalnie i dla ochrony swojego interesu jest podeprzeć słowa …. w tym przypadku słowami.

  • albo kwerendą w bibliotekach — szperać w starych numerach pism kolorowych, tygodników plotkarskich, tabloidów ;-)

  • maho

    Nie jestem na bieżąco z celebrytozą, wiem to co spłynie na mnie z jakichś odpryskowych wieści. Ale *wydaje* mi się, że jeżeli ktoś jest czynnym celebrytą, tj uczestniczy w tym całym targowisku próżności po to żeby sobie podbić wyniki ekonomiczne wykonywanego zawodu, to jest to cyrograf, tylko że niepisany (wiem, sprzeczność, ale „niepisana umowa” tak dobrze nie brzmi).

    Przychodzi mi na myśl też kilku artystów, którzy zarabiają contentem a nie brylowaniem i jakoś żyją. Może skromniej, a może i nie?

  • b52t

    Cały czas słowa, chodzi o formę – nagrane, napisane.

  • Ale co powiesz o artystach, którzy są w jakiś tam sposób skandalistami scenicznymi — szokują zachowaniem, wizerunkiem, makijażem strojem — ale w życiu prywatnym nimi nie są? (sam nie wiem kogo mam na myśli, ale przychodzą mi do głowy:

    http://www.mtv.com/shared/promoimages/bands/m/misfits_the/misfits.jpg

    http://s3.amazonaws.com/auteurs_production/images/film/theory-of-obscurity-a-film-about-the-residents/w1280/theory-of-obscurity-a-film-about-the-residents.jpg

  • b52t

    Ale z okresu z Danzigiem czy po nim?

  • Po Danzigu to nawet nie wiem nic (w ogóle Misfits są dla mnie równie tajemniczy jak Residents ;-)

    BTW to wideo jest przednie:

  • maho

    W tym przypadku to ja bym powiedział że to ciągle jest content. Miałem na myśli tych co to się po rautach wszelkich obściskują i uchylają rąbka. I tych co bardziej są znani z tego że są znani niż znani z tego że są wielkimi aktorami, szansonistami, muzykami, malarzami …..

  • No dobrze, jeśli to też jest content, to wszystko gra — u takich twórców życie jest twórczością, więc można im bez ograniczeń zaglądać tu i ówdzie…

  • b52t

    Kiedyś i dzisiaj jest takich, co to całe swoje życie w jedną wielką twórczość próbują zmienić. Inni bawią się w perfomens.

  • b52t

    spora dawka absurdu, ale redhotów jakoś nigdy nie byłem w stanie strawić.

  • Pierwsze 3 płyty są fajne, czwarta bardzo dobra, piąta doskonała. Później można spuścić zasłonę milczenia.

  • Magic

    Jeśli to content, to należy się wynagrodzenie z tytułu praw autorskich. Inaczej publikacja to kradzież.

  • Hehe, to koncepcja prawie jak ze snu Stowarzyszenia Twórców Internetowych :)

  • Heh, pierwszy raz w życiu słyszę o tej pani. Dyskwalifikuję to ją z miana popularnych :D
    ps. link http://www.fakt.pl/forum/maz-rozczki-nie-przyszedl-nawet-na-rozwod,0,1220981,136231859,czytaj.html prowadzi tylko do komentarzy.

  • b52t

    niestety funku nie bardzo. Nawet jeśli to jest Living Colour.

  • No to nie pozostaje nic innego jak puścić Toots & the Maytals ;-)

    oraz The Commodores:

  • b52t

    A, reagge. Znam kawałek. Można się pobujać. Reagge też nie bardzo, poza wyjątkami, choć znacznie wyżej niż funk. Prędzej już (wczesny) Dub (Lee Scratch Perry, King Tubby, Augustus Pablo).

  • To stare skinowskie reggae — wchodzące w ska — jest świetne (podobnie jak stary funk, taki do Blendersów ;-)

  • b52t

    Stare reggae, to inne zwierzę. SKA jest dobre do poskakania i robienia głupich rzeczy na parkiecie (com ostatnio czynił na weselu).
    Inna sprawa, że w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat o wiele więcej czytam niż słucham muzyki.

    Ale: „the blues are the roots and the other musics are the fruits”