Château Topoľčianky Frankovka Modrá 2015 — czar wakacji

Są tacy, którzy lubią wakacje pod palemką, z palemką, z kolorowym drineczkiem. Są też ponoć tacy, którzy wakacji nie lubią. Są też tacy, którzy lubią się na wakacjach nieco zmęczyć — ot, choćby ze względu na wizję nagrody.

Nagrodą za ubiegłoroczne (piszę te słowa w 2016 r., więc sformułowanie to musiałem lekko przemyśleć) cioranie się po Tatrach z psem okazało się kilka butelek słowackiego wina.
I oto dziś, w pierwszym dniu nowego roku, przynoszę dla Was, P.T. Czytelnicy krótką i subiektywną recenzję kolejnego z nich — czyli Château Topoľčianky Frankovka Modrá 2015.


Château Topoľčianky Frankovka Modrá

Château Topoľčianky Frankovka Modrá 2015 — ciekawa etykieta, wino też ciekawe (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Przechodząc do rzeczy: Słowacy muszą być bardzo dumni ze swojego winiarstwa, na folijce okrywającej korek znajdziemy bowiem stylizowaną słowacką flagę (robią tak też producenci z Czeskiej Republiki). Gustowny korek z korka z napisem Château Topoľčianky (to szato brzmi mi jakoś cienko w tym kontekście).

Pierwszy łyk… jeśli zdarzało mi się ostatnio stykać z napitkami, które musiały nieco odstać, by utracić nieszczęsny powiew agresji — Château Topoľčianky Frankovka Modrá zdecydowanie leży po przeciwnej stronie skali. Wino (czy to za sprawą 12% alkoholu?) jest łagodne w smaku, miękkie, nieco owocowe — ale oczywiście nie tą krzykliwą, dyskotekową owocowością win półsłodkich.
Po prostu bardzo fajny trunek na każdą okazję.


Victorinox Nomad One Hand

Tym razem w ruch poszedł Victorinox Nomad One Hand — po 20 latach wiernej służby Picknicker przeszedł w stan spoczynku, niech teraz wykażą się młodzi. Obiecuję, że na test tego scyzoryka nie będziecie czekać dwie dekady (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Recenzowane wino kupiłem w słowackim sklepie COOP za jakieś 4,50-5 euro (dokładnie nie pamiętam) — co jest dość dobrym dowodem, że można produkować niezłe i wcale nie tak drogie wino opodal polskiej ziemi — ale niestety, rozliczanie się w euro sprawia, że aż tak tanio nie jest i nie będzie.

PS Prowadzony od kilku tygodni eksperyment się udał, moja teza się potwierdziła — poczytalność tekstów poświęconych winom dostępnym w polskich sklepach bije na głowę moje indoktrynacyjne wtręty. Niemniej powracam do genezy winnych recenzji Czasopisma Lege Artis — czyli trunków, które można kupić przy okazji pałętania się tu i tam — zaś wzmianki o tym co w naszym handlu będą pojawiały się sporadycznie.

  • b52t

    To poczekam na trzy zdania o polskich winach, bo jeśli dobrze pamiętam, rok temu RedNacz prowadził eksperyment z kupowaniem rzeczy made in Poland. ;-)

  • Hmm, made in Poland zaczęło się jakieś 4 lata temu (i szybko skończyło…) — w okolicach Miękini nie byłem już prawie kwartał, południowe rejony też (na razie) nieodwiedzane… Zobaczymy co da się zrobić (w internetach wina nie kupuję).

  • b52t

    hmm, ale ten czas leci. 4 lata? Czyli dobrze pamiętałem, że eksperyment nie potrwał.
    Sam nie sprawdzałem, ale może na Krupniczej mają Polskie wina.

  • b52t

    Odpowiadam sam sobie: mają polskie wina.
    winaispecjaly.pl/wina-z-polski/

  • Dzięki — chyba muszę czasem przejść się uważnie tą Krupniczą, bo jakoś mało znam tę ulicę…

    Nb. Jaworek też coś dołożył na stronie, myślę, że będę musiał w któryś piątek tam podskoczyć na spacer :)

  • b52t

    niepozorny sklep, działa od lat, między hipster-fryzejerem a obuwniczym (?), na przeciwko paper conept. Przy czym strona zdaje się, że nie jest jakoś wybitnie aktualizowana, w przeciwieństwie do fejsunia (fejsónia).