Jak nie pisać gminnego programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami

Kilka dni temu zwróciłem P.T. Czytelnikom uwagę na temat wyroku, w którym uznano człowieka winnego wykroczenia z art. 77 kw tylko dlatego, że dokarmiany bezdomny pies pobiegł za dzieckiem na rowerze („O tym dlaczego bezdomnego psa lepiej kopnąć w dupę niż dać mu jeść„) — przypomnijmy, że sprawczyni nie została ukarana tylko dlatego, że wójt nie zgodził się przyjąć do schroniska tego bezdomnego psa — zatem dziś warto spojrzeć na temat obowiązków gminy w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami od kuchni (wyrok WSA w Gliwicach z 8 stycznia 2016 r., II SA/Gl 740/15).


wyrok program opieka bezdomne zwierzęta

Te zdjęcia z czerwca 2015 r. po raz pierwszy zobaczyły światło dzienne. Na szczęście ta brudna i spietrana psia bida zobaczyła świat poza schroniskiem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Rada Miejska w Lublińcu uchwaliła przyjęła program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na 2015 rok. Fundacja zajmująca się ochroną zwierząt zauważyła, że uchwała nie odpowiadała wymogom określonym w art. 11a ustawy o ochronie zwierząt (m.in. poprzez niewskazanie schroniska, w którym gmina zapewnia miejsce dla bezdomnych zwierząt, pominięcie kwestii opieki nad wolno żyjącymi kotami oraz niezapewnienie sterylizacji i kastracji w schroniskach dla zwierząt).
Działając w trybie art. 101 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym wezwano radę do podjęcia prawidłowej uchwały. Ponieważ jednak radni odmówili zmiany treści uchwały, fundacja wniosła skargę do sądu administracyjnego.

art. 101 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym
Każdy, czyj interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem podjętymi przez organ gminy w sprawie z zakresu administracji publicznej, może — po bezskutecznym wezwaniu do usunięcia naruszenia — zaskarżyć uchwałę lub zarządzenie do sądu administracyjnego.

W pierwszej kolejności WSA musiał zbadać kompetencję fundacji do wniesienia skargi na uchwałę. Weryfikacja statutu potwierdziła takie uprawnienie: cele statutowe fundacji obejmują m.in. ochronę zwierząt, przeciwdziałanie okrucieństwu wobec zwierząt i upowszechnienie w społeczeństwie znajomości przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Zaskarżenie uchwały było dopuszczalne także dlatego, że fundacja nie opiniowała dokumentu w trybie art. 11a ust. 7 pkt 2 UOZ.


wyrok program opieka bezdomne zwierzęta

Pamiętajcie: zabierajcie psy ze schronisk, one zabiorą Was na fajne wycieczki (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sąd wskazał, że zgodnie z art. 11a UOZ na program zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom składają się dwie grupy elementów — te, które uchwała musi wskazywać obowiązkowo oraz takie, których wpisanie ma charakter fakultatywny. Istotną cechą programu jest stosunkowo krótki okres jego obowiązywania: zgodnie z art. 11a ust. 1 UOZ uchwała taka podejmowana jest raz na rok — a to ze względu na konieczność reakcji na potencjalnie zmieniającą się sytuację.

Obowiązkiem gminy jest m.in. wskazanie konkretnego i istniejącego schroniska dla zwierząt. Brak określenia schroniska czyni niemożliwym np. sprostanie obowiązkowi odławiania bezdomnych zwierząt — zgodnie z art. 11 ust. 3 UOZ odławianie zwierząt jest niedozwolone, o ile nie zapewniono im miejsca w schronisku wskazanym w uchwale gminnej.

Wadliwy okazał się także tryb pozwalający na przekazywanie zwierząt do adopcji z pominięciem schroniska. Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA z 1998 r. w zasad i warunków wyłapywania bezdomnych zwierząt (Dz.U. z 1998 r. poz. 753) w przypadku odnalezienia zabłąkanego lub porzuconego zwierzęcia należy obligatoryjnie umieszczać je w schronisku — a przecież uchwałą gminną nie można zmieniać przepisów powszechnie obowiązujących.

art. 11 UOZ
1. Zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin. (…)
3. Zabrania się odławiania zwierząt bezdomnych bez zapewnienia im miejsca w schronisku dla zwierząt, chyba że zwierzę stwarza poważne zagrożenie dla ludzi lub innych zwierząt. Odławianie bezdomnych zwierząt odbywa się wyłącznie na podstawie uchwały rady gminy, o której mowa w art. 11a.

art. 11a UOZ
1. Rada gminy wypełniając obowiązek, o którym mowa w art. 11 ust. 1, określa, w drodze uchwały, corocznie do dnia 31 marca, program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt.

