Grzywna za brak aktualizacji w BIK (art. 67 projektowanej ustawy o kredycie hipotecznym)

Cóż za koincydencja: wczoraj w Dzienniku Ustaw ukazał się tekst jednolity ustawy o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2016 r. poz. 1528) — niedawno też zwrócono mi uwagę na opublikowany na stronach RCL projekt ustawy o kredycie hipotecznym.


grzywna brak aktualizacji bik

Projekt ustawy o kredycie hipotecznym przewiduje 30 tys. grzywny za brak aktualizacji danych kredytobiorcy w BIK (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W znacznej mierze powiela on rozwiązania znane już dziś właśnie z regulacji odnoszącej się do kredytu konsumenckiego (w pewnym sensie ta ustawa jest o mnożeniu bytów — będzie prawo bankowe, będzie kredyt konsumencki, będzie kredyt hipoteczny).

Ciekawostką jest natomiast pomysł na penalizację braku aktualizacji danych kredytobiorcy w BIK: projektowany art. 67 ustawy przewiduje karę grzywny do 30 tys. złotych dla osoby, która wbrew obowiązkowi nie przekazuje do BIK informacji o zmianie statusu dłużnika. (Jeszcze ciekawiej wygląda art. 67 ust. 2 — nie umiem teraz powiedzieć czy w ten sposób ustawodawca przewiduje „równoległą” karę dla członków zarządu, czy też ma być to sankcja alternatywna — „jeśli” nie ustali się osoby z ust. 1).

art. 67 ustawy o kredycie hipotecznym (projekt)
1. Kto, będąc do tego obowiązanym, nie przekazuje do instytucji utworzonej na podstawie art. 105 ust. 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. — Prawo bankowe informacji o całkowitym wykonaniu zobowiązania albo jego wygaśnięciu, stwierdzeniu nieistnienia zobowiązania albo korekcie jego wysokości oraz o nowo powstałych zobowiązaniach w terminie 7 dni od wystąpienia zdarzenia uzasadniającego przekazanie informacji,
podlega grzywnie do 30 000 złotych.
2. Tej samej karze podlega, kto dopuszcza się czynu określonego w ust. 1, będąc członkiem zarządu podmiotu będącego kredytodawcą w rozumieniu art. 3 pkt 3 lub osobą uprawnioną do jego reprezentacji.

Art. 105 ust. 4 prawa bankowego to oczywiście podstawa prawna funkcjonowania Biura Informacji Kredytowej oraz przetwarzania informacji stanowiących tajemnicę bankową, a także udostępniania tych informacji innym kredytodawcom, także w zakresie niezbędnym do ustalania scoringu klienta.

Problem skutków braku aktualizacji informacji przekazywanych do BIK jest mi znany — nie budzi przecież wątpliwości (także w orzecznictwie), że nieaktualna informacja o nieistniejącym zadłużeniu stanowi naruszenie dóbr osobistych klienta — natomiast mimo wszystko nie mam pewności czy zaostrzenie sankcji jest najlepszym możliwym rozwiązaniem (zwłaszcza, że oczyma wyobraźni już widzę te mejle…)

  • Na pewno przydałoby się sprawę ruszyć.
    Spłata kredytu w jednym banku – aktualizacja w BIK następnego dnia.
    Spłata kredytu w innym banku – minimum 14 dni na zamknięcie kredytu, i kolejne tyle na aktualizację.
    Może wypadałoby wrzucić do ustawy konkretny czas ile jest na dane zgłoszenie.

  • Lukas

    Zapytam Autora podstępnie. Jakie byłoby najlepsze rozwiązanie?

  • Odpowiem równie posępnie: kulka w łeb. Co tam choćby i 30 tys. grzywny!

  • Lukas

    Kiedyś były takie kary . . . dla urzędników.

  • Bo kiedyś wszyscy byli poddanymi pana.

    Nie uważam, żeby każda niegodziwość — nawet niegodziwość — zasługiwała na penalizację karną. Nawet jeśli komuś dzieje się krzywda przez to, że informacja o jego zobowiązaniu pozostała w BIK, to powinno wystarczać błyskawiczne usunięcie danych oraz rekompensata rzeczywiście wyrządzonej szkody.

    Grzywna w postępowaniu karnym (nie widzę wzmianki, że chodzi o inne postępowanie) to po prostu nawalenie komuś w papiery. W dodatku kasę bierze skarb państwa, a pokrzywdzony co najwyżej może później powoływać się na art. 11 kpc w swojej sprawie.

    25 lat za lewe faktury, 30 tys. za brak aktualizacji w BIK, areszt za brak adresówki przy psiej obroży…

  • Lukas

    W tzw. krajach „rozwiniętych” są przepisy karne (w tym więzienie) za naruszenie standardów w profesjonalnym obrocie z kąsumętami. Tak mniej więcej jest sformułowany przepis bodaj w Anglii. Po prostu naruszenie standardów i za to mandżur.

  • Możliwe; w części U.S.A. jest pudło za loitering i za manie się z kobietą lekkich obyczajów. W R.F.N. rowerek nie może mrygać tylną lampeczką (zapewne mandat tylko). Nie sądzę bym chętnie widział takie szykany w kraju praojców mych :)