Skasowanie pliku z komputera podczas kontroli UOKiK

Dwa słowa dla tych, którzy myślą, że w czasie nieprzyjemnej kontroli można bezkarnie skasować dokument z komputera — bo nawet jeśli ktoś to zauważy, przecież da się zrzucić na przypadkowego delejta.

wyrok Sądu Najwyższego z 21 kwietnia 2016 r., (III SK 23/15)
Przeniesienie przez pracownika dokumentu w wersji elektronicznej do folderu „kosz” stanowi przejaw braku współdziałania kontrolowanego przedsiębiorcy z Prezesem UOKiK w rozumieniu art. 106 ust. 2 pkt 3 w związku z art. 105d ust. 1 pkt 3 UoOKiK.

Prezes UOKiK nałożył na przedsiębiorcę 2 mln złotych kary — za brak współdziałania z UOKiK w czasie kontroli. Po prostu podczas kontroli przeprowadzanej w siedzibie spółki pracownik firmy usunął plik „z pierwotnego miejsca na dysku komputerowym do folderu „kosz” na tym dysku, przy użyciu funkcji „usuń”. Mimo próby przywrócenia pliku nie udało się ustalić jego pierwotnej lokalizacji — sama treść dokumentu była pracownikom UOKiK znana (wydruk dokumentu pracownik miał przypięty do tablicy korkowej).
Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji wskazując, iż sporny plik nie został usunięty przez pracownika z komputera, a jedynie przeniesiony z pierwotnego miejsca do folderu „kosz”. Poza tym zamknięty katalog form współpracy kontrolowanego nie przewiduje takiego obowiązku (art. 105d ust. 1 UoOKiK).

Sąd prawomocnie podzielił stanowisko skarżącego: dopiero trwałe usunięcie pliku z komputera można uznać za niszczenie dokumentów — utrudnianie kontroli. Natomiast przywrócenie danych z katalogu „kosz” (do momentu jego opróżnienia) nie wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu obsługi komputerów, zaś sam laptop został przekazany urzędowi na potrzeby kontroli, zatem urzędnicy mieli dostęp także do kosza.
UOKiK nie miał także racji, że działanie pracownika spowodowało „utrudnienie w postaci konieczności kopiowanie danych w postaci binarnej” (?) — Windows XP pozwala na łatwe przywrócenie pliku oraz wyszukanie jego lokalizacji, a osoby wysłane na kontrolę powinny umieć posługiwać się komputerami w podstawowym zakresie.

Sąd Najwyższy, rozpatrując skargę kasacyjną wniesioną przez UOKiK, podkreślił, że dywagacje techniczne — czy przeniesienie pliku do kosza jest jego usunięciem czy tylko zmianą lokalizacji — nie ma znaczenia dla oceny czy stanowi to przejaw braku współdziałania z urzędem.
Istotne jest tylko to, że sankcji określonej w art. 106 ust. 2 pkt 3 UoOKiK podlega nie tyle niewykonanie obowiązków przez kontrolowanego — polegający m.in. na obowiązku udostępnienia wszystkich dokumentów — lecz brak współdziałania podczas kontroli. Brakiem współdziałania jest natomiast także utrudnianie czynności kontrolnych — czyli takie zachowanie pracowników, które polega na braku współpracy z UOKiK. Zatem wszelkie zachowanie, wskutek którego kontrolerzy nie otrzymują dostępu do dokumentów należy uznać za zakazany brak współdziałania.

Przekładając pogląd na badaną sprawę SN podkreślił, że zmiana lokalizacji pliku na komputerze stanowi przejaw braku współdziałania ze strony przedsiębiorcy podczas kontroli. I nawet jeśli pracownicy UOKiK nie mieli umiejętności informatycznych, to przeniesienie pliku do kosza obciąża firmę. Dopiero gdyby pracownik czynnie współdziałał przy odzyskaniu pliku, można by rozważać czy jest to okoliczność rzutująca na wysokość kary.
Stąd wyrok sądu II instancji został uchylony, a sprawa wróciła do rozpoznania.

  • rikto

    Kopiowanie danych w formie binarnej to standardowa procedura stosowana przez biegłych sądowych – bo nigdy nie pracuje się na oryginale, zawsze na kopii

  • maho

    czy nie powinni jakoś uprawdopodobnić tego że ten plik się w koszu znalazł celowo?

    W końcu niech pierwszy rzuci kamieniem ten sędzia który sobie nic niechcący nigdy nie skasował.

  • Mike

    Mogli mieć delete ustawiony nie do kosza tylko w ogóle… ;-) wtedy już przywracanie spec programem musiałoby zostać przeprowadzone.

  • Mike

    Trudno powiedzieć jak to się dokładnie odbyło…. może się paluch omsknął z entera na delete? ;-)
    Zakładając jednak zdrowy rozsądek kontrolera to taka naiwna próba usunięcia pliku jest oczywista. Naprawdę głupi ruch pracownika imho.

    Zarówno jako auditowany jak i auditujący widziałem różne dziwaczne zachowania i z łatwością wyobrażam sobie gościa wpadającego na „genialny” pomysł, żeby kontroler nie zauważył. W czasie auditu jeśli się wie co i gdzie jest nie tak, to różne pomysły człowiekowi do głowy przychodzą, najczęściej niemądre.

  • Borek

    Przecież przy przenoszeniu pliku do albo usuwaniu trwałym wyskakuje okno z zapytaniem „czy na pewno chcesz usunąć plik, swoją duszę i cały wszechświat?”. I to zarówno przy wykonaniu operacji myszą, jak i klawiszem, zatem pomyłka przy stukaniu w klawiaturę zostałaby natychmiast wyłapana. No chyba że pracownik był z gatunku ciamajdowato-panikujących, przez co na widok okienka mógł kliknąć właściwy klawisz enter – i potwierdzić tym samym wole usunięcia, bo potwierdzenie jest wskazane domyślnie. ;)

    I nie, nie mam pojęcia czy i jak można to ostrzeżenie wyłączyć – nigdy nie czułem potrzeby.

  • Mike

    Zawsze to wyłączam :-)
    wiem gdzie klikam do jasnej… nie potrzebuję potwierdzeń…. a w razie gdyby jednak mi się omsknęło mogę z kosza przywrócić na litość boską i zajmie mi to mniej klikania niż każdorazowe potwierdzanie. O!

  • Zwłaszcza, że — zgodził się z tym sąd — wydruk pliku został przechwycony przez kontrolujących już wcześniej.

  • maho

    No ja znam przypadek kiedy zwolniony pracownik postanowił, w ramach zemsty, pousuwać dane z dysku. Zrobił to w ten sposób, że utworzył dokument w koszu i do niego, metodą kopiuj wklej, przeniósł (w swoim mniemaniu) dane z dokumentów worda i excela.

  • A co by było, gdyby to był katalog automatyczny synchronizowany zdalną instalacją.

  • Mike

    Ja znam przypadek kiedy pracownik zamienił dyski w służbowym komputerze, bo pracowy był większy niż jego własny…. ale informatyk odzyskał z jego starego dysku m.in. CV …. :-)

  • mall

    Widać ludzie są tak głupi :)