Dolina Chochołowska z psem

Wyłącznie z kronikarskiego obowiązku — a także z wyrachowania, wszakże fraza „Dolina Chochołowska pies” musi generować trochę ruchu z wyszukiwarki — na łamach Czasopisma Lege Artis pojawia się także relacja z naszej wakacyjnej tatrzańskiej wycieczki do Doliny Chochołowskiej.

Relacja krótka, zdjęć mało — nie dlatego, żebym w ten sposób chciał bojkotować politykę Tatrzańskiego Parku Narodowego, który zamyka polskie Tatry dla psów — po prostu jestem zdania, że Dolina Chochołowska jest nudna, niezależnie od tego czy idziecie tam z czworonogiem czy bez.


dolina chochołowska pies

W Dolinie Chochołowskiej z psem i żmijami (w sumie ciekawe, że ludzie myślą, że żmija może być tylko przy samej tabliczce „UWAGA ŻMIJE”), (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Okiem sceptyka Dolina Chochołowska to przede wszystkim:

  • niezliczone tłumy snujące się po asfaltowej drodze, która bodajże dopiero w połowie dystansu przechodzi w coś normalniejszego (mieliśmy fuksa, bo poszliśmy tam już po ostatnim weekendzie wakacji, więc ludzi było znacznie mniej niż zwykle),
  • mijające nas okropne traktory udające pociągi oraz konne dorożki (dobrze, że nie ma tu wozów jakże znanych z szosy do Moka),
  • dwie godziny dreptania w górę i prawie dwie godziny schodzenia w tej apokaliptycznej scenerii,
  • kiepskie widoki z okolic schroniska (warto podejść pod kaplicę).

dolina chochołowska pies

Dolina Chochołowska nie oferuje nam szczególnie ciekawych widoków. Jedyna szansa to podejście pod kaplicę (w prawym dolnym rogu ujęcia schronisko), (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Tak, wiem, że jest to jedyny szlak w polskich Tatrach, na który można legalnie wejść z psem — furda patriotyzm, skoro kilka wiorst dalej, czyli na Słowacji, mamy:

  • możliwość wejścia na szlak bez opłat — tak, TANAP nie sprzedaje biletów za wejście w góry;
  • 100% gór dostępnych dla psa i jego przewodnika — od kilku lat w TANAP-ie nie ma ograniczeń jeśli chodzi o łazęgę z psem (precyzuję: nie tyle w parku, ile w słowackich parkach).

dolina chochołowska pies

Pamiątkowe zdjęcie z Doliny Chochołowskiej — pamiątkowe, bo jej łapka na pewno już tam nie postanie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Reasumując: jeśli tylko wasz pies ma paszport — zrobicie znacznie lepszy interes wyskakując ze zwierzakiem w Tatry słowackie. Jeśli szukacie inspiracji, można sobie poklikać w zdjęcia powyżej — każde z nich skrywa link opisujący znacznie ciekawszą wycieczkę.

  • M.

    nie mam psa ale i tak zdecydowanie wole słowacka stronę nie tylko tatr, ciszej ,spokojniej kulturalniej i praktycznie wszędzie góry na wyciągnięcie reki , Mała i Wielka Fatra, Niskie Tatry i Wysokie a to wszystko w promieniu 50 km np. od Liptowskiego Mikulasza mozna wybierac miedzy ładnymi i ładniejszymi, między wysokimi i wyższymi
    M.