Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2012 — kup, otwórz, poczekaj!

Zdaję sobie sprawę z tego, że mawiają, że Boże Narodzenie to czas na białe wino — oportunizm powinien mi podpowiedzieć, że warto było, choćby kilka dni przed Wilią, poświęcić dwie dyszki i podzielić się wrażeniami z konsumpcji — ale cóż poradzę, że białym winem nie poprawisz sobie cholesterolu?

Stąd dziś kolejna recenzja wina wytrawnego czerwonego — a zatem czas na madziarskie Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2012.


Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon

Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2012 to kolejne wino, które powinno chwilkę postać po otwarciu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


No i cóż, bez owijania w bawełnę: konkluzje, którymi podzieliłem się w niedawnym felietonie o winie Ribera del Duero Hachón, są jakże adekwatne i w tym przypadku. Po odkorkowaniu wino jest mocne, ma intensywny alkoholowy posmak i aromat — znów czuć te 14%. O tyle dziwne, że na etykiecie dumny rocznik 2012, czyli nie można winu zarzucać młodości, jednak nie da się ukryć, że nieco nieprzyjemna nadkwasota przemija po 2-3 dniach oddychania…

Reasumując: to przyjemne kupione w Lidlu za 27,99 złotych wino jak najbardziej nadaje się pod dzisiejsze przystołowe rozważania o marności rzeczy świata tego, ale pełen komfort uzyskacie jeśli nie zapomnieliście otworzyć butelki przedwczoraj rano.