O psince, która wdrapała się na 2000 metrów (w Tatrach Bielskich)

Być może część P.T. Czytelników jest już znużona epickimi opowieściami o psie, który zdobywał Tatry — cóż jednak począć, skoro opisywanie wakacyjnych przygód bawi mnie tylko nieco mniej niż ich przeżywanie?

Dziś zatem przyszedł czas na reportaż z czwartej tegorocznej wycieczki w Tatry Słowackie — dziś pod hasłem: jedziesz w Tatry? weź ze sobą psa, on też chętnie wejdzie z Tobą na 2000 metrów.


tatry pies 2000 metrów

Kuata czyli pies, który wlazł na 2000 metrów. To właśnie to miejsce i ten moment ;-) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zacznijmy od faktograficznego wprowadzenia: Tatry Bielskie to leżące na uboczu, a przez to nieco zapomniane pasmo tatrzańskie. Niższe niż Tatry Wysokie, nie tak rozległe jak Tatry Zachodnie, dzięki temu nieco mniej oblegane przez turystów. Z perspektywy psa jest też taki plus, że Belianske Tatry nie są zbudowane z ostrych granitów — nie jesteśmy mięczakami, ale kilka (-naście) godzin dreptania po ostrych skałach nie może pozostać bez wpływu na stan psich łap; jeśli nie pierwszego, to już drugiego czy trzeciego dnia na pewno.


tatry pies 2000 metrów

Na Szerokiej Przełęczy. Wciąż w górę — miny jak widać adekwatne! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


My wybraliśmy szlak ze Ždiaru (start przy wyciągach narciarskich lub przy hotelu), który ma ten plus, że początkowo łagodnie wiedzie przez zacieniony las, a później unosi się dość raptownie, dzięki czemu sprawnie zyskujemy wysokość. Tak, prawdziwe tygrysy najbardziej nie lubią tych średnio stromych ścieżek — już nie spacer, jeszcze nie konkret.

I tak aż na leżącą na głównej grani Szeroką Przełęcz Bielską (1826 m) rozdzielającą Płaczliwą Skałę od Szalonego Wierchu. Tu już naprawdę czuć czym są Tatry Bielskie.


Tatry Bielskie Płaczliwa Skała Hawrań

Nieco po prawej Ždiarska vidla (Płaczliwa skała), nieco po lewej Hawrań (fotografia kłamie, ale to najwyższy szczyt Tatr Bielskich (2152 m), w dole Široké sedlo (Szeroka Przełęcz Bielska) — (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Odpocząwszy solidnie (pamiętać trzeba, że pies w górach też jeść musi, a jak pies je, to i odpoczywa) uderzyliśmy — cały czas podziwiając świetną panoramę Tatr Wysokich — na przełęcz o ciekawej nazwie Szalony Przechód (Vyšné Kopské sedlo). Tu już nie było żartów: chociaż 1933 m nie grożą chorobą wysokościową, o zawrót głowy nietrudno, zwłaszcza, że przecież już w tym momencie psinka pobiła swój świeżo ustanowiony rekord wysokości.


tatry pies 2000 metrów

Na przełęczy Szalony Przechód (1933 m). Miny znakomite, chyba zaczyna się szaleństwo ;-) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spytacie dlaczego taka dziwna nazwa — Szalony Przechód? Mam na ten temat pewną teorię: otóż nam przydarzyła się tam rzecz niesłychana, rzecz, która nie powinna się zdarzyć. Oto ja, człowiek, który pół życia temu ustanowił swój wcale nie tak beznadziejny rekord wysokości… zmyliłem szlak.

Nie wiem czy w tamtym zakątku Tatr Bielskich dzieją się rzeczy szalone i tajemnicze, ale dość rzec, że całkowicie przypadkowo weszliśmy na zamknięty w 1978 roku odcinek Magistrali Tatrzańskiej… Cóż, czy to spozirając na przepiękne otoczenie, czy to nie dość dokładnie patrząc pod nogi (kątem oka widać nie tylko doskonale zachowaną ścieżkę ale i nieużywane od czterech dekad oznaczenia) — czy też po prostu poddając się szalonemu genius loci — przetrawersowaliśmy wschodnie zbocze Szalonego Wierchu…


tatry pies 2000 metrów

Zagubieni w Tatrach Bielskich… przecież tego szlaku nie ma od 1978 roku… (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


…i zanim zauważyliśmy zawirowanie czasoprzestrzeni — przeszedłszy przez Szaloną Przełęcz — cały czas na wysokościowym, szalonym haju, wdrapaliśmy się na górę o ujmującej nazwie Zadnie Jatki i okrągłej wysokości 2020 metrów. Ekscentrycznej psychodelii ciąg dalszy: wierzchołek Zadnich Jatek to przemiła trawiasta kopuła, może nic spektakularnego ale na pewno niezłe widoki na Tatry Wysokie i na Magurę Spiską

Dwa tysiące w Tatrach szczególnego wrażenia nie robi, ale pani i pan z psinki dumni, bo wiele psów, które mają na koncie dwutysięcznik nie znamy; znamy psicę, która ma na koncie Koronę Gór Polskich (psią)*


tatry pies 2000 metrów

I jeszcze jeden, tym razem familijny, strzał z wierzchołka Zadnich Jatek. Tu tabliczki nie ma, ale wierzajcie mi — 2020 metrów jest (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Ta historia skończyła się happy-endem: mimo ogarniającego nas szaleństwa bez szczególnych niebezpieczeństw udało się zejść z tej góry, wsiąść do auta, pojechać na kwaterę — i wrócić do domu.

A na zakończenie akapit dydaktyczny: wbrew temu co można wyczytać tu i tam pies jak najbardziej nadaje się w góry, i to takie jak Tatry. Oczywiście mowa tu o psie przygotowanym kondycyjnie, z przewodnikiem, który kuma czaczę, oszpejonym jak należy (co tu kryć, w Tatrach takie szelki jak Ruffwear Web Master przydają się najbardziej).

Odwracając nieco problem: bo czy góry są zatem dla ludzi? Nie dla wszystkich, kochani, nie dla wszystkich…

  * Korona Gór Polskich (psia) to po prostu Korona Gór Polskich minus Rysy, Babia Góra i Tarnica.

  • Olgierd sobie z pieskiem chodzi, a tu
    sąd skazał za wywieszenie (albo i nie) bannera “Lwów odzyskamy – Banderowców ubijemy”
    uzasadniając to: “podżeganiem do waśni na tle narodowościowym” i “znieważaniem ze względu na przynależność narodową”

  • maho

    część może jest znużona, ale część sobie skrzętnie dodaje do zakładek żeby się przydało jak sama się wybierze z psem w jakieś góry.

    Jakby p/t Czasopisarz mógł to zebrać i ująć w jakąś zgrabną mapkę z oznaczeniami „tu wolno, tam nie wolno, tam nie wolno ale można, tam wolno ale się nie da”, to niejednemu by się przydała w planowaniu spontanicznych wyjazdów.

  • Jestem człowiekiem słowa, względnie czasem coś pstryknę — ale infografiki, mapki, etc., to nie moja para kaloszy…

    Niemniej postaram się to jeszcze zebrać w jakieś podsumowanie (mam jeszcze tekst o obowiązkowej wycieczce do Doliny Chochołowskiej ;-) Ale żeby dokładnie czuć, że „z psem się nie da”, musiałbym tego najsamprzód spróbować… a to zapewne za rok :)

  • Edyta Beszczyńska

    Czy ja dobrze zrozumiałam, że na Zadnie Jatki szlaku nie ma i że trafić tam można tylko przypadkowo? :-)

  • Wyłącznie!
    Jest ścieżka (stary szlak, zamknięty wiele lat temu), można się pomylić. Zwłaszcza przy niepogodzie, ale przy niezłej też się da ;-)

    (ale uważać na strażników, za to jest ponoć duża pokuta!)

  • Edyta Beszczyńska

    Dzięki :-) Spróbujemy się zatem zgubić, ale pewnie jak na złość nam się to nie uda ;-)

  • To właściwie nie jest takie trudne, bo tę ścieżkę trudno przeoczyć (są nawet stare oznaczenia, dość dobrze widoczne).

  • Edyta Beszczyńska

    Dziękuję ;-)

  • Niezamaco :)

  • yoanna

    Witam, czy poleci Pan jakies miejsce noclegowe dla opisanych wypraw? Razem z mezem i czworonoznym dzieciem chcemy odwiedzic Tatry Slowackie – z wiadomych wzgledow :)

  • Rok temu nocowałem po polskiej stronie (i to na pograniczu Gorców i Pienin). Za miesiąc znów jedziemy na Słowację, tym razem noclegi załatwiłem via Booking.com – ale to właściwie Niżne Tatry i Fatra, więc też się nie przyda…

    Nie, nie umiem niczego polecić jeśli chodzi o noclegi tamże. Aczkolwiek u Słowaków nie ma z psiakami szczególnego problemu :)

  • yoanna

    Wielkie dzieki za odpowiedz…my jedziemy we wrzesniu – w nadziei ze bedzie mniej ludzi – jeszcze mniej ;) i po Mala Fatre tez chcemy siegnac. Czytalam na innym blogu ze mozna zatrzymac sie w miasteczku Martin a dobrym punktem wypadowym jest Terchova.

    Udanego wypoczynku :)