Zwrot kosztów dojazdu świadka do sądu: czy świadek ma obowiązek jechać do sądu pociągiem, czy może wybrać prywatny samochód?

Zwrot kosztów dojazdu świadka do sądu to problem, który nurtuje wiele osób, w tym P.T. Czytelników. Dziś zatem postaramy się rozwiać niektóre wątpliwości co do tego czy jest taka tradycja, że jak polecę samolotem, to muszą oddać za samolot?


Zwrot kosztów dojazdu świadka do sądu

Zwrot kosztów dojazdu świadka do sądu: zdaniem SN świadek powinien zawsze wybrać transport publiczny zamiast prywatnego samochodu. Jeśli decyzja była niecelowa i nieracjonalna, nie otrzyma zwrotu za przejazd droższym samochodem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 21 lipca 2016 r. (sygn. akt WZ 14/16)
Świadkowi przysługuje zwrot kosztów podróży z miejsca zamieszkania do miejsca wykonywania czynności postępowania (art. 618a kpk). Unormowanie to przyznaje świadkowi prawo wyboru środka transportu, lecz nie ma ono charakteru nieograniczonego. Wybór jest limitowany względami racjonalności i celowości.

Sprawy miały się następująco: świadek zeznający w Wojskowym Sądzie Okręgowym wystąpił o 467,80 złotych tytułem zwrotu kosztów dojazdu do sądu. Wydatki wzięły się z tego, że kobieta przyjechała samochodem z innego miasta, razem z kolegą, bo bała się prowadzić w dużym mieście na „W.”, a składały się na nie opłaty za autostradę i paliwo.

Sąd I instancji przyznał 268 złotych — ponieważ podróż autem nie była racjonalna, ponieważ wezwana mogła dojechać do sądu środkami komunikacji publicznej. Tymczasem zdaniem kobiety wybór takiego sposobu podróży był podyktowany oszczędnością czasu, także dlatego, że musi sprawować osobistą opiekę nad 90-letnimi dziadkami.

art. 618a kpk
§ 1. Świadkowi przysługuje zwrot kosztów podróży — z miejsca jego zamieszkania do miejsca wykonywania czynności postępowania na wezwanie sądu lub organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze — w wysokości rzeczywiście poniesionych racjonalnych i celowych kosztów przejazdu własnym samochodem lub innym odpowiednim środkiem transportu.
§ 2. Górną granicę należności, o których mowa w § 1, stanowi wysokość kosztów przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju.

Rozpatrując zażalenie SN stwierdził, że przepis art. 618a kpk generalnie przyznaje świadkowi prawo wyboru środka transportu do sądu, jednak prawo to nie jest nieograniczone. Jeśli zatem świadek ma wybór pomiędzy środkami transportu publicznego oraz prywatnym samochodem, a oba gwarantują zbliżony czas i warunki podróży, przy czym nie ma żadnych okoliczności osobistych dotyczących samego świadka, racjonalnie działający świadek przyjedzie np. pociągiem.

Skoro zatem między miejscowością, w której mieszka świadek, a siedzibą sądu, jeździ pociąg — jak w sprawie będącej materią postanowienia — to jazda samochodem kierowanym przez znajomego nie była ani racjonalna, ani celowa, zwłaszcza, że czas przejazdu droższym autem i tańszym pociągiem był podobny.


Zwrot kosztów dojazdu świadka do sądu

Świadek, który zdecyduje się na przejazd do sądu automobilem, musi liczyć się z tym, że poniesiony koszt zostanie zakwestionowany jako nieracjonalny i niecelowy (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Co więcej wskazano, iż we wniosku o zwrot kosztów świadek wskazała wyłącznie na obawę przed prowadzeniem w dużym mieście, a dziadkowie pojawili się dopiero w zażaleniu — przy czym okoliczność ta nie została w żaden sposób udokumentowana.

Swoją drogą ciekawe co by było gdyby świadek wybrał podróż samolotem — który może być droższy nawet od przejazdu terenówką z silnikiem V8?

  • wojakrob

    Z autopsji:

    Miałem kilka lat temu wezwanie w charakterze świadka doi Łodzi w sprawie karnej. Ponieważ pociąg z Wrocka do Łodzi odchodził ok. godz 4 (aby zdążyć na wyznaczoną godzinę w Łodzi), to sąd uznał, że racjonalniej było jednak przyjechać samochodem i otrzymałem zwrot kosztów przejazdu samochodem.
    Ale proponuję się zająć innym problemem, z którym się wtedy zderzyłem – zwrot przez sąd utraconych zarobków.
    Na cały dzień wziąłem „nieobecność usprawiedliwioną niepłatną” (nie chciałem tracić dnia urlopu). Przywiozłem ze sobą również zaświadczenie z zakładu pracy o wysokości jednodniowego wynagrodzenia.
    A w sądzie usłyszałem, że zwrot należy się tylko do wysokości pewnego ryczałtu, który wtedy wynosił 80 zł, co stanowiło ułamek utraconych przeze mnie zarobków.
    Nauczka na przyszłość – wnioskować o przesłuchanie w miejscowości zamieszkania – wtedy można „wyrwać się na tą godzinę z pracy, nie tracą dniówki.

  • a

    Niezła bzdura. W ogóle czemu pociągiem skoro można rowerem – wyjdzie jeszcze taniej, zdrowo i to dopiero jest „racjonalne”.

    Jazda prywatnym samochodem powinna być normalnością (fakt, że własnym, bez kierowcy osobnego).

  • Lukas

    Wiadomo również, że należy się zwrot tylko za przyjazd, bo sąd bierze pod uwagę stan faktyczny z chwili zamknięcia rozprawy.

  • To ja mam pytanie, podróżuję na trasie np Kraków – 3Miasto/Szczecin i wybieram komunikację publiczną i tu mam wybór:
    tanio i długo – kolej
    trochę drożej – szybciej

    2) Czy jeśli nie jestem w stanie „w ludzkich” godzinach dojechać na wyznaczony termin przysługuje mi nocleg?

  • Nocleg? Nie słyszałem ;-)

  • Przesłuchanie w drodze pomocy prawnej to zawsze dobry pomysł. Niestety nie zawsze sąd się na to zgodzi (jeśli jest bardzo ważny świadek, to się nie zgodzi).

  • To przecież racjonalne iż jadać przez pół polski, by się stawić np. 9 muszę dojechać po prostu dzień wcześniej.

  • Pewnie tak, niemniej skoro przepis mówi, że koszt podróży = koszt przejazdu, to doliczyć choćby najtańszego hotelu się nie da :)

    Świadek może być padnięty lub niewyspany, byle nie spędził pół nocy w barze przy wódce.

  • shu

    Czy jest przepis mówiący, że świadek musi być trzeźwy?

    Inna sprawa, że transport publiczny i własny samochód nie gwarantują zbliżonych warunków. W samochodzie mamy możliwość rozpoczęcia podróży pod domem, słuchania radia, rozpoczęcia podróży o wybranej porze, możemy zrobić sobie przerwę w podróży, zapalić, wybrać towarzystwo lub z niego zrezygnować. Zwiększa się wtedy ryzyko wypadku, ale zmniejsza ryzyko okradzenia, pobicia i przede wszystkim praktycznie nie ma ryzyka zarażenia się grypą lub innym przeziębieniem.
    Sąd, który tego nie zauważył, chyba bardzo dawno nie jechał autobusem.

  • Dobra, zaraz o tym napiszę ;-)

  • ajax

    Nocleg – świadka – patrz art 5 dekretu z 26-10-1950
    Ja otrzymałem zwrot wg rachunku za hotel. SR w Gryficach przed kilku laty. Tyle, że jako biegły, a to troche inna para kaloszy
    „Czy jest przepis mówiący, że świadek musi być trzeźwy?” – nie znam przepisu nakazującego świadkowi bycie trzeźwym, ale lepiej nie sprawdzać wyrozumiałości Sądu

  • Ten dekret został uchylony:

    art. 11 nowelizacji kpk z 2012 r.

    Traci moc dekret z dnia 26 października 1950 r. o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym (Dz. U. Nr 49, poz. 445, z 2004 r. Nr 273, poz. 2702, z 2009 r. Nr 221, poz. 1739 oraz z 2011 r. Nr 72, poz. 389).

    http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2012/1101/1

    Poza tym oczywiście być może biegły nadal może na coś liczyć, ale wiadomo, że biegły a świadek to kompletnie inna para kaloszy.

  • ajax

    biję się w piersi (dekret), ale niezbyt mocno (aby koloru nie zmieniły) ;-)

  • Niezamaco, być może to zdarzenie było przed 2012 r., no a poza tym — biegły to paniaga, nie to co świadek (wiem, bo świadkiem się bywało, a biegłym w życiu…)

  • ajax

    Nie pamiętam. Jak odgrzebię w archiwum, to napiszę. Jeśli nie zapomnę, bo szron już na głowie i miażdżyca dobiera się do hipokampa

  • Nienie, już wyjaśnione w temacie obok (o alkoholu i świadkach) — tenże sam art. 618a kpk — lecz w par. 3 — załatwia tę sprawę.

    (W odniesieniu do postępowania karnego, bo w cywilnym musiałbym sprawdzić.)