Włączanie się do ruchu po krótkotrwałym zatrzymaniu (np. wypuszczeniu pasażera)

A teraz coś z całkiem innej beczki — czyli co ma przystanięcie pojazdu na przysłowiowy momencik — do włączania się do ruchu — oraz do pierwszeństwa na drodze?


włączanie się do ruchu po krótkotrwałym zatrzymaniu

Włączanie się do ruchu po krótkotrwałym zatrzymaniu wymaga ustąpienia pierwszeństwa innym pojazdom i uczestnikom ruchu. Nie dotyczy to ruszania spod świateł (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wyobraźmy sobie taką sytuację: jedziemy sobie autem, w pewnym momencie pasażer mówi, że tu właśnie chciał wysiąść. Zatrzymujemy się, człowiek wysiada.

Albo troszkę inaczej: jadę sobie rowerkiem, w pewnym momencie dzwoni komóra. Nie można gadać w czasie jazdy, zatem (ruch nieduży, bo to uliczki osiedlowe) zatrzymuję się tam gdzie zadzwoniło — na równorzędnym skrzyżowaniu.

art. 17 ust. 1 PoRD
1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;
2) na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;
3) na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;
3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów lub pas ruchu dla rowerów;
4) pojazdem szynowym — na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.
2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.

Otóż zgodnie z art. 17 ust. 1 PoRD następstwem takiego krótkotrwałego zatrzymania pojazdu (samochodu, roweru) będzie czynność włączania się do ruchu.

Mam czasem wrażenie, że owszem, kierowcy pamiętają wyliczankę — o wyjeżdżaniu z posesji, z drogi gruntowej, z pobocza — ale niekoniecznie mają na uwadze, że generalnie włączanie się do ruchu jest konsekwencją każdego krótkotrwałego zatrzymania się pojazdu, które nie wynikało z warunków jazdy (korek, ominięcie przeszkody) lub z przepisów ruchu drogowego (pierwszeństwo, czerwone światło).

Zaś włączanie się do ruchu oznacza konieczność ustąpienia pierwszeństwa innym pojazdom oraz uczestnikom ruchu (np. pieszym), i to nawet w normalnej sytuacji włączający do ruchu miałby pierwszeństwo na drodze. Zatem nawet na skrzyżowaniu równorzędnym puszczamy tych z lewej, nawet startując z prawego pasa ustępujemy miejsca tym z lewej.

26 comments for “Włączanie się do ruchu po krótkotrwałym zatrzymaniu (np. wypuszczeniu pasażera)

  1. Adam314
    29 września 2016 at 21:46

    Trzeba pamiętać o wyjątku. Autobus włączający się do ruchu z przystanku na terenie zabudowanym ma jednak pierwszeństwo. Tak samo trolejbus jeśli ktoś mieszka w Gdyni, Lublinie lub Tychach.

    • 29 września 2016 at 22:12

      Właściwie to wyjeżdżający z przystanku nie włącza się do ruchu:

      art. 18 PoRD
      1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.
      2. Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1, może wjechać na sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po upewnieniu się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

      • ajax
        30 września 2016 at 17:33

        „wyjeżdżający z przystanku nie włącza się do ruchu”
        Jak nie jak tak ;-) tyle, że z pierwszeństwem

        • 30 września 2016 at 17:42

          „niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego”

          • 30 września 2016 at 18:31

            Wyjeżdżanie z przystanku nie daje pierwszeństwa, upraszam za czytaniem ze zrozumieniem.

            • 30 września 2016 at 19:58

              To jest taka pokrętna sytuacja: pierwszeństwa nie ma, ale kolizja zwykle poczytywana jest za winę kierującego autem, które nie wpuściło autobusu.

              • 30 września 2016 at 20:11

                Pierwsze słyszę o takiej interpretacji winy.

              • 30 września 2016 at 20:13

                Sytuacja podobna jak z pojazdem uprzywilejowanym – w razie kolizji rozpatruje się winę na zasadach ogólnych, mimo że wszyscy inni mają mu ułatwiać jego łamanie przepisów.

              • 30 września 2016 at 20:27

                „zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar (…) wjechania z zatoki na jezdnię” — w znanych (z literatury) przypadkach niezatrzymanie się za migającym autobusem kwalifikowane było właśnie jako wina kierowcy, który nie puścił autobusu.

              • 30 września 2016 at 20:35

                Bardzo nie zgadzam się z takimi interpretacjami, nawet jak znajdują się w literaturze. Mam nadzieję, że to tylko niechlubne wyjątki :)

              • 30 września 2016 at 20:52

                Popatrz jeszcze raz:
                – dojeżdżając do przystanku,
                – mam obowiązek zmniejszyć prędkość (czyli zachować czujność),
                – mam obowiązek zatrzymać się — jeśli autobus sygnalizuje zamiar wjechania z zatoki na jezdnię (czyli ułatwić wyjazd z zatoki; jeśli przystanek nie jest w zatoczce, to też muszę się zatrzymać, bo wyprzedzanie ruszającego autobusu to pewnie jeszcze większe zło).

              • 1 października 2016 at 15:24

                I ostatnie, najważniejsze – autobus jest zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa podczas wyjeżdżania z zatoki.

