Można wnosić o ubezwłasnowolnienie siebie samego (uchwała SN III CZP 38/16)

Ściśle informacyjnie: w wydanej dziś uchwale Sąd Najwyższy stwierdził, że dopuszczalne jest złożenie wniosku o ubezwłasnowolnienie siebie samego (por. „Czy można żądać ubezwłasnowolnienia siebie samego?„)

uchwała Sądu Najwyższego z 28 września 2016 r. (III CZP 38/16)
Wniosek o ubezwłasnowolnienie może złożyć także osoba, która ma być ubezwłasnowolniona.

Uchwałę podjęto w odpowiedzi na następujące pytanie Sądu Apelacyjnego w Katowicach:

Czy osoba, która występuje o swe własne ubezwłasnowolnienie jest legitymowana do złożenia takiego wniosku?

Przypomnijmy, że problem dotyczy wątpliwości, o których mogło się nie śnić nawet filozofom — ale czasem muszą zmierzyć się z nią prawnicy: skoro ubezwłasnowolnić można tylko osobę, która nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem (art. 13 par. 1 kc), to czy taka osoba może złożyć prawilny wniosek o ubezwłasnowolnienie siebie samego?

Ustawodawca wątpliwości nie ma: zgodnie z art. 545 par. 1 kpc wniosek taki może wyjść wyłącznie od małżonka, krewnych w linii prostej i rodzeństwa, a także od przedstawiciela ustawowego — zaś możliwości złożenia wniosku przez osobę, która uważa, że jej stan wymaga ubezwłasnowolnienia brak.

art. 13 § 1 kc
Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem.

Ale już o uchylenie lub zmianę ubezwłasnowolnienia może wystąpić nawet sam ubezwłasnowolniony — czyli ta sama osoba, która już na pewno nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem (art. 559 par. 3 kpc).

Dzisiejsze orzeczenie jest dość ciekawym przykładem uchwały Sądu Najwyższego, która formalnie będąc contra legem — można przecież zarzucić, że SN dopisał sobie coś do par. 545 kpc — na pewno nie jest sprzeczny z logiką i zdrowym rozsądkiem.

Nie wiem w jaki sposób SN uzasadnił taki pogląd — jak wywiódł coś, czego nie ma w przepisie (na uzasadnienie uchwały poczekamy jakiś czas) — ale naprawdę z niecierpliwością będę sprawdzał serwis internetowy SN w poszukiwaniu dokumentu.

  • Lukas

    Czy tak ubezwłasnowolniona osoba może potem odkręcić wyrok jak uzna, że jest z nią wszystko ok?

  • Tak, może nawet (nawet dziś) o to wnosić :)

  • Adam314

    Można do tego podejść dwojako:

    1. Czy jako dorosły własnowolny człowiek nie jestem przypadkiem swoim własnym przedstawicielem ustawowym?

    2. Czy prawo do dokonania czynności na rzecz osoby przez przedstawiciela ustawowego przy jednoczesnym zakazie dokonania tej czynności przez samą osobę nie jest sprzecznością? Czy nie jest to sprzeczne z konstytucyjnymi wolnościami i prawami?

    Tak czy inaczej dobrze się stało.

  • Hehe, można pętlić dalej, ale niewątpliwie nie jestem swoim własnym przedstawicielem, zatem niezależnie od tego czy czynności dokonane przez przedstawiciela z samym sobą są wadliwe — tu nie o taki problem chodziło.

  • Mike

    Na chłopski rozum (nie jestem prawnikiem) ubezwłasnowolnienie jest swego rodzaju stwierdzeniem stanu, więc osoba, która wnosi o swoje ubezwłasnowolnienie zmieni swój status po jego stwierdzeniu, jako że w momencie złożenia wniosku nie jest w tym stanie. ;-)

    Choć na logikę, skoro ktoś jest świadomy, że nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem, to chyba jednak jest w stanie, bo ma tę świadomość. Ufff :-))

  • Ale ubezwłasnowolnienie dotyczy oceny „tej chwili”, chociaż oczywiście skutek ma od „po orzeczeniu”. Sąd nie może antycypować: ten pan „teraz” jest zdrów, więc jest w stanie ocenić swój stan — ale po podpisaniu postanowienia sprawy będą miały się inaczej.

  • Skoro „paragraf 22” został już obśmiany w literaturze, to chyba dobrze, że nasz system prawny przestał w końcu działać według jego zasady :)

  • Adam314

    Zakładam, że sąd tak z marszu nie przyznaje ubezwłasnowolnienia każdemu kto poprosi. Potrzebne są badania, opinie, dowody itp. Chodzi tylko o możliwość wniesienia sprawy do sądu.

    Przykładowo, jeśli ktoś miewa napady choroby psychicznej, które zagrażają jego dobru ale między napadami jest w miarę świadomym człowiekiem to tu sytuacja ma zastosowanie. Podobnie gdyby ktoś miał postępującego np. alzheimera i wiedział, że z czasem przestanie być sprawny umysłowo.

  • b52t

    Tak i nie, bo: uzależnienia mogą mieć ten skutek, że w związku z nałogiem robi się rzeczy, które są motywowane uzależnieniem, a mimo tego ma się świadomość choroby. Nawet inne zaburzenia czy choroby psychiczne nie cechują się tym, że są aktywne cały czas (tak na ogół nie da się być 24h/7 dni /365/366 dni w roku być pod wpływem alkoholu czy dragów), co oznacza, że można podczas fazy biernej/remisji (to z pewnością nie jest fachowe określenie) zaburzenia czy choroby da się rozpoznać, że coś się z nami działo nie tak, zrobiliśmy coś, co nie do końca jest tym, co umysł w fazie bez zaburzenia by nie zrobił. A z faktu, że da się rozpoznać, że coś jest z nie tak i robimy coś czego nie jesteśmy świadomi nie wynika, że wszyscy mamy aż taką zdolność, żeby zaburzenia pokonać. Stąd wniosek o ubezwłasnowolnienie samego siebie nie jest w ogóle pozbawiony podstaw.
    A, że ustawodawca nie nadążył, a SN orzekł, to już inna bajka.