Szczawnica i pies — psom (i cyklistom) wstęp wzbroniony

A skoro w sobotę było o tym, że w słowackie Tatry dozwolone jest wprowadzanie psów (zbieram materiały do ściśle prawniczego tekstu wyjaśniającego skąd to się wzięło), to dziś łyżka dziegciu — której pewnie by nie było gdyby nie wczorajsze totalne zmoknięcie.


szczawnica pies

W Szczawnicy ani pies ani cyklista nie mogą przedostać się na drugą stronę Grajcarka przez żadną z „eleganckich” kładek. Zostaje tylko mostek w stylu więziennym pod wyciągiem na Palenicę (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Ciuchy i buty się suszą, plecaki się suszą — wybraliśmy się zatem na przechadzkę do Szczawnicy. Nie, nie do Pienińskiego Parku Narodowego, gdzie rzecz jasna z psem nie wolno — poszwędać się po miasteczku.


szczawnica pies

W Szczawnicy na deptak: psom i cyklistom wstęp wzbroniony (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Bez owijania w bawełnę i zbytecznego wodolejstwa, czysta obserwacja:

  • na deptak wzdłuż potoku Grajcarek — psom i cyklistom wstęp wzbroniony;
  • na kładki przez Grajcarek (szliśmy „stroną gorszego sortu”, chcieliśmy przejść przez rzeczkę — psom i cyklistom wstęp wzbroniony;
  • do parku miejskiego — psom i cyklistom wstęp wzbroniony.

szczawnica pies

W Szczawnicy do parku miejskiego psom i cyklistom wstęp wzbroniony (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Z perspektywy przewodnika psa Szczawnica jest kompletnie spalona. Zastanawiam się jednak skąd w Polsce taka niechęć do czworonogów? Wiem, że niektórzy traktują psy jako roznosicieli wszelkich możliwych chorób i brudu (por. Kupa wstydu?… W kupie raźniej!) — ale dlaczego u licha Czesi czy Słowacy mają inaczej?!

  • fisz

    Ciekawe jaka jest podstawa prawna tych „zakazów”. W ogóle te znaki jakieś dziwne — zakaz ruchu rowerów to znak B9 (podobny do tych ze zdjęć, ale jednak inny). A środkowe zdjęcie to już całkowita ignorancja zarządcy drogi — skoro zakaz ruchu, to przecież rowerów też.
    Ciekawe, co grozi za złamanie zakazu. Google twierdzi że w Szczawnicy jest Straż Miejska, więc pewnie oni będą interweniować, ale jaką wskażą podstawę prawną ew. mandatu skoro znaki nie-kodeksowe? Ciekawe…

  • Nottenick

    Jak dla mnie to pod znakiem B1 jest jakaś lokana wersja tabliczki T22 i o żadnej ignorancji nie ma mowy. Po prostu zamiast „nie dotyczy roweru” zastosowali „rower przekreślony”, co przecież na to samo wychodzi, a dodatkowo jest zrozumiałe dla obcokrajowców.

    Koniec końców, skoro jest B1+T22 to rowerem tam można wjeżdzać.

  • maho

    I tego bym się trzymał. Polakiem jestem i obowiązki mam polskie – np. skoro widzę zakaz skakania do wody, to mam obowiązek interpretować to że dotyczy on toru basenu przy którym wisi i nie rozciąga się na cały basen :). Ewentualnie – strony basenu po której wisi.

  • b52t

    Czytając znaki ze środkowego zdjęcia, nawet interpretując po myśli właściciela gruntu, można wyciągnąć wniosek, że nie można: jeździć na psie, być może używać psiego zaprzęgu (płozowego, kołowego), względnie, że nie można na tym terenie uprawiać rowero-psich-spacerów.

  • wojakrob

    Ja bym jeszcze sprawdził wysokość od podstawy ostatniego znaku. Jeżeli wisi niżej niż podano w rozporządzeniu o znakach drogowych, to żaden znak zakazu z danego słupka nie obowiązuje

  • I to jest racja: zakaz ruchu to zakaz ruchu; chyba że im chodzi ogólnie o zakaz rowerów (także pchania).

    Z podstawą musi być różnorako: pies pewnie łapie się na coś o bezpieczeństwie i czystości (ale pewnie nawet bez uchwały rady), rower po prostu w ramach organizacji ruchu drogowego.

    Najlepsze, że przy wejściu do PPN kobita (z obsługi) zachęcała do odwiedzenia parku z psem, bo „i tak nikt nie pilnuje”.

    Za rok wypierniczamy na Słowację, no co tu kryć. Będę trwonił dewizy ale przynajmniej nikt nie będzie robił ze mnie idioty (tudzież w Tatrach).

  • sjs

    Dawno nie byłem w Szczawnicy, ale o ile pamiętam to tam wzdłuż Grajcarka jest ścieżka rowerowa. Może chodzi o to by nie jeździć po mostku?

  • Od strony miasta — zakaz. Po przeciwnej stronie („pod górami”) — proszę bardzo. Do miasta dymasz albo pod wyciągiem, albo przez krzyżówkę przy Dunajcu.

  • Mike

    mogliby napisać przewodnik jak zniechęcić turystów :/

  • No nie jest to bardzo zachęcające. Ludzie mają to w rzyci — rowery jeżdżą którędy chcą — ale zjawisko jest zastanawiające.

  • Znaki sobie, ludzie sobie. Do Szczawnicy zeszliśmy na chwilę z gór podczas ostatniego pobytu w Gorcach. Tłumy, zapachy, głośno. Nie nasze klimaty.

  • Przy głównej ulicy (tej przelotowej) faktycznie istny jarmark. Niemniej prawie każdy obieżyświat musi od czasu do czasu odwiedzić cywilizację :)