2. Program, o którym mowa w ust. 1, obejmuje:
1) zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku dla zwierząt;
2) opiekę nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie;
3) odławianie bezdomnych zwierząt;
4) obligatoryjną sterylizację albo kastrację zwierząt w schroniskach dla zwierząt;
5) poszukiwanie właścicieli dla bezdomnych zwierząt;
6) usypianie ślepych miotów;
7) wskazanie gospodarstwa rolnego w celu zapewnienia miejsca dla zwierząt gospodarskich;
8) zapewnienie całodobowej opieki weterynaryjnej w przypadkach zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt.(…)

Uchwała pomijała także wymóg określenia punktu weterynaryjnego odpowiedzialnego za opiekę nad zwierzętami-ofiarami wypadków drogowych, zaś określenie sposobów realizacji obowiązków w zakresie opieki nad wolno żyjącymi kotami (BTW czy wychwytujecie nienormatywną różnicę pomiędzy „bezdomny pies” a „wolno żyjący kot”?) było nazbyt lakoniczne. Uchwała nie określała precyzyjnie środków finansowych przeznaczanych na poszczególne cele (art. 11a ust. 5 UOZ) — tymczasem „posługiwanie się przez organ uchwałodawczy ogólnikami nie stanowi wykonania delegacji ustawowej, bowiem uregulowania ogólne zawiera sama ustawa i nie miałoby żadnego sensu posługiwanie równie ogólnymi sformułowaniami w Programie, który ma mieć charakter wykonawczy, dostosowany konkretnych okoliczności i warunków danej gminy w każdym, kolejnym roku”.

Stąd też WSA orzekł o nieważności uchwały w całości — zaś gmina nie podjęła polemiki z takim wyrokiem, który stał się przez to prawomocny.

  • Żuraw

    Zwykle bywa tak, że miejscowe plany czegośtam są sporządzane przez zewnętrzne podmioty (na zamówienie gminy). Ciekawe, czy w tym przypadku też tak było i – jeżeli tak – to czy podmiot ów zwrócił otrzymane honorarium?

  • Tervueren

    To i tak jest załatwianie problemu bezdomności zwierząt od strony… kasy, która wypłaci należność za wypociny w postaci jakiegośtam programu. W zasadzie nie istnieje żaden problem przciwdziałania bezdomności, budowania świadomości, chipowanie psów wraz z jedną, spójną bazą danych o psie i właścicielu. Do tego cała masa tzw. pseudohodowli, w tym takie, które certyfikują mioty rodowodem wydanym przez – powiedzmy – organizację miłośników wycieczek górskich. Schroniska to zajmowanie się problemem od dołu (taka maść na ból d…y) zamiast przyczyną problemu. Poza tym przeciętny Kowalski nie wie, nie zdaje sobie sprawy że pies ze schroniska może mieć problemy, że może nie zachowywać się należycie w domu, być agresywnym wobec domowników, a powiem szczerze że znam przypadki, kiedy obsługa schronu zapewniała o łagodnym, zdrowym i miłym piesku, a dopiero pierwsza wizyta u weta otwierała ludziom oczy, że wzięli psa starego, schorowanego, wymagającego specjalistycznego leczenia. I pół biedy jeśli zdecydują się takiego psa zwrócić do schroniska – niemniej temat schronisk i bezdomności zwierząt to temat nośny w prasie, ale grząski i bardzo „pokręcony”

  • Jeśli gmina była taka durna, że zapłaciła za taki bubel — to sama sobie winna.

    A czy ew. zwrócili kasę, to pewnie zależy od umowy :)

  • To ja może ad vocem powiem, że pracownicy wrocławskiego schroniska potrafią b. dokładnie ZNIECHĘCIĆ człowieka do nietrafionego psa — nie to, że zniechęcić po prostu, lecz „to nie jest pies dla pana/pani, bo [agresywny/za młody/etc.]”.
    Jak się okazuje w ostatnim czasie zrobiło się tak, że dużo psów wychodzi ze schroniska zaraz po kwarantannie (po niektóre ludzie potrafią nawet ustawiać się kilka godzin przed otwarciem schroniska).

    Co do czipowania psów, to problem musiałbyś rozwiązać centralną bazą — ta zaś właściwie wymagałaby wprowadzenia ustawą (i pewnie sam bym wówczas napisał, że co to za świat, że się obowiązkowo rejestruje i przetwarza dane przewodników psów; do powszechnego podatku od psa jeden krok).

    Pseudohodowle to jedno, na certyfikatach się nie znam, ale — nie będąc stroną w sporze — niegdysiejszy monopol ZKwP nie do końca mi się podoba (zwłaszcza, że mawiają, że czasem ZKwP też przykrywał brzydkie sprawy).

    Inna sprawa, że jeśli nawet spytać hodowcę „co to jest rasa?” (czy to zestaw cech zewnętrznych i charakteru? czy to zestaw genów?) to odpowiedzi są różne…

  • Grzegorz

    W pierwszej kolejności należałoby zbadać, dlaczego plan musiał zostać zaskarżony ze 101 UoSG ? Dlaczego Wojewoda nie stwierdził nieważności w trybie art. 91 ? Czy kiedykolwiek wcześniej skarżył jakiś program, albo stwierdzał jego nieważność ? W jaki sposób reagował ?

  • Jeśli chodzi o art. 11a UOZ to jest taka masa wyroków, że mam wrażenie, że wojewodowie nie sprawują nadzoru w sposób należyty.

  • Grzegorz

    Tak się zastanawiam, czy kierunek przyjęty przez WSA jest słuszny. Czy brak któregokolwiek z elementów wskazanych w art. 11a ust. 2 UOZ powinien zawsze skutkować stwierdzeniem nieważności planu w całości ?

    Weźmy na przykład wymóg wskazania weta do usypiania ślepych miotów.
    Ubombić uchwałę tylko z tego powodu ?

  • Tervueren

    ZKwP jest po prostu jedną z wielu instytucji i trudno oczekiwać krystalicznej przejrzystości, skoro tworzą ją ludzie.Tak jest w PL, tak jest za granicą – krewni i znajomi królika są wszędzie. Wydaje mi się jednak, że owo minimum regulacyjne dla hodowli zrzeszonych w ZKwP/FCI/ daje minimum pojęcia o tym, co się dzieje w hodowlach (co nie jest równoznaczne z tym, że zawsze dzieje się dobrze).
    Co do czipa – tak, można się oburzać na „inwigilację”, ale w zasadzie już nie ma o co. Piszę „już”, gdyż co chwilę słychać o poważnych wyciekach wrażliwych danych, a problem dotyczy również instytucji państwowych. Śmiem twierdzić, że dane obywateli (łącznie z biometrią i odciskami palców z paszportów) krążą po sieci od dawna. Opłata za psa kiedyś istniała, ale ja bym się nią specjalnie nie przejmował – już politycy zadbają o to, abyśmy się za bardzo nie rozbestwili i wymyślą sto innych, durnych podatków (nb. pierwsze miejsce na mojej liście zajmuje VAT). Sam chip i baza złe nie są. Niedawny przypadek – pies w schronisku w PL, właściciela nie ustalono, nikt nawet nie wpadł na pomysł by sprawdzić czy pies ma chipa. W końcu, po interwencji „dobrych dusz”, okazało się że pies jest zaczipowany i na podstawie numeru ustalono kraj. To pozwoliło dotrzeć do weterynarza, który chipował psa, ten z kolei pomógł ustalić dane hodowcy i skontaktował się z nim. Hodowca osobiście przyjechał z zagranicy po psa, który – mówiąc kolokwialnie – zapewne gniłby kolejne parę miesięcy w schronisku. Nabywca psa sprzedał go dalej, nie powiadamiając hodowcy o tym fakcie (mimo zawarcia w umowie klauzuli pierwokupu dla hodowcy), ktoś inny psa kupił, sprzedał dalej i tak pies przechodził z rąk do rąk, aż w końcu wylądował w schronisku.

    Co do definicji rasy – masz rację. Genetyka wciąż się rozwija i na szczęście wciąż nie ma jeszcze pełnego powiązania cech zewnętrznych i charakteru z odpowiednimi genami, chociaż pojęciem rasy operuje się pośrednio, odnosząc się do tzw. wzorca. To chyba nawet bliższe prawdy, gdyż w obrębie tej samej rasy spotkasz psy silnie i płoche, z zacięciem do sportu/pracy i kanapowce – zatem cechy charakteru mogą różnić się w szczegółach. Ale to nie jest tak, że ludzie dbają wyłącznie o psy rasowe, bo takie stwierdzenie nie jest prawdą. Myślę, że kwestie moralno-prawne najlepiej wyraża stwierdzenie lisa w „Małym Księciu”: pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Reszta, czyli pisanie programów, uchwały, klepanie przez sądy itp. to tylko mieszanie w wielkim garze, by wprowadzić do sprawy złudny powiew świeżości, który jedynie rozchodzi się jako smród starej garkuchni. Poza dyskusją prawników między sobą i na temat nijak służy to zwierzętom.

  • To jest niezłe pytanie: załóżmy, że gmina ma inny pomysł na te ślepe mioty. Właściwie ustawa nie wprowadza sama w sobie obowiązku ich usypiania — natomiast pośrednio zrzuca ten obowiązek na gminy.
    I co będzie jeśli gmina powie „nie usypiamy, lecz znajdujemy dla nich miejsce”?