Cono Sur Bicicleta Carmenere 2015 — edycja limitowana Tour de France

Wprawdzie grudzień dla wielu P.T. Czytelników może oznaczać finisz sezonu rowerowego — jednak na szczęście są na świecie takie rowery, których śmiało można używać cały rok. Stąd w dzisiejszym paśmie amatorskich recenzji winiarskich proponuję wznieść toast (żeby nam rowery nie rdzewiały!) lampką znanego acz nie wiem czy popularnego wina z Chile — Cono Sur Bicicleta Carmenere 2015 (edycja limitowana, tj. podkreślająca zaangażowanie Cono Sur w sponsoring wyścigu Tour de France).


Cono Sur Bicicleta Carmenere 2015

Cono Sur Bicicleta Carmenere 2015 to wino, które jest jak (nieistniejący lecz idealny) rower niepoddający się siłom oporu (tocznemu, powietrza) — wchodzi aż miło (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Na początek ważny disklajmer: dzisiejsza recenzja nie jest moim pierwszym kontaktem z winem Cono Sur — nie byłbym przecież sobą gdybym już dawno temu nie zwrócił uwagi na fajne etykietki przedstawiające rowerowe motywy (ba, kapownik podpowiada, że kilka tygodni temu spożyłem podobne carmenere rocznik 2014) — jednak pamięć podpowiada, że nigdy się na nich nie zawiodłem.

Skąd zatem u Chilijczyków ów bicykl na butelce? Czyżby jeszcze jeden tani chwyt marketingowy, coś jak rowerki w materiałach deweloperów? Otóż wprost przeciwnie: okazuje się, że w ramach prowadzenia ekologicznych i zrównoważonych upraw pracownicy poruszają się po winnicy na dwóch kółkach. Nie smrodzą, nie brudzą, winogrona nie łapią dodatkowego ołowiu — bardzo fajnie.

Co ciekawe w tym roku Cono Sur pojechało nawet dalej, a jako sponsor kolarskiej imprezy Tour de France — Francja nie byłaby Francją gdyby taki sponsor nie wzbudził burzliwych protestów lokalnych winiarzy! — poruszyli serca tamtejszych winiarzy, którzy zapowiadali nawet blokady na trasie wyścigu (na szczęście nie słyszałem o tym by zapowiedzi doszły do skutku). (Znamienne, że ze względu na dobrze nam znane ograniczenia prawne w reklamie alkoholu informacje o sponsorze mogły pojawić się na trasie Touru tylko na etapach przebiegających przez Hiszpanię i Szwajcarię…)

Wracając do wina: butelka jak butelka, na etykiecie ładna ilustracja (kolarz wśród słoneczników), logo le Tour. Korka niet — fachowcy powiedzą, że po blaszanej nakrętce poznacie wino dobre od słabego — u mnie w domu zmartwił się tym tylko bezrobotny Wicek. Aromat bardzo przyjemny, owocowy; barwa ciemnoczerwona, wpadająca w purpurę (wszakże carmenere to nic innego jak carmin, karmazyn) smak…

Oczywiście nie wiem co o winie Cono Sur Bicicleta Carmenere 2015 powiedzieliby eksperci, ale moim zdaniem jest to jedno z najbardziej pijalnych, najlepiej przyswajalnych win wytrawnych w swoim przedziale cenowym. Osobiście wyczuwam jakieś porzeczki, śliwki, może jagody, gdzieś tam błąka się lekki posmak orzechowy; bardzo „miękkie” w smaku — nie głupio słodkie, nie srogo kwaśne — lecz po prostu bardzo przyjemne. To wino pasuje zarówno jako przyprawa do niezłego posiłku, ale można też sączyć je przy niezłej książeczce.
Jest to o tyle łatwiejsze, że wina Cono Sur nie są produktem niszowym, można je znaleźć na półce większości co lepszych stoisk winiarskich (ale nie w dyskontach). Tę butelkę zakupiłem za ok. 30 złotych, co wydaje się być ceną naprawdę adekwatną do wrażenia.

Zdecydowanie polecam, bo to dobra propozycja nie tylko dla tych niezdecydowanych — czy wsiadać na rower w grudniu czy czekać do maja.

  • Gregory

    No dobrze, ale czy rowerzysta może legalnie jechać po napiciu się takiego wina?

  • Punktem granicznym jest 0,2 promila :)