              • 2 października 2016 at 03:51

                Nie, autobus nie może wymusić tego pierwszeństwa. Jeśli mu ktoś, nie udziela tego pierwszeństwa, to musi po prostu stać, aż będzie mógł wyjechać z zatoki.

              • 2 października 2016 at 14:19

                SpeX, wtóry raz powtórzę w tym wątku, że żaden przepis nie daje wyjeżdżającemu autobusowi z zatoki pierwszeństwa, a wręcz przeciwnie – autobus ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa, stąd wszelkie opinie mające swój początek w tezie, jakoby autobus takie pierwszeństwo posiadał są z góry skazane na bycie błędnymi.

              • 3 października 2016 at 18:22

                Ale z art. 18 ust. 2 PoRD nie wynika także obowiązek ustąpienia pierwszeństwa przez autobus. To jest troszkę taka sytuacja jak z pojazdami (wszystkimi) zbliżającymi się do przejazdu rowerowego (art. 27 ust. 1 PoRD) — każdy ma obowiązek zachować szczególną ostrożność, a rower ma pierwszeństwo dopiero jak już jest na przejeździe.

              • 3 października 2016 at 21:40

                Z art. 18 wynika wyraźnie, że autobus się do ruchu włącza, to, że włączając się, musi ustąpić każdemu pierwszeństwa, wynika z art. 17. Naprawdę nie wiem co tu jest niejasnego.

              • b52t
                4 października 2016 at 08:21

                Z obowiązku zachowania zasad bezpieczeństwa (upewnienie się, że wjechanie na sąsiedni pas lub na jezdnię) wynika, że nie jest tak, że kierowca autobusu włącza kierunkowskaz, to kierowca pojazdu, który dojeżdża do autobusu ma ustąpić pierwszeństwa, bezwzględnie, zawsze. Sygnalizacja zamiaru zmiany pasa lub wjechania na jezdnię nie daje jakiś przywilej. Za każdym razem to kierowca autobusu ma „cięższy” obowiązek, za każdym razem musi baczyć wjechania lub zmiana pasa nie spowodowała zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Czyli nie jest tak, że kierowca autobusu włącza kierunkowskaz i wjeżdża na jezdnie lub zmienia pas bez patrzenia.
                Inna sprawa, że praktyka jest jak przy ciężarówkach czy tirachh: nawet miszcz Hakkinen uzna siłę większego, kierując się zasadą: cmentarz jest pełen ludzi, którzy mieli pierwszeństwo.

              • 4 października 2016 at 09:24

                Oczywiście, że nie ma przywileju — art. 18 działa „krzyżowo”: auto ma obowiązek zatrzymać się jeśli autobus sygnalizuje zamiar zmiany pasa lub wyjechania z zatoczki. A autobus nie rusza się, jeśli nie jest pewien, że ten za nim się nie zatrzymał.

              • shu
                4 października 2016 at 12:55

                A nie można tego zinterpretować prościej?
                Autobus ma pierwszeństwo wyjeżdżając z zatoki, ale nie wolno mu przy tym spowodować wypadku jeśli ktoś mu pierwszeństwa nie ustąpi?

                To tak jak z przejechaniem pieszego – to że gość wlezie na pasy na czerwonym świetle nie upoważnia nikogo do przejechania po nim.

              • b52t
                4 października 2016 at 14:33

                Właściwie to do tego się to sprowadza. Im mniej słów, przekazujących tę samą treść, tym lepiej. :D

          • ajax
            3 października 2016 at 17:58

            Masz rację. „”pierwszeństwem”” miało być nie „pierwszeństwem”. Ale i tak się włącza. Inna para opon, że mam to w nosie czy z, czy bez i tak zwykle wpuszczam – jemu jest trudniej niż mnie, a kierowcy autobusów tak fajnie mrugają migaczami

      • 2 października 2016 at 03:53

        A jak teza artykułu ma się do sytuacja, gdy nie ma zatoki przystankowej? Czy art.18 niema tu znaczenia.

  2. shu
    30 września 2016 at 12:14

    „zatrzymuję się tam gdzie zadzwoniło — na równorzędnym skrzyżowaniu.”

    „Art. 49.
    1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
    na przejeździe kolejowym, na przejeździe tramwajowym, na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania;”

    • 30 września 2016 at 14:45

      O widzisz, to inna para kaloszy ;-)

      Na swoją obronę mam, Wysoki Sądzie, że jak jadę na rowerze zawsze mam telefon w torbie, daleko na plecach — nie słyszę.

      A tak naprawdę to było tak, że niedawno musiałem umykać przed autem ruszającym ze środka skrzyżowania równorzędnego — pan kierowca wysadził pasażera, po czym po prostu ruszył nie bacząc na mnie, skręcającego z jego lewej w moje lewo (a on jechał prosto).

      • shu
        30 września 2016 at 15:49

        I tak rowerzysta by poległ śmiercią motocyklisty ;)

    • Mike
      30 września 2016 at 16:49

      martwy artykuł…. co jest o tyle dziwne, że mandaty za mniej niż 10m od skrzyżowania byłoby prosto nałożyć i byłoby ich mnóstwo
      na wszelkich osiedlach domków to plaga

